Kulturalny Cham

Kulturalny Cham

Uciechy stołu, teatr, muzyka i zabawa

Recent Posts

ŚWIAT JAK WYSPA – Recenzja spektaklu Capri – Teatr Powszechny

ŚWIAT JAK WYSPA – Recenzja spektaklu Capri – Teatr Powszechny

Najnowszy spektakl Krystiana Lupy jest kolejną próbą odpowiedzi na pytanie czym jest mała wspólnota, a w niej jednostka, grupa uwięzionych w pułapce nadciągającej katastrofy. Tak było w Mieście snu, Factory 2 czy Procesie. Za każdym razem mag polskiej sceny próbował dokonać artystycznej analizy kim są artyści, intelektualiści, inteligenci we współczesnym świecie. Z tej bitwy reżyser wychodził raz na tarczy, a raz z tarczą. Tym razem, w naszej otaczającej rzeczywistości społeczno-politycznej, diagnoza mogła być jeszcze bardziej bolesna. Jednak, mimo wielkich nadziei, wydaje się ona letnia, niestety przewidywalna.

CZYM JEST PRAWDA?Recenzja Spektaklu „Historii przemocy”

CZYM JEST PRAWDA?Recenzja Spektaklu „Historii przemocy”

Gnieźnieńska premiera Historii przemocy w reżyserii Eweliny Marciniak jest jak odtrutka na nasze piekło codzienności, w którym społeczeństwo straszone jest coraz częściej wydumaną zarazą gender i LGBT. Marsz równości w Białymstoku, film Inwazja w TVP to tylko niektóre przykłady z ostatnich miesięcy. Sceniczna wstrząsająca, ale i teatralnie piękna historia gejowskiej miłości i gwałtu, który rozgrywa się w tej samej chwili jest niesamowitym kontrapunktem do tej rzeczywistości.

Gdzie zjeść tatara w Warszawie? 5 najlepszych miejsc na tatara!

Gdzie zjeść tatara w Warszawie? 5 najlepszych miejsc na tatara!

Gdzie zjeść tatara w Warszawie? 6 najlepszych miejsc na tatara!

Tatar to moja ulubiona przystawka, danie fenomenalne, ale tylko jeśli dobrze przygotowane. Befsztyk tatarski to potrawa, do której trzeba „dorosnąć”. Ja dojrzewałem dość długo, nauczyłem się jeść tatar dopiero w wieku 20 lat. Od tamtego czasu nie mogę przestać, jestem fanatycznym miłośnikiem, szczególnie tego siekanego. Przygotowałem dla Was listę, 5 moim zdaniem najlepszych miejsc na tę pyszności w Warszawie.

Najpierw trochę teorii. Tatar to potrawa przyrządzana z mielonego lub drobno siekanego mięsa, najczęściej wołowego i dodatków, klasycznie: oleju, soli i pieprzu oraz żółtek jaj, cebuli, grzybów marynowanych i ogórków konserwowych. Mięso przeznaczone na befsztyk tatarski powinno pochodzić z polędwicy lub ligawy. Ciekawostką jest pochodzenie nazwy tej potrawy. Legenda mówi, że określenie to pochodzi od mongolskiego plemienia z czasów Czingis Chana, zwyczajowo nazywanego Tatarami. Tatarscy jeźdźcy pod siodłem wozili płaty surowego mięsa końskiego lub wołowego, które najczęściej przygotowywali nad ogniskiem, jednak czasem jedli mięso bez obróbki termicznej, ze względu na brak możliwości przygotowania paleniska.

To gdzie zjeść tego tatara w Warszawie? Zapraszam na subiektywny ranking miejsc godnych polecenia na tatara w Warszawie:

Gruby Josek

To miejsce jest mi obecnie chyba najbliższe, z bardzo przyziemnego i prostego względu, jest najbliżej mojego mieszkania. W Grubym Josku zjemy tatara ciekawego, niekonwencjonalnego i pysznego. Josek proponuje wersję tego dania wraz z majonezem grzybowym. To ciekawa alternatywa dla klasycznego podania tatara, na początku może budzić obawy, jednak po kilku kęsach o tym zapominamy. Na Elektoralnej warto zwrócić uwagę również na pieczywo, które dostajemy do tatra – świeże i chrupiące. Więcej na temat wizyty w Grubym Josku znajdziecie tutaj.

