Recent Posts

LIST O UPADKU NARODU czyli „Bezkrólewie” – Teatr Telewizji

LIST O UPADKU NARODU czyli „Bezkrólewie” – Teatr Telewizji

Ostatnia premiera Teatru Telewizji miała być czymś wyjątkowym. Zapowiedzi prasowe prześcigały się w informacjach o szlagierze poniedziałkowej wieczornej nowej odsłony. Jedni pisali o „pułkowniku III Rzeczpospolitej” nawiązując do filmów, które w czasach PRL zalegały półki archiwalne i nie były kierowane do eksploatacji ze względów politycznych. Inni donosili, że to wybitny tekst, ale właśnie, jego polityczny wymiar nie dopuścił go na krajowe sceny dramatyczne. I dopiero zacne deski telewizyjne przyjęły ów tekst do ukazania szerokiemu odbiorcy. Mowa o Bezkrólewiu Wojciecha Tomczyka.

NABICI W BUTELKĘ czyli „Jesus Christ Superstar” – Opera i Filharmonia Podlaska w Białymstoku

NABICI W BUTELKĘ czyli „Jesus Christ Superstar” – Opera i Filharmonia Podlaska w Białymstoku

Andrew Lloyd Webber to dla miłośników musicalu niekwestionowany mistrz stylu. Jego kompozycje natychmiast wpadają w ucho, stają się szlagierami, a libretta zazwyczaj tworzone w spółce z Timem Rice, to sprawne konstrukcje sceniczne. Śledzę wnikliwie kolejne premiery na polskich scenach. Tym z większą radością wybrałem się do Białegostoku aby w Operze Podlaskiej zobaczyć Jesus Christ Superstar. Utwór zwięzły i klarowny. W warstwie muzycznej zbliżony do rock opery, ze świetnymi songami, rytmem i spontanicznością. I niestety w stolicy Podlasia dostajemy artystyczny bubel.

Ranking miejsc z jedzeniem na wynos! Jak przetrwać zarazę i nie schudnąć!

Ranking miejsc z jedzeniem na wynos! Jak przetrwać zarazę i nie schudnąć!

Już od ponad dwóch tygodni jesteśmy skazani na siedzenie w domu i wyczekiwanie dobrych wiadomości dotyczących koronawirusa. W Polsce dzieje się dużo – Prezydent RP założył tik-toka, Robert Lewandowski został zhejtowany za przekazanie „tylko” miliona euro na walkę z pandemią, a sejm przyjął zmiany w kodeksie wyborczym w popularnym ostatnio trybie „Ja bez trybu”. W każdym razie świat jest obecnie zwariowany i wiele zmienia się z dnia na dzień. Jedno na pewno się w najbliższym czasie nie zmieni – wciąż kochamy jeść! Propagując akcje #wspieramlokalne przygotowałem dla Was mój subiektywny ranking miejsc, z których warto zamówić pyszne jedzonko i trochę wesprzeć te biznesy, których byt narażony jest na niemiłe czasy. Podzieliłem zestawienie na popularne dania i dopasowałem do tego moje ulubione lokale. Mam nadzieję, że się Wam spodoba.

Pizza – zaczynamy od klasyka, bo przecież pizza na wynos to chyba najpopularniejsze danie zamawiane do naszych domków. Jeśli znudził się Wam już gumowy placek z niskiej jakości składnikami od sieciówek to mam coś dla Was. Jeszcze przed dobą koronawirusa zamówienia uruchomiło Ciao a Tutti i Ciao a Tutti Due, a w okresie „kwarantanny” do grona lokali z pyszną pizzą na wynos dołączała Mąka i Woda. Oba miejsca proponują fantastyczną pizzę w stylu neapolitańskim, świetne ciasto i najwyższej jakości dodatki. Nie oszukujmy się, nie będzie tak pysznie, jak prosto z pieca, jednak w obecnych czasach te propozycje mogą uratować niejedno pizzowe serduszko.

