Recent Posts

KICZ czyli „Dobrobyt” – Teatr Powszechny Warszawa

KICZ czyli „Dobrobyt” – Teatr Powszechny Warszawa

Największym niewypałem jest tekst. Owszem jest w nim trochę dowcipu, prosta historia o parze, która otrzymuje luksusowy pobyt w nadmorskim hotelu, gdzie dochodzi do zadziwiających i zaskakujących zdarzeń. Jakub podporządkowuje się ludzkiej grze, jego partnerka Wera chce być niezależna i nie poddaje się schematyzmowi oraz systemowi miejsca. Pragnie uciec, bowiem jest przekonana, że nie pasuje do tego świata pozorów i sztucznych min – malowanego, pozorowanego dobrobytu. Jednak pozostanie sobą skutkuje unicestwieniem i wymaga ofiar. I jest to nawet logika słuszna – zestawienie dwóch światów społecznych: ludzi z klasy średniej i pseudo elity, ale w opowieści węgierskiej (scenariusz jest autorstwa Schillinga, Juli Jakab i Evy Zabezsinszkij) mamy do czynienia z niewypałem dramaturgicznym.

Taco z nowym singlem! Polskie Tango!

Taco z nowym singlem! Polskie Tango!

Taco Hemingway przyzwyczaił nas do lipcowych nowości, w 2020 nie będzie inaczej. Kilka godzin temu ukazał się nowy singiel rapera „Polskie Tango”. Filip w Cafe Bela nawijał „Mama pyta, kiedy zacznę pisać o czymś?” odpowiadając „kiedy mi się coś przytrafi”. Nastał ten dzień, kiedy coś się Filipowi przytrafiło. Taco w nowym singlu porusza społeczne problemy, pierwszy raz tak dosadnie komentują rzeczywistość „Mój kraj wyszedł z klatki, teraz się mota. Moim krajem może rządzić byle miernota.”

Mr.Oh czyli warszawski sen o Azji

Mr.Oh czyli warszawski sen o Azji

Za nami bardzo trudny czas, okres izolacji, strachu i  błazenady kilku nieciekawych gości, ale odmrażamy to chyba najważniejsze. Cała gospodarka wraca powoli do normalności, gastro próbuje i miejmy nadzieje, że wróci do nas w pełni. Trzymajmy kciuki za nasze ulubione knajpki- niech moc będzie z nimi i niech przetrwają.

Rozmyślenia

Ogłoszenie możliwości wyjścia do restauracji, baru etc., wywołał u mnie uśmiech od ucha do ucha, potem przeszły wątpliwości i trochę obaw. Lekka niepewność i wahania nastrojów nie dawały spokoju.. Snując sobie w głowie kolejne scenariusze „czy to już czas?”, „czy na pewno można już wyjść?”, zostałem postawiony przed faktem dokonanym. Moi kochani znajomiw dniu moich urodzin zrobili mi niespodziankę „nawiedzając w domu” i wyciągając na kolację. Kości zostały rzucone!

Mr. Oh

Odwiedziliśmy Mr. Oh, które na gastronomicznej mapie Warszawy pojawiło się w listopadzie 2019 roku. Popandemiczny czas był idealny by odwiedzić wieżyce Mostu Poniatowskiego i spotkać się z Małą Warszawską Azją. Nie będę rozpisywał się na temat tego kto odpowiada za wystrój, nie znajdziesz w tej recenzji informacji kto układał menu oraz jaki wkład w cały projekt ma Quebo. Przecież nie o to w tym wszystkim chodzi. Liczy się to klimat, jedzenie i to, czy warto.

Klimat

Mr Oh to ciekawy koncept, którego genezą był serial „1983” (polski serial na Netlfix z R.Więckiewiczem oraz M.Musiałem) i nakreślony w nim Chinatown, z którego sceny kręcono właśnie w okolicach Mostu Poniatowskiego. W Mr.Oh czujemy się swobodnie, jest dość malowniczo i naprawdę sympatycznie. Industrialne wnętrza mostu świetnie komponują się z azjatyckimi motywami, a na grającą w tle muzykę nikt można reagować jedynie uśmiechem. W takim miejscu musisz się czuć swobodnie, a mieszanka Azji, industrialnych wnętrz i w jakimś stopniu lat 80 dają taki efekt! W Oh byłem dwukrotnie, były to zupełnie różne okoliczności, a obie wizyty okazały się naprawdę przyjemne. Nie ma w tym lokalu zbędnego nadęcia, ale brak też przesadnej olewki na wszystko, co często zdarza się w lokalach, które próbuje być „luźne”.