  • Adres – Elektoralna 24
  • Cena – 29 zł

Banjaluka

W Banjaluce nie byłem już jakiś czas, jednak dobrze pamiętam tego extra tatar. Na Szkolnej zjecie tę przystawkę w dość klasycznej formie, a aama atmosfera miejsca nastraja do pysznej uczty. Ciekawostką jest dodanie do tatara musztardy z ajwarem, która nadaje daniu lekko pikantnego posmaku. Pyszne mięsko!

  • Adres – Szkolna 2/4
  • Cena – 36.90 zł

Zdjęcie pochodzi z Instagrama restauracji

Restauracja Ceska

Świeże smaczne mięso, a do niego klasyczne dodatki i on – ketchup, który nadaje daniu fajnego słodkawego smaku. Dopełnieniem dania jest pieczywo, pyszne grzanki z białego pieczywa, do których dostajemy czosnek. Należy natrzeć grzanki czosnkiem, po prostu bomba, która ze słodkawym posmakiem tatara jest idealne. Do przystawki warto zamówić piwo, najlepiej „Teraz Česka” to dwa rodzaje piwa w jednym kuflu z charakterystycznym podziałem w połowie. Przy piciu dochodzi do wymieszania najlepszych smaków obu piw, przyjemnej goryczki jasnego Pilsnera z karmelową nutą ciemnego Kozla.

  • Adres – Chmielna 35
  • Cena – 42 zł

Kamanada Lwowska

Kamanada po białorusku oznacza drużynę, proponuje wyjście do tej restauracji właśnie w drużynie.  Miejsce polecam głównie dlatego, że jest to jedna z nielicznych knajp w Warszawie gdzie zjecie tatara z koniny. Oczywiście restauracja daje opcję wyboru – konina lub wołowina. Co do samego tatara z koniny to bardzo ciekawa opcja, odrobinę słodsza niż tatar wołowy, myślę, że warto spróbować.  

  • Adres – Foksal 10
  • Cena – 36 zł w obu wariantach
 

Targowy/Ed Red

Niewiele osób wie, że w Hali Mirowskiej mieszczą się dwa ciekawe lokale. Jeden jest dość popularny – Ed Red, drugi jeszcze nieznany, istnieje już rok, ale nie rzuca się w oczy i tworzy z Ed Redem piękną wspólną przestrzeń. Na górze Paweł, na dole Gaweł, tak można podsumować te dwa miejsca, Nad Halą Mirowską mieści się Ed Red, miejsce w sam raz dla kochających mięso, steki i tatara. Na dole, czyli przy głównym wejściu do Hali mieście się Bar Targowy – miejsce luźne, bardziej na piwo czy drinka niż na coś do jedzenia, jednak tatar jest tutaj wspaniały i kosztuje śmieszenie mało (19 zł). Wiem, że te dwa miejsca to jeden właściciel i dość dobra kooperacja. Wydaje mi się, nie, jestem niemal pewny, że mięso na tatara w obu miejscach jest to samo, a sam tatar różni się jedynie formą podania, no i otoczką miejsca. Oba miejsca są zdecydowanie godne polecenia. Jeśli masz ochotę na trochę luzu, drinka i tatara to idź do targowego. Jeśli chcesz pójść na kolację i kielszek wina wybierz Ed Red.

  • Adres – Plac Mirowski 1
  • Cena – Targowy 19 zł/ Ed Red – 35 zł

To na pewno nie jest ranking, każde z tych miejsc serwuje pysznego tatara, ale są to miejsca bardzo różne. Myślę, że w Warszawie jest jeszcze wiele ciekawych miejsc na tatara, będę szukał i dawał znać. Jeśli macie jakieś miejsca na tatara w Warszawie, które polecacie dajcie znać w komentarzach.