Zdjęcie pochodzi z FB Ciao a Tutti

 

Zdjęcie pochodzi z FB Ciao a Tutti

Kebab – kolejnym klasykiem są kebaby i tutaj wybór jest prosty – Kura Warzyw! To kebab inny niż wszystkie, ma dużo więcej świeżych dodatków, wszystko się tam dobrze komponuje, a sosy i pasty to już istny sztos. Jeśli kebab to tylko z Kury! Najbardziej polecam „Tortilla Mięsnyjesz Baran i Byk” z sosem chili łagodnym, pastą czosnkowa oraz sosem habanero. Pyszne!

Kurczaki – jeśli będziecie mieć ochotę na kurczaka to idealną opcją będzie Kur&Wino, o których pisałem już oddzielny tekst. Restauracja Piotra Najsztuba serwuje wyśmienite kurczaki pochodzące z podlaskiej fermy drobiu, macerowane w cytrynie, soli, oregano, majeranku i czosnku. W Kur&Wino zjemy również wspaniałą perliczkę, grillowane warzywa czy kalafior w panko. Niestety Kur&Wino nie dowiezie nam jedzenia do domu, ale możemy je tam odebrać i delektować się pysznym kurczaczkiem w domu.

Burger – w tym trudnym dla gastronomi czasie na uruchomienie jedzenia na wynos zdecydował się również Ćwierćfunciak z Muranowa i ja to miejsce serdecznie polecam! Niezłe mięsko, spoko pieczywo i ciekawe opcje do wyboru. O tym miejscu pisałem również oddzielny tekst, który znajdziecie tutaj. Inną propozycją na burgera są wspaniali „Pogromcy Meatów”, nic więcej tylko zamawiać!

Kuchnia Wietnamska – kolejną propozycją na liście są potrawy kuchni azjatyckiej, a głównie kuchni wietnamskiej. Takie pyszności, zamawiam prawie zawsze z lokalu tuż obok mojego mieszkania – Ukim. To naprawdę fantastyczne miejsce. Jeśli macie ochotę na Zupę PHO, Pad Thaia czy sajgonki to Ukim jest miejscem idealnym. Moim zdaniem najlepsza propozycja w tym miejscu to Udon z kaczką – świetny wywar i rewaluacyjna kaczka.

Ramen – jeśli Ramen w okresie „kwarantanny”, to tylko z Uki-Uki, które organizuje DIY Ramen Day. Uki dostarcza nam ramen „do złożenia samemu”, dlatego mamy możliwość poczucia tego świeżego smaku i dodania swoich ulubionych składników. Świetna sprawa. Dostarczany do nas makaron tworzą artyści z Uki – istna rozkosz!

Wino – nie samym jedzeniem człowiek żyje, dlatego na koniec informacja dnia! Jeśli zastanawiacie się jak zaopatrzyć się w ulubione wino bez wychodzenia z domu to odpowiedź jest prosta -Niewinność Wine Bar. To miejsce, które zazwyczaj żyje w Hali Gwardii i tworzą je wspaniali ludzie. W trakcie tego ciężkiego czasu każdemu przyda się kieliszek pysznego wina – piszcie i dzwońcie do Niewinności!

PS.

Jeśli mieszkacie blisko Dolinki Służewieckiej, t.o punktem obowiązkowym jest Dziurka od Klucza, która jest pyszna, wspaniała i idealna! Restauracja podobnie, jak UkI Uki realizuje zamówienia w formie DIY, co daje wspaniały smak i trochę zabawy. To co zamawiamy?