Jedzenie

Pora na najważniejszy punkt programu. Mr.Oh jak i sam klimat jest mocno azjatycki. Menu to wariacja na temat azjatyckich klasyków. Podczas pierwszej wizyty zamówiliśmy całkiem dużo pozycji i muszę Wam powiedzieć, że praktycznie wszystko nam smakowało. Przechodząc do konkretów:

  • Kurczak Mr. Oh – delikatny i soczysty w środku, na zewnątrz pikantny z nutą imbiru. Świetnie łączy się z ryżem koksowym, który równoważy ostrość sosu z łagodnym kokosem. To naprawdę dobre danie. Myślę, że must have przy pierwszej wizycie, chyba że nie przepadacie za ostrymi smakami, wtedy to zdecydowanie nie dla Was,
  • Azjatycki schabowy – tutaj mam trochę wątpliwości. Schab w mojej opinii był trochę za suchy i jednak bez wyrazu. Musze jednak oddać cesarzowi co cesarskie, duszone warzywa w sosie ostrygowym, które są dodatkiem w tym daniu to prawdziwy hit! Warto zamówić to danie tylko dla nich,
  • Kanapka Samuraja – tę pozycję jadłem przy okazji drugiej wizyty w Oh i było pysznie! Samuraj to nic innego tylko pyszne Bao ze świetną szarpaną wieprzowiną w hoisin. Jeśli kochacie te parowane bułeczki to musicie to zamówić.
  • Wontony z sosem pomarańczowym – jestem wielkim fanem tych chińskich pierożków i w Mr.Oh naprawdę dają radę. Same pierożki może nie są idealne, ale z dodatkiem sosu pomarańczowego można się w nich zakochać. Brawo!

W menu znajdziemy jeszcze zupy np. Pho, makaron udon czy skrzydełka. Podczas mojej kolejnej wizyty na pewno sprawdzę Pho, w którym jestem zakochany i arancini, które w swoim gastro vlogu bardzo polecał Maciej Je. Mam nadzieję, że będzie równie pysznie jak podczas dwóch pierwszych wizyt.

Drinki

Do wyboru mamy kartę koktajli i szczerze mówiąc trzeba się mocno nagłowić by wybrać coś idealnie dla siebie. Podczas dwóch wizyt próbowałem trzech drinków i żaden nie zrobił na mnie wrażenia, jednak będę szukał dalej. Na pewno ciekawą propozycją jest „Another twist on negroni” czyli twist klasycznego negroni, w którym wermut zastępuje choya, jest inaczej i zdecydowanie bardziej słodko.

Obsługa

W tym miejscu trzeba napisać laurkę, wiersz lub po prostu powiedzieć CUDO. Podczas pierwszej wizyty były miło, szybko, bez zbędnych problemów i z pomocną dłonią. W trakcie drugiej wizyty byłem już po prostu zachwycony- tak rozmawia się z klientami! Luz, werwa, ciekawość. Jeśli tak jest zawsze to WOW!

Podsumowanie

Mr.Oh to miejsce z pomysłem, ciekawe, niejednoznaczne, z fajnym luzem wewnątrz. Smaczne jedzenie, ciekawy wystrój i świetna obsługa tworzą miejsce, których wciąż mało na warszawskiej mapie gastronomicznej. Wielkim plusem lokalu są również godziny otwarcia. Chyba każdy „warszawiak”, który chciał zjeść coś fajnego po 22 miał problem, a Mr.Oh otwarty jest do 1! Będę wracał! Jeśli jeszcze nie odwiedziliście Kruczkowskiego to nie czekajcie!

Kuchnia regionalna z twistem czyli Restauracja Bez Gwiazdek

Kuchnia regionalna z twistem czyli Restauracja Bez Gwiazdek

Zachęcony kilkoma bardzo pochlebnymi recenzjami, a szczególnie filmem na kanale Macje Je postanowiłem rozpocząć swoją przygodę z menu degustacyjnym od Restauracji Bez Gwiazdek. Maciej w swoim filmie określa to miejsce „najlepszą restauracją w Warszawie”, drugą opinią, którą się sugerowałem to zdanie równie cenionej Basi Stareckiej, która piszę o restauracji Roberta Trzópka tak „jeden z najzdolniejszych polskich szefów kuchni, dojrzał do otwarcia własnej restauracji. Bez inwestorów, białych obrusów, promocji, celebrytów i gwiazdek. Bez gwiazdek, choć z pewną dozą kokieterii.”. Miejsce z takimi opiniami bardzo zachęciło i żal byłby nie spróbować. Okazję do przetestowania tego miejsca nadarzyła się tuż przed świętami, kiedy to ze znajomym postanowiliśmy skosztować świątecznego menu. Jak było? Czy nam smakowało i z jakim kosztem się wiązało? Jak myślicie? Przekonajcie się sami!