Ja ciebie kocham a ty mnie – Recenzja musicalu AIDA

Ja ciebie kocham a ty mnie – Recenzja musicalu AIDA

Ostatnia premiera Romy to musical spółki Elton John i Tim Rice – Aida. Reżyserii podjął się dyrektor sceny Wojciech Kępczyński. I niestety to kolejny raz odcinanie kuponów od poprzednich realizacji. Widać to głównie w scenografii opartej na ruchomych platformach i graficznych projekcjach. To było i w Mamma Mia oraz w Pilotach. W przypadkach musicali, takich jak najnowsza produkcja, należy posiłkować się wzorcami oryginalnych inscenizacji i może lepiej było zaprosić sprawdzony zespół zagranicznych realizatorów?

Pyszne śniadania w Warszawie – Port Royal w Hali Koszyki

Pyszne śniadania w Warszawie – Port Royal w Hali Koszyki

Co weekend mam w głowie wizję pysznego śniadania z nowymi smakami w miejscu gdzie jeszcze nie byłem. Często kończy się to nie udaną podróżą kulinarną lub powrotem do sprawdzonego miejsca. W poprzednim tygodniu było inaczej, po długich naradach wybraliśmy Halę Koszyki, no dobrze, ale gdzie w tych Koszykach? Opcję były dwie – 1. Weranda, 2. Port Royal. Wybraliśmy wersję drugą i żałować nie będziemy! Było pysznie!

SZANSA NA SUKCES – Teatr Współczesny w Szczecinie – „Być jak Beata”

SZANSA NA SUKCES – Teatr Współczesny w Szczecinie – „Być jak Beata”


Jak co roku warszawski Teatr Imka zaprosił na przegląd Polska w Imce – Niecodzienny Festiwal Teatralny. Zgodnie z założeniami organizatorów, i korespondując z tytułem wydarzenia, przedstawienia winny odnosić się do współczesności i dnia dzisiejszego. I też jest tak z produkcją zaprezentowaną przez Teatr Współczesny w Szczecinie – Być jak Beata.

Wbrew tytułowi nie chodzi o polityczne konotacje i Beatę Szydło, ale punktem odniesienia jest ikona pop kultury Beata Kozidrak liderka zespołu Bajm. Całość rozgrywa się w lukrowanej przestrzeni widowiska medialnego, którego tło stanowią złote zasłony i niczym Madonna górująca nad wszystkimi, zjawiskowa figura bohaterki. I zaczyna się ten show dokładnie jak w programie telewizyjnym Elżbiety Skrętkowskiej Szansa na sukces. Brakuje oczywiście niezawodnego prowadzącego Wojciecha Manna, to miejsce wypełniają materiały filmowe i monologi kolejnych szarych przyjezdnych z Polski i ze świata, którzy pragną zaśpiewać piosenki Beaty, a tak naprawdę poczuć się gwiazdą choć przez chwilę. Kilkanaście postaci odgrywa zaledwie czwórka aktorów. To cały kalejdoskop bohaterów od zakonnicy i byłego policjanta, do inwalidy i fana disco-polo. Bo każdy chce śpiewać i tu należy powtórzyć za piosenką wykonywaną przez Jerzego Stuhra na festiwalu w Opolu, a napisaną przez Jonasza Koftę: „Śpiewać każdy może, Trochę lepiej, lub trochę gorzej, Ale nie oto chodzi, Jak co komu wychodzi. Czasami człowiek musi, Inaczej się udusi”. I to stanowi sens przedstawienia. Fenomen śpiewania, pokazania, poczucia się na chwilę kimś ważnym, a nie zepchniętym na margines. Bycia blisko show-biznesu, poczuć się jak Beata. Autorzy spektaklu pokazują jak skrywane namiętności, frustracje i kompleksy potrafią być zniwelowane przez trzy minuty bycia po prostu kimś. Potrzeba uczestnictwa i akceptacji staje się najważniejsza, bo w bohaterach jest nuta samotności, a piosenki Beaty, przez kolejne pokolenia ocierają łzy lęku i wycofania. Po prostu dają nadzieję.