Kuchnia regionalna z twistem czyli Restauracja Bez Gwiazdek

Kuchnia regionalna z twistem czyli Restauracja Bez Gwiazdek

Zachęcony kilkoma bardzo pochlebnymi recenzjami, a szczególnie filmem na kanale Macje Je postanowiłem rozpocząć swoją przygodę z menu degustacyjnym od Restauracji Bez Gwiazdek. Maciej w swoim filmie określa to miejsce „najlepszą restauracją w Warszawie”, drugą opinią, którą się sugerowałem to zdanie równie cenionej Basi Stareckiej, która piszę o restauracji Roberta Trzópka tak „jeden z najzdolniejszych polskich szefów kuchni, dojrzał do otwarcia własnej restauracji. Bez inwestorów, białych obrusów, promocji, celebrytów i gwiazdek. Bez gwiazdek, choć z pewną dozą kokieterii.”. Miejsce z takimi opiniami bardzo zachęciło i żal byłby nie spróbować. Okazję do przetestowania tego miejsca nadarzyła się tuż przed świętami, kiedy to ze znajomym postanowiliśmy skosztować świątecznego menu. Jak było? Czy nam smakowało i z jakim kosztem się wiązało? Jak myślicie? Przekonajcie się sami!

Gdzie zjeść tatara w Warszawie? 5 najlepszych miejsc na tatara!

Gdzie zjeść tatara w Warszawie? 5 najlepszych miejsc na tatara!

Tatar to moja ulubiona przystawka, danie fenomenalne, ale tylko jeśli dobrze przygotowane. Befsztyk tatarski to potrawa, do której trzeba „dorosnąć”. Ja dojrzewałem dość długo, nauczyłem się jeść tatar dopiero w wieku 20 lat. Od tamtego czasu nie mogę przestać, jestem fanatycznym miłośnikiem, szczególnie tego siekanego. Przygotowałem dla Was listę 5 moim zdaniem najlepszych miejsc na tę pyszności w Warszawie.

Najlepsza kawa w Warszawie! Gdzie pójść na kawę w stolicy?

Najlepsza kawa w Warszawie! Gdzie pójść na kawę w stolicy?

Muszę się Wam do czegoś przyznać- jestem uzależniony! Uzależniony od kawy. Bez tego wspaniałego naparu nie jestem w stanie funkcjonować, a małą filiżankę dobrej kawy cenie jak mało co. Kilka dni temu usłyszałem, że jestem szczęśliwy tylko wtedy kiedy mam w ręku kawę. Wywołało to we mnie oburzenie, ale po chwili zastanowienia… . Jako wielki fan małej czarnej i kawiarnianego stylu życia, od zawsze marzyłem o posiadaniu miejsca, które będzie „moje”, kawiarni, która będzie dla mnie czymś więcej niż tylko miejscem spotkań. Długo takiego miejsca nie miałem, poszukiwania trwały i trwały. Całe szczęście już nie muszę szukać – znalazłem! Zastanawiacie się, gdzie jest najlepsze miejsce na kawę w stolicy? Gdzie posmakujcie idealnego zestawienia goryczy i mocy? To zdecydowanie „Forum” na Elektoralnej!

Gdzie na kawę w Warszawie?

Miejsc z pyszną kawą na mapie Warszawy jest całkiem dużo. Jest przecież Relax w Centrum, tuż obok Czytelnia, czy Relaks na Mokotowie i wiele, wiele innych. Forum to jednak miejsce inne, niemal utopijne, trochę bajkowe, a trochę realne. Wchodzisz i wiesz, że ludzie po drugiej stronie powiedzą Ci o kawie wszystko o co tylko zapytasz, a przede wszystkim zaparzą Ci pyszny, piękny, aromatyczny napój, który da Ci chwilę szczęścia. Forum to zdecydowanie więcej niż kawiarnia. To miejsce, gdzie możesz spędzić cały dzień, nie orientując się, że właśnie minął. Za to pokochałem to miejsce – za chwilę wytchnienia.

Forum – Raj kawosza

Forum odkryłem przypadkowo, szukałem kiedyś miejsca na śniadanie blisko swojego domu. Stwierdziłem, że poszukam czegoś całkiem nowego, świeżego i niezbyt popularnego. Był rok 2018 – Zima (chyba grudzień). Trafiłem właśnie na Forum, jednak wizyta się nie powiodła, nie dotarłem. Kilka tygodni później zachęcony wspomnieniem o Forum, wybrałem się tam na szybką kawę i zakochałem się od pierwszego wejrzenia. Kawiarnia zaprasza do siebie małym, klimatycznym, fioletowy neonem, a na wejściu wita nas drewniany bar i kilka stolików z efektem lastriko. Wchodzimy dalej, a tam cud – piękna welurowa sofa po prawej, na środku dwa wspaniałe wiklinowe fotele i te klimatyczne okna!