Gdzie zjeść tatara w Warszawie? 5 najlepszych miejsc na tatara!

Gdzie zjeść tatara w Warszawie? 5 najlepszych miejsc na tatara!

Tatar to moja ulubiona przystawka, danie fenomenalne, ale tylko jeśli dobrze przygotowane. Befsztyk tatarski to potrawa, do której trzeba „dorosnąć”. Ja dojrzewałem dość długo, nauczyłem się jeść tatar dopiero w wieku 20 lat. Od tamtego czasu nie mogę przestać, jestem fanatycznym miłośnikiem, szczególnie tego siekanego. Przygotowałem dla Was listę 5 moim zdaniem najlepszych miejsc na tę pyszności w Warszawie.

Najlepsza kawa w Warszawie! Gdzie pójść na kawę w stolicy?

Najlepsza kawa w Warszawie! Gdzie pójść na kawę w stolicy?

Muszę się Wam do czegoś przyznać- jestem uzależniony! Uzależniony od kawy. Bez tego wspaniałego naparu nie jestem w stanie funkcjonować, a małą filiżankę dobrej kawy cenie jak mało co. Kilka dni temu usłyszałem, że jestem szczęśliwy tylko wtedy kiedy mam w ręku kawę. Wywołało to we mnie oburzenie, ale po chwili zastanowienia… . Jako wielki fan małej czarnej i kawiarnianego stylu życia, od zawsze marzyłem o posiadaniu miejsca, które będzie „moje”, kawiarni, która będzie dla mnie czymś więcej niż tylko miejscem spotkań. Długo takiego miejsca nie miałem, poszukiwania trwały i trwały. Całe szczęście już nie muszę szukać – znalazłem! Zastanawiacie się, gdzie jest najlepsze miejsce na kawę w stolicy? Gdzie posmakujcie idealnego zestawienia goryczy i mocy? To zdecydowanie „Forum” na Elektoralnej!

Gdzie na kawę w Warszawie?

Miejsc z pyszną kawą na mapie Warszawy jest całkiem dużo. Jest przecież Relax w Centrum, tuż obok Czytelnia, czy Relaks na Mokotowie i wiele, wiele innych. Forum to jednak miejsce inne, niemal utopijne, trochę bajkowe, a trochę realne. Wchodzisz i wiesz, że ludzie po drugiej stronie powiedzą Ci o kawie wszystko o co tylko zapytasz, a przede wszystkim zaparzą Ci pyszny, piękny, aromatyczny napój, który da Ci chwilę szczęścia. Forum to zdecydowanie więcej niż kawiarnia. To miejsce, gdzie możesz spędzić cały dzień, nie orientując się, że właśnie minął. Za to pokochałem to miejsce – za chwilę wytchnienia.

Forum – Raj kawosza

Forum odkryłem przypadkowo, szukałem kiedyś miejsca na śniadanie blisko swojego domu. Stwierdziłem, że poszukam czegoś całkiem nowego, świeżego i niezbyt popularnego. Był rok 2018 – Zima (chyba grudzień). Trafiłem właśnie na Forum, jednak wizyta się nie powiodła, nie dotarłem. Kilka tygodni później zachęcony wspomnieniem o Forum, wybrałem się tam na szybką kawę i zakochałem się od pierwszego wejrzenia. Kawiarnia zaprasza do siebie małym, klimatycznym, fioletowy neonem, a na wejściu wita nas drewniany bar i kilka stolików z efektem lastriko. Wchodzimy dalej, a tam cud – piękna welurowa sofa po prawej, na środku dwa wspaniałe wiklinowe fotele i te klimatyczne okna!

Jaką kawę pić?

Kawa w tym miejscu jest absolutnie najlepszą i najmocniejszą, jaką w swoim życiu piłem. W Forum możemy spróbować małej czarnej o zróżnicowanych profilach smakowych. Każdego dnia mamy do wyboru kawę z trzech rodzajów ziaren, które pochodzą między innymi z palarni Coffelab, La Cabra, Five Elephant i dobierane są sezonowo. Na stronie czytamy „Nasza kawiarnia jest częścią Klubu Komediowego w Warszawie. Proponujemy sezonowe menu, zaparzając i serwując kawy z najlepszych europejskich palarni. Każdego tygodnia możesz spróbować innych kaw typu ‚single origin’ z tegorocznych zbiorów i świeżo wypalonych. Wszystkie kawy, które serwujemy są dostępne w sprzedaży również w paczkach, wraz ze sprzętem i naszymi wskazówkami jak je najlepiej zaparzyć. Zapraszamy serdecznie do nas abyś spróbował naszych kaw, herbat i wypieków!”