Na tle kwartetu aktorskiego wybija się genialny Maciej Litowski. Podczas minimalistycznych scenek, mikrodramatów, które na myśl przywodzą Opowieści łotewskie Alvisa Hermanisa, aktor ukazuje cały kalejdoskop swoich możliwości. Jest i niedowartościowanym wiecznym studentem, który szukał miejsca na kilkunastu kierunkach, inwalidą, poszukującym obecności w świecie, tureckim biznesmenem sprzedającym kebab czy byłym prostym policjantem. Każda jego opowieść to dramaturgiczna perełka wsparta aktorskim pomysłem na siebie.

Reżyserka spektaklu – Magda Miklasz nie miała dużo pracy. Bowiem konstrukcja spektaklu to jak na rasowym festiwalu muzycznym. Pan wchodzi z lewej a pani wychodzi z prawej. Więcej widać pracy poszczególnych aktorów, którzy odnajdują pomysł na samych siebie. A co warto wspomnieć genialnie, w nowych aranżach, czasem nie do rozpoznania wobec oryginału, wykonują kilkanaście piosenek głównej bohaterki wieczoru. Spektakl, który pod powłoką lekkiego wieczoru i dużej dawki śmiechu, jest niesamowitą refleksją o nas samych. Polakach XXI wieku. Postaci przesuwające się  po scenie to jak nasza ulica każdego miasta. Różni: kolorowi, ale i szarzy, smutni i weseli, zatroskani i radośni, ale zawsze poszukujący chwili szczęścia i spełnienia jak kilkadziesiąt lat temu pewna dziewczyna z Lublina.

Być jak Beata, scenariusz: Piotr Domalewski, Żelisław Żelisławski, reżyseria: Magda Miklasz, Teatr Współczesny w Szczecinie. Spektakle gościnne w Teatrze Imka w Warszawie, październik 2019.

                                                                                                 [Benjamin Paschalski]

BYŁEM HAMLETEM. STAŁEM NA BRZEGU I ROZMAWIAŁEM Z MORZEM…

BYŁEM HAMLETEM. STAŁEM NA BRZEGU I ROZMAWIAŁEM Z MORZEM…

Tymi słowami z HamletaMaszyny Heinera Müllera rozpoczyna się spektakl Mai Kleczewskiej w Teatrze Polskim w Poznaniu. To świetna uwertura rozpisana na orkiestrę, słowo i ruch uwodzi widza i wprowadza w świat tajemnicy historii zbrodni i pożądania władzy. Hamlet jako bohater może chce być (albo jest) ostatnim, który pragnie ratować zdegradowany świat, który toczy choroba. Idealista wraz ze swoim niepełnosprawnym przyjacielem Horacjem, który jest odbiciem cierpiącego na stwardnienie zanikowe boczne, sparaliżowanego geniusza astrologii i kosmologii Stephena Hawkinga, dąży do prawdy o rzeczywistych powodach śmierci swojego ojca i prawowitości tronu (władzy). Ta droga skazana jest na porażkę. Manipulacja i siła wygrywają z wiedzą i prawdą.

Kawowa mapa Warszawy – Gdzie pić kawę w Warszawie?

Kawowa mapa Warszawy – Gdzie pić kawę w Warszawie?

Kawa to życie, kawa to energia, kawa to smak, ale kawiarnia to nie tylko kawa! Dlatego warto wybrać się w miejsce, które łączy pyszne smaki tego napoju z klimatycznym miejscem i miłą atmosferą. Takich lokali w Warszawie jest pewnie mnóstwo, a każdy z nas ma swoje ulubione. Dlatego ja przedstawię Wam subiektywny ranking warszawskich kawiarni.

ROZMOWY W LESIE

ROZMOWY W LESIE

Czekałem na ten spektakl jak na żaden inny. Miało być nowe otwarcie w Teatrze Polskim we Wrocławiu po trzech latach artystycznego zastoju. A co wyszło? Niewiele. Duże zapowiedzi i nikłe efekty.