Jaką kawę pić?

Kawa w tym miejscu jest absolutnie najlepszą i najmocniejszą, jaką w swoim życiu piłem. W Forum możemy spróbować małej czarnej o zróżnicowanych profilach smakowych. Każdego dnia mamy do wyboru kawę z trzech rodzajów ziaren, które pochodzą między innymi z palarni Coffelab, La Cabra, Five Elephant i dobierane są sezonowo. Na stronie czytamy „Nasza kawiarnia jest częścią Klubu Komediowego w Warszawie. Proponujemy sezonowe menu, zaparzając i serwując kawy z najlepszych europejskich palarni. Każdego tygodnia możesz spróbować innych kaw typu ‚single origin’ z tegorocznych zbiorów i świeżo wypalonych. Wszystkie kawy, które serwujemy są dostępne w sprzedaży również w paczkach, wraz ze sprzętem i naszymi wskazówkami jak je najlepiej zaparzyć. Zapraszamy serdecznie do nas abyś spróbował naszych kaw, herbat i wypieków!”

Co zamówić?

Jeśli będziecie w Forum pierwszy raz, koniecznie zamówcie deskę espresso, która składa się z trzech małych, aromatycznych i piekielnie mocnych filiżanek czarnego naparu. W ten sposób poznacie różnorodność kaw proponowanych w danym tygodniu. Jeśli nie macie ochoty na tak duża dawkę energii, możecie skusić się na letnie tonic espresso, które również jest pyszne i fantastycznie ożywia. Do pysznych naparów warto skusić się na słodkości. Spróbujcie mazarynek, czyli szwedzkich babeczek migdałowych lub puszystego sernika, w zestawieniu z kawą nie mają sobie równych. Idealny początek dnia lub jego zwieńczenie.

Co jeszcze?

W Forum możemy również napić się Cold Brew czy Tonic Cold Brew. Jeśli nie będziecie mieć ochoty na kawę warto skusić się na wspaniałą Kombuchę. Kawa na deser? No jasne – warto zamówić affogato lub kawowe lody. Wszystko trzyma poziom. Na Elektoralnej poczujecie się jak u siebie, bez spinki, a wszystko to dzięki ludziom, którzy tworzą ten lokal. Bariści zawsze pomogą w wyborze, chwilę pogadają i doradzą niezdecydowanym. Wystawiam Forum laurkę! W pełni zasłużoną laurkę. Polecam, polecam, polecam!

Macie już plany na weekend? Może wycieczka do Lublina? Chętnie Was oprowadzę 😛

DWA RAZY BALETOWY SEN czyli „Sen Nocy Letniej”

DWA RAZY BALETOWY SEN czyli „Sen Nocy Letniej”

Rzadko się zdarza aby w jednym sezonie zobaczyć kilka różnych inscenizacji jednego baletu. Ten swoisty renesans przeżywa utwór zaczerpnięty z dramatu Williama Shakespeare Sen nocy letniej. Dwukrotnie w Polsce (w Krakowie i Gdańsku) obejrzałem próby zmierzenia się z komedią omyłek, magią lasu, miłością i zabawą. Efekt pracy choreografów jest różnorodny. Kto wygrywa, kto przegrywa? Oto kilka doświadczeń z wyprawy nie tyle w sen, ale raczej do Snu.