Co zamówić?

Jeśli będziecie w Forum pierwszy raz, koniecznie zamówcie deskę espresso, która składa się z trzech małych, aromatycznych i piekielnie mocnych filiżanek czarnego naparu. W ten sposób poznacie różnorodność kaw proponowanych w danym tygodniu. Jeśli nie macie ochoty na tak duża dawkę energii, możecie skusić się na letnie tonic espresso, które również jest pyszne i fantastycznie ożywia. Do pysznych naparów warto skusić się na słodkości. Spróbujcie mazarynek, czyli szwedzkich babeczek migdałowych lub puszystego sernika, w zestawieniu z kawą nie mają sobie równych. Idealny początek dnia lub jego zwieńczenie.

Co jeszcze?

W Forum możemy również napić się Cold Brew czy Tonic Cold Brew. Jeśli nie będziecie mieć ochoty na kawę warto skusić się na wspaniałą Kombuchę. Kawa na deser? No jasne – warto zamówić affogato lub kawowe lody. Wszystko trzyma poziom. Na Elektoralnej poczujecie się jak u siebie, bez spinki, a wszystko to dzięki ludziom, którzy tworzą ten lokal. Bariści zawsze pomogą w wyborze, chwilę pogadają i doradzą niezdecydowanym. Wystawiam Forum laurkę! W pełni zasłużoną laurkę. Polecam, polecam, polecam!

Macie już plany na weekend? Może wycieczka do Lublina? Chętnie Was oprowadzę 😛

NIKUŚ Z HRUBIESZOWA czyli Kariera Nikodema Dyzmy – Teatr im. W. Horzycy w Toruniu

NIKUŚ Z HRUBIESZOWA czyli Kariera Nikodema Dyzmy – Teatr im. W. Horzycy w Toruniu

Polityka tu i polityka tam. Niespodziewanie rzeczywistość społeczna złączyła się z fikcją teatralną. Bowiem niemal równolegle, z biegnącą kampanią wyborczą na urząd Prezydenta naszego kraju i faktycznie z dniem elekcji, odbyła się premiera Kariery Nikodema Dyzmy w toruńskim teatrze Horzycy. Niby nic nie znaczący gest, 

PAMIĘTNIK NIMFOMANKI czyli „I tak nikt mi nie uwierzy” – Teatr im. Aleksandra Fredry w Gnieźnie

PAMIĘTNIK NIMFOMANKI czyli „I tak nikt mi nie uwierzy” – Teatr im. Aleksandra Fredry w Gnieźnie

Nareszcie! Wróciliśmy do teatru. Pierwsze sceny otworzyły swoje sale dla publiczności. I pojawiły się premiery. Najciekawsze, że nie w dużych centrach Warszawie czy Krakowie, ale lokalnie w tych interesujących punktach na teatralnej mapie. Do nich, w tym sezonie, należy bez wątpienia scena gnieźnieńska. Tu powstały ważne spektakle ostatnich miesięcy: Historia przemocy, jakże dziś aktualna i potrzebna oraz pełne bólu i goryczy Królowa. Freddie – jestem legendą. Na zwieńczenie sezonu zrealizowano I tak nikt mi nie uwierzy autorstwa Jolanty Janiczak i w reżyserii Wiktora Rubina. Wstrząsająca historia sprzed wieków o Barbarze Zdunk, ostatniej kobiecie spalonej na stosie, jest niezwykle interesującym eposem o kobiecie i kobiecości. Ale również winie i odpowiedzialności. Pożądaniu i rządzy miłości, która kończy się tragicznie – cierpieniem, wykorzystaniem i codziennym znojem gwałtu wobec zaniku człowieczeństwa.