Owym przełomem miał być spektakl Leśni. Apokryf autorstwa Agnieszki Wolny-Hamkało na podstawie partyzanckich opowiadań Tadeusza Różewicza. Nadzieja na odkrycie nowych pokładów i demaskacji życia w lesie w latach wojny, zestawione z demagogiczną i przerysowaną by nie powiedzieć wyolbrzymioną, współczesną opowieścią dotyczącą żołnierzy wyklętych, miała szansę powodzenia. Miała o ile nie pozostało się w pół drogi. Bowiem opowieść rysowana przez Hamkało jest straszliwie zachowawcza. Teksty Różewicza były wstrząsem w inscenizacjach teatralnych Tadeusza Łomnickiego i telewizyjnej wersji Kazimierza Kutza. Aby dziś odzierały i burzyły utarty schematyzm wielkości i powagi wobec życia partyzanckiego, a stawały się opowieścią o znoju, brudzie i szarości leśnej pożogi, należało pójść dalej, przeprowadzić badania, zebrać kolejne ludzkie, osobiste historie. Trochę brakuje w pracy autorki i dramaturżki wnikliwej pracy historyka, który ze zwadą i umiejętnością odniósłby się do rzeczywistości wojennej. A tym samym umiałby polemizować ze współczesnymi narracjami polityki historycznej.

Realizacja Marty Streker przesiąknięta jest wzorami z prac Michała Zadary. Widać ich wspólną współpracę przy Dziadach. Można to zauważyć choćby w scenografii: las niczym z II części Dziadów, choć nie tak bujny i rozległy, środek sceny przecinają tory kolejowe, dokładnie jak w inscenizacji utworu Mickiewicza. Reżyserka sprawnie układa poszczególne sceny przedstawienia, dbając o każdy niuans. Jednak nieznośnym staje się użycie kamery co rozbija dramat poszczególnych postaci. A już kuriozum jest wykorzystanie mikroportów w minimalistycznej przestrzeni Sceny na Świebodzkim. Zjawiskowa jest scena rekonstrukcji z użyciem flag jako rekwizytu i przyjazd Ułana w przezroczystej klatce doskonałości. Męski zespół aktorski to faktycznie grupa aktorów z dawnego zespołu artystycznego teatru prowadzonego przez Krzysztofa Mieszkowskiego. Jednak ich gra jest zachowawcza i wycofana. Jakby chwilowo, będąc obok odtwarzali narzucony świat obozowego życia. Na tym tle wybija się Dariusz Maj jako Sfinks, który buduje własny, introwertyczny obraz obozowego karmiciela gulaszem. Doceniam również młodych, grających gościnnie: Grzegorza Borowskiego i Piotra Downara-Zapolskiego, którzy w imię słusznej, wojennej sprawy walczą do końca na polu partyzanckiej bitwy.

Liczyłem na dojrzałą rozmowę o naszej przeszłości, a tak przez blisko dwie godziny prześlizgaliśmy się po naszej historii. Miało być ostro i wyraziście, wyszło mdło i nijako. Wielki żal, bo rozprawianie się z mitami ma wielką wagę dla budowania teraźniejszości i przyszłości, a w tym przypadku pozostajemy z prawdami, które już znamy od dawana.

Leśni. Apokryf, Agnieszka Wolny-Hamkało na podstawie partyzanckich opowiadań Tadeusza Różewicza, reżyseria: Marta Streker, Teatr Polski we Wrocławiu, Scena na Świebodzkim, premiera: październik 2019.

                                                                                                                                                            [Benjamin Paschalski]

NASZE POLSKIE WESELE – Recenzja spektaklu „Wstyd” – Teatr Współczesny – Warszawa

NASZE POLSKIE WESELE – Recenzja spektaklu „Wstyd” – Teatr Współczesny – Warszawa

Gdy Stanisław Wyspiański pisał swoje Wesele w roku 1901 do analizy stanu ówczesnego potrzebował kilkudziesięciu postaci dramatu, dziś aby pokazać naszą współczesność Marek Modzelewski wykorzystał zaledwie czwórkę aktorów. Porównania nie są przypadkowe oba teksty odnoszą się bowiem do samej uroczystości ślubnej, ale różnica blisko stu dwudziestu lat całkowicie odróżnia poruszaną problematykę. Nie ma dziś narodowej sprawy, mitu i walki wyzwoleńczej. To miejsce wyparły problemy codzienności: kasa i moralność, jaka moralność po prostu Wstyd – tak jak tytuł najnowszej premiery Teatru Współczesnego w Warszawie.