KOMIKSOWY SENTYMENT czyli „Kapitan Żbik i żółty saturator” – Teatr Syrena Warszawa

KOMIKSOWY SENTYMENT czyli „Kapitan Żbik i żółty saturator” – Teatr Syrena Warszawa

Ten wieczór w Syrenie to kolejny sukces Wojciecha Kościelniaka, który jak nikt inny umie przygotować widowisko muzyczne. Nie ogranicza się jego rola do wskazania gdzie kto ma odśpiewać kolejną piosenkę, ale świetnie inscenizuje kolejne sceny tworząc żywiołowe przedstawienie. Co ważniejsze to nowy, oryginalny utwór, który ukazuje, że pod warstwą śmiechu i ironii, kryje się prawda o wolności i jej poszukiwaniu przez nasz wszystkich w każdym czasie i miejscu.

JEDEN KRZYCZY, DRUGI GADA TYLKO CZY PUBLICZNOŚĆ RADA?  czyli „Zemsta” w Teatrze Telewizji

JEDEN KRZYCZY, DRUGI GADA TYLKO CZY PUBLICZNOŚĆ RADA? czyli „Zemsta” w Teatrze Telewizji

Obecna sytuacja epidemiczna, dla teatromanów, wymusza poszukiwanie alternatywnych dróg kontaktu ze sztuką. Oferta internetowa jest coraz bogatsza. Prawie każda scena krajowa i zagraniczna zaprasza na swoje strony www aby przybliżyć własne propozycje czy też zorganizować retransmisje przedstawień. Naprawdę jest w czym wybierać. Naczelne miejsce w tym kalejdoskopie zajmuje olbrzymia kolekcja Teatru Telewizji TVP. To również jego nowe premiery, które emitowane są na falach kanału Pierwszego i Kultura. Nowością marca była klasyczna Zemsta Aleksandra Fredry w reżyserii Redbada Klynstry-Komarnickiego. I poniedziałkowy wieczór okazał się nijaki, mdły i powierzchowny. Komedia nie iskrzyła dowcipem jak to miało miejsce przed wielu laty w swoistym domu Aleksandra Fredry w Teatrze Polskim w Warszawie przy ulicy Karasia. To były mistrzowskie spektakle w reżyserii Kazimierza Dejmka – Zemsta z Anną Seniuk i Janem Matyjaszkiewiczem czy Andrzeja Łapickiego Śluby panieńskie z tymiż samymi oraz Janem Englertem i Joanną Szczepkowską. Fantastyczny humor, świetne słowo, a aktorska gra na najwyższym poziomie. A dopełnienie stanowiła wyborna scenografia realistyczna i bajkowa Jana Polewski a w drugim przypadku jak bibelot Łucji Kossakowskiej, gdzie każdy element dograny był w szczególe. Aż łza do wspomnień w oku się kręci.

Redbad Klynstra-Komarnicki przygotował spektakl z ducha fredrowski, ale uniwersalny. Nie osadzony w kostiumie początku wieku dziewiętnastego. Zaledwie drobne elementy sugerują szlachecki spór o zamek. Opowieść ma być ponadczasową, że możliwa jest w każdym miejscu i okresie. Zabieg właściwy, ale mimo wszystko pogubiony. Obraz to szybki montaż jak w teledysku, ale niestety nie jest kolorowo tylko szaro i nijako. Kostiumy i dekoracje są bure i brzydkie. Wręcz można powiedzieć, że przygnębiające, a autorstwa Karoliny Fandrejewskiej. Podzielone części zamku różni tylko kolor ram okiennych. Na dodatek wszystkie okna są oszpecone, zakurzone, zaniedbane. Doborowe towarzystwo przemierza zakamarki zamku, ale jest to odpychający obraz rzeczywistości. Można zadać pytanie o taką ruinę toczy się spór Cześnika z Rejentem? Albo zabieg celowy, albo kuriozalne zagranie. Klynstra-Komarnicki umieszcza jeszcze jeden element – figurę Matki Boskiej, pod którą opiekę wszyscy ofiarowują swoje plany i zamiary, a kamera wielokrotnie przybliża nam ten obraz. Można odnieść wrażenie, że to narzucony element, siłowy, nachalny, aby nikt nie zapomniał, że jak trwoga to do Boga, a siły wyższe i w sprawie pojednania dopomogą. Dziwnych rozwiązań jest więcej. Rozmowa młodych Klary (Alicja Karluk) z Wacławem (Marcin Stępniak) w wyrwie muru wygląda jak spotkanie Pyrama z Tysbe ze Snu nocy letniej Shakespeare, dokładnie jak w amatorskim wykonaniu rzemieślników. Najazd kamery tylko na usta powoduje niezamierzoną groteskę z planu intrygi zakochanych. Co więcej. Gdy Rejent chce zrzucić Papkina ze schodów, to jakoś wygląda to niejednoznacznie, gdyż jego okno wychodzi bezpośrednio na dziedziniec zamku.