DYKTANDO czyli „Powołanie” – Teatr Telewizji

DYKTANDO czyli „Powołanie” – Teatr Telewizji

Zadziwiające są wybory Teatru Telewizji. W czasie pandemii odbyły się trzy premiery. Każda z nich różna, ale nie spełniająca oczekiwań części teatromanów. Majowa odsłona – to ukłon jubileuszowy na cześć Jana Pawła II, stulecie urodzin Karola Wojtyły. Spektakl rocznicowy i można od razu zadać pytanie po co? Przecież mamy bardzo dobry film dokumentujący jego życie Karol – człowiek, który został papieżem w reżyserii Giacomo Battiato i z bardzo ciekawą rolą Piotra Adamczyka. Czy odkryto nowe fakty, które zmienią percepcję i odbiór jego osoby? Wydaje się, że absolutnie nie. Szczególnie, że premiera Teatru Telewizji – Powołanie według scenariusza i w reżyserii Pawła Woldana jest poświęcona okresowi krakowskiemu od przyjazdu na studia do święceń kapłańskich. Nic nie wnosi i nic nie mówi ten spektakl. Jest odrobieniem lekcji, albo dyktandem z wiedzy o papieżu na lekcji języka polskiego lub historii.

Sam tekst jest niesłychanie trywialny i powierzchowny. Dla przykładu żenujący jest dialog ojca Wojtyły z synem o wybuchu wojny. Autor scenariusza, bohaterów jak i chyba widzów uznaje za nieuków, skoro każe wskazywać kto to był Ribbentrop i Mołotow, co znaczyło podpisanie traktatu. Jest to wstydliwa scena rodem z klasy piątej podstawówki. Karol Wojtyła przyjeżdża na studia do stolicy Małopolski, a ojciec traktuje go jak podrzędnego uczniaka z wiedzą zerową. Takich lapsusów jest od groma. Choćby scena pod kościołem, gdzie od księdza Karol dowiaduje się o wybuchu wojny. Trywialność tekstu przewija się z nieporadnością realizacyjną. Niezwykle zawstydzająco wypadają sceny na uniwersytecie. Na korytarzach nie ma nikogo oprócz bohaterów. Nikt nie studiuje, nich nie przechodzi.  Martwe miejsca. A spacery bohaterów są tylko wzdłuż Wisły, vis a vis Wawelu. Czekałem tylko czy flaga zostanie zmieniona po zajęciu miasta przez Niemców. Została. Lapsusu kolejnego nie było.

Spektakl jest monotonny i faktycznie nie wiadomo co ma nam powiedzieć. Wynika z niego, że Karol Wojtyła to wspaniały aktor i współpracownik Mieczysława Kotlarczyka, konspirator – choć nie wiadomo jakiej organizacji, nie pada ani jedno słowo na jej temat, wzorowy, choć zaczytany pracownik i przyjaciel. Podkreślono wątek wprowadzania w arkana mistyki za sprawą Jana Tyranowskiego. Dysputy filozoficzne są wyrwane z kontekstu i nie wiadomo o co w nich chodzi. Faktycznie trudno dociec dlaczego dokonuje się przemiana w Karolu Wojtyle i co stało się powodem wstąpienia do seminarium duchownego. Tytuł spektaklu do tego zobowiązywał. Powołanie – co nim było, z czego wyrosło? Trudno. Pozostaniemy z tajemnicą.

Aktorstwo to dobra strona przedstawienia. Ale Józef Pawłowski swoją niewinnością i zewnętrznością w roli Karola Wojtyły nie jest w stanie pokazać siły i charyzmy człowieka wielkiego i budującego. Wydaje się niewinnym poszukiwaczem. Nieśmiałym. Niedowartościowanym. Ale poszukującym – czyta, występuje i powierzchownie oczarowuje.

Ten wieczór teatralny to lektura pomocnicza dla szkół budująca obraz naszego wielkiego Polaka, ale to nie spektakl na premierę maja. Od sceny , która miała wypełniać lukę w okresie pandemii oczekuje się więcej, dużo więcej niż powierzchownego tekstu w banalnej realizacji dosadności.

Powołanie, scenariusz i reżyseria: Paweł Woldan, Teatr Telewizji, premiera: maj 2020

                                                                                                                                                           [Benjamin Paschalski]

Czas na nową płytę Taco Hemingway? Lato 2K20

Czas na nową płytę Taco Hemingway? Lato 2K20

Kilka godzin temu na Instagramie @studio_nagrywarka pojawił się post, na którym możemy rozpoznać Taco, Czy to oznacza nowy album już w to lato? Filip w swoim #hot16challenge2 nawiązywał do wydawania w lecie – „wydam parę płyt w lipcu” i może wydawać się, że będzie to kolejny album rapera. Wszystko układa się w całość, jeśli weźmiemy pod uwagę daty premier poprzednich krążków – Umowa o dzieło (czerwiec 2015), Wosk (lipiec 2016), Szprycer (lipic 2017), Café Belga (lipiec 2018) i Pocztówka z WWA, lato ’19 (lipiec 2019). Czekacie na nową płytę Fifiego?