OBSESJA – Dama Pikowa do muzyki Piotra Czajkowskiego w autorskiej choreografii Liama Scarletta

OBSESJA – Dama Pikowa do muzyki Piotra Czajkowskiego w autorskiej choreografii Liama Scarletta

Duński Balet Królewski w Kopenhadze rozpoczął sezon od wznowienia spektaklu, którego premiera miała miejsce w kwietniu 2018. Po pierwszej prezentacji duńska prasa entuzjastycznie przyjęła realizację. Mowa o Damie Pikowej do muzyki Piotra Czajkowskiego w autorskiej choreografii Liama Scarletta. Brytyjski tancerz i choreograf znany jest polskiej […]

PUŁAPKA MŁODOŚCI

PUŁAPKA MŁODOŚCI

Ostatnie sezony przyniosły debiuty, ale i kolejne spektakle młodego pokolenia reżyserów. W naszej najnowszej historii teatru byli „młodzi zdolni”, „młodsi zdolniejsi” czas na…? Tu pozostanie wielokropek, bo obserwując współczesną scenę można zauważyć coraz bardziej znaczącą obecność wschodzącej armii reżyserów, ale ciekawym jest czy ukształtują wyróżniający, wspólny mianownik swoich poczynań artystycznych. Nadchodzący sezon przyniesie kolejne premiery najmłodszego zastępu reżyserów m.in. Miry Mańki, Radka Stępnia, Karola Klugowskiego, Radosława Maciąga, Wiktora Bagińskiego, Jakuba Skrzywanka czy Grzegorza Jaremko.

Ten ostatni  na zwieńczenie poprzedniego sezonu artystycznego w TR Warszawa przygotował odświeżoną wersję Woyzecka na motywach dramatu Georga Büchnera w dramaturgii Marcina Cecko. To spektakl dobrych chęci i niestety tylko tyle. Nic bowiem z niego nie wynika, a problemy zasygnalizowane w przedstawieniu stają się może i dotykające, ale nie ma dla nich żadnego rozwiązania. A sama diagnoza to jak obrazek rodzajowy ładnie się ogląda, ale kompletnie nic nie pozostaje w pamięci oprócz mikrej satysfakcji estetycznej. Woyzeck to nastolatek, który gra w zespole rockowym wraz ze swoimi szkolnymi kolegami: Tamburmajorem, Kapitanem i Doktorem. Maria to nadopiekuńcza matka, która karmi jedynaka nieustanie bezmięsnym pokarmem strączkowym. I tak śledzimy te losy nadwrażliwca, który żyje między codziennością a wnętrzem i duszą. Świat wewnętrzny przeplata się z zewnętrznym. Całość ubarwiają piosenki wykonywane na żywo, które na początku przedstawienia stają się nieznośnym, niekończącym się występem. A dalej jest już między tym, że mogło być ciekawe, a tym, że jest bardzo nudno.

 Co pozostanie po tym wieczorze? Zapewne kilka cytatów, tak je nazwijmy aby nikogo nie urazić, z teatru niemieckiego – głównie z Susanne Kennedy – podczas sekwencji urodzin z wykorzystaniem masek, parę scenicznych pejzaży i rodzajowych scen plastycznych, z dobrze wyreżyserowanym światłem, ostatni monolog o masturbacji jako literacka perełka i rola Marii Maj jako matki. Jak na jeden wieczór to chyba zbyt mało. To spektakl raczej dla nastolatków, którzy idealnie mogą odnaleźć się w tym świecie rówieśników. Starszych to już nie dotyka, nie boli, nie zatrzymuje uwagi. Obojętnie oglądamy kolejne sceny myśląc znamy, znamy… Jednak nic więcej z tych dziewięćdziesięciu minut nie pozostaje w naszej pamięci. A szkoda bo młodzi winni burzyć i zmieniać świat a nie tylko opowiadać już znane historie.