Jednak komedia Fredry to sprawy ziemskie – majątek i miłość. A dla odbiorców krwiste role. Niestety w tej płaszczyźnie jest bardzo nierówno. Na pierwszy plan wysuwa się Rejent Milczek (Grzegorz Mielczarek) bardzo ciekawy manipulant szczególnie w scenie z mularzami. Świetnie prowadzi dialog, wyga prawniczego sznytu. Jest spokojny i opanowany. Jego adwersarz Cześnik Raptusiewicz (Michał Czernecki) posiada jedyną metodę gry – przeraźliwy krzyk, aż trzeba głośność regulować w odbiorniku telewizyjnym, gdyż staje się to nie do zniesienia dla odbiorcy. Kontrast zachowań w pełni zagrany, ale niestety prostymi środkami. Komediowe postaci przechodzą bez echa. Papkin (Rafał Zawierucha) jest nijaki i blady. Na dodatek mówi niezwykle niewyraźnie, że część fraz wiersza nie dociera do widza, a w zawiłościach rymu i jego humoru łatwo się znużyć i zamęczyć. Wygraną pozostaje Podstolina (Ewy Konstancji Bułhak), która jako wytrawna wdówka zaznacza swoją obecność może przerysowanymi gestami, ale w scenie piosenki Papkina wspaniale mu wtóruje, a dźwięk muzyki pozostaje na długo w pamięci. Reżyser wprowadza również kuriozalne rozwiązania, które mają być śmieszne, a są żałosne. Obsadzenie Stefano Terazzino w roli Perełki, kucharza Cześnika to bezsensowny zabieg. Owszem popisuje się znajomością włoskiego i oczywiście tańcem, a jakże na poziomie Tańca z gwiazdami, co pod osłoną tychże zadziwia nawet Rejenta. Ale to pusty gest dla urozmaicenia widowiska. Ma być jeszcze weselej i lepiej, ale się nie da. Bo sens w komedii Aleksandra Fredry jest w słowie, a nie w jego sztucznych ozdobnikach. Udowodnili to wspomniani klasycy reżyserii, również Zygmunt Hübner w inscenizacji Teatru Powszechnego praktycznie bez dekoracji i w symbolicznym kostiumie, gdzie w opisie recenzenckim  sprzed lat podkreśla się właśnie siłę wiersza komediowego mistrza. Nie inaczej było u Grzegorza Jarzyny w jego Magnetyzmie serc. Warto wierzyć utworowi, a nie zmierzać do jego sztucznego ubarwiania i dopowiadania. Zazwyczaj to wychodzi ze szkodą dla efektu finalnego.

Zatem o czym jest Zemsta Redbada Klynstry-Komarnickiego? Opowieścią o pewnym sporze, rysie charakterów, a na pewno o miłości dwójki młodych. Bo dla nich warto zobaczyć ten wieczór Teatru Telewizji. Na pewno będą uradowani też nauczyciele i uczniowie szkół, gdyż w lekturze, przełożonej na ekran telewizyjny, nie ma udziwnień, a jest historia – prosta i nieskomplikowana, nie ma głębi i drugiego dna. Prosty teatr, prostych słów i nadwyrężonych dopowiedzeń oraz gestów.

Zemsta, Aleksander Fredro, reż. Redbad Klynstra-Komarnicki, Teatr Telewizji, premiera: marzec 2020

                                                                                 [Benjamin Paschalski]