Woyzeck na motywach dramatu Georga Büchnera, reżyseria: Grzegorz Jaremko, TR Warszawa, premiera: maj 2019.

Benjamin Paschalski

Spacer z obiadem! Poznaj Puszczę Kampinoską

Spacer z obiadem! Poznaj Puszczę Kampinoską

W ostatni weekend wraz z Kasią i Magdą wybraliśmy się do Puszczy Kampinoskiej. Wydawało mi się, że droga potrwa bardzo długo, ale dziewczyny szybko uświadomiły mnie, że będziemy jechać chwilkę. W 20 minut w puszczy? Coś pięknego! Już w trakcie podróży byłem podekscytowany spotkaniem jelenie lub sarny.

PRZYCHODZI WYSPIAŃSKI DO SOLSKIEGO CZYLI SĘDZIOWIE

PRZYCHODZI WYSPIAŃSKI DO SOLSKIEGO CZYLI SĘDZIOWIE

Po latach interpretacji dzieł Adama Mickiewicza, Piotr Tomaszuk powrócił do Stanisława Wyspiańskiego. Po dwóch inscenizacjach Klątwy w roku 1994 i 2008 przyszedł czas na Sędziów. Jednak utwór nie jest wierną inscenizacją oryginału, ale przetworzonym tekstem przez twórcę supraskiej sceny. Jest w nim magia i prawda o teatrze, nawet współczesnym – dialog dwóch mistrzów sceny, ale również zrytmizowana opowieść o morderstwie sprzed 120 lat, która staje się dla nas niezwykle aktualna.

DWADZIEŚCIA PREMIER TEATRALNYCH SEZONU 2019/20 O KTÓRYCH U NAS PRZECZYTACIE

DWADZIEŚCIA PREMIER TEATRALNYCH SEZONU 2019/20 O KTÓRYCH U NAS PRZECZYTACIE

Podsumowując sezon teatralny 2018/19 pisałem, że był przeciętnym doznaniem artystycznym. Z wielką nadzieją nadszedł wrzesień i sceny krajowe prezentują swoje plany na kolejne miesiące. Co zobaczyć, gdzie się wybrać, co może okazać się wydarzeniem? Doradzamy i sprawdzamy. Nas tam zapewne nie zabraknie!

Jakie spektakle warto zobaczyć w sezonie 2019/2020?

1/ Capri – wyspa uciekinierów, reż. Krystian Lupa, Teatr Powszechny im. Z. Hübnera w Warszawie, premiera: październik 2019.

Jedna z najbardziej wyczekiwanych premier sezonu. Pierwotnie planowana na czerwiec 2019, zakończyła się pokazami work in progres. Czym jest wyspa – schronieniem, azylem, niebezpieczeństwem? W jaką krainę prawdy zabierze nas największy mag polskiej sceny? Odpowiedzi już za miesiąc. Więcej na temat spektaklu tutaj.

2/ Leśni. Apokryf, na podstawie opowiadań Tadeusza Różewicza, reż. Marta Streker, Teatr Polski we Wrocławiu, premiera: październik 2019.

Czterdzieści lat od premiery Do piachu Tadeusza Różewicza w reżyserii Tadeusza Łomnickiego w Teatrze na Woli w Warszawie, spektaklu który wywołał wielkie polemiki wokół interpretacji polskiego bohaterstwa i odwagi partyzanckiej, próby spojrzenia na pole walki i ludzkiej doli podjęła się Marta Streker. To młoda reżyserka, asystentka i drugi reżyser przy Dziadach w reżyserii Michała Zadary. Spektakl – nadzieja na odbudowę, po degradacji artystycznej, wrocławskiej sceny.

3/ Królowa. Freddie Mercury – jestem legendą, reż. Piotr Sieklucki, Teatr im. A. Fredry, Gniezno, premiera: październik 2019.

Był film o ikonie popkultury i liderze zespołu Queen, czas na spektakl teatralny. Tekst przygotowuje Maria Spiss, konsultantka artystyczna gnieźnieńskiej sceny. Więcej na temat spektaklu znajdziecie tutaj.

4/ Historia przemocy, reż. Ewelina Marciniak, Teatr im. Fredry, Gniezno, premiera: październik 2019.

Po sezonie przerwy powraca na polską scenę Ewelina Marciniak. Odważna i buntownicza inscenizatorka bierze na warsztat autobiograficzny tekst Edouarda Louisa, młodego francuskiego pisarza, w którym przypadkowe spotkanie dwojga mężczyzn przeradza się w dramatyczną historię.

5/ Aida, reż. Wojciech Kępczyński, Teatr Muzyczny Roma, Warszawa, premiera: październik 2019.

Któż nie zna Aidy? Bohaterka opery Giuseppe Verdiego, tym razem w innej, zjawiskowej odsłonie musicalu duetu Tim Rice i Elton John. Produkcja oryginalnej inscenizacji Disney Theatrical Productions.

6/ Wesele, reż. Wojtek Klemm, Teatr im. Szaniawskiego, Wałbrzych, premiera: listopad 2019.

Z okazji 55-lecia wałbrzyskiej sceny premiera dramatu Stanisława Wyspiańskiego. Miesiąc po wyborach parlamentarnych w naszym kraju, cóż zobaczymy w zwierciadle katalogu postaci bronowickiej chaty? Więcej na temat spektaklu Wesele tutaj

7/ Dziady, reż. Janusz Wiśniewski, Teatr Polski im. A. Szyfmana, Warszawa, premiera: listopad 2019.

W latach sześćdziesiątych XX wieku na deskach szacownej sceny przy Karasia z utworem Adama Mickiewicza mierzyli się Krystyna Skuszanka i Jerzy Krasowski, w innym Teatrze Polskim – we Wrocławiu kilka lat temu, utwór bez skrótów przygotował w genialnej inscenizacji Michał Zadara. Czym zaskoczy Janusz Wiśniewski? Wiadomo, że w obsadzie ponad pięćdziesiąt osób od nestorów do młodzieży aktorskiej.

8/ Matka Joanna od Aniołów, reż. Jan Klata, Nowy Teatr, Warszawa, premiera: listopad 2019.

Powrót Jana Klaty do Warszawy, który mierzy się z utworem Jarosława Iwaszkiewicza i legendą filmu Jerzego Kawalerowicza. Kilkanaście lat temu opolska inscenizacja Marka Fiedora okazała się wielkim artystycznym triumfem. Porównania nieuniknione.

9/ Joanna d’Arc na stosie, reż. Monika Strzępka, Opera Krakowska, Kraków, premiera: grudzień 2019.

Oratorium sceniczne Artura Honeggera z librettem Paula Claudela w interpretacji jednej z najciekawszych reżyserek teatralnych, która debiutuje na deskach opery.

10/ Serotonina, reż. Paweł Miśkiewicz, Studio teatrgaleria, Warszawa, premiera: grudzień 2019.

Ostatnia, przebojowa powieść Michela Houellebecqa, jednocześnie najbardziej mroczna i rozpaczliwa w dorobku autora. Gorzka opowieść o upadku zachodniej kultury. W roli głównej: Marcin Czarnik.

11/ Rozmowa mistrza Polikarpa ze Śmiercią, reż. Marcin Liber, Teatr im. A. Fredry, Gniezno, premiera: styczeń 2020.

Tekstami staropolskimi powraca do Gniezna Marcin Liber. Czy tak jak Kazimierz Dejmek dostrzeże prawdę o współczesności w klasycznych utworach wydobywając z nich krotochwilny śmiech z nas samych?

12/ Wiosenna bujność traw, reż. Michał Siegoczyński, Teatr im. S. Żeromskiego, Kielce, premiera: luty 2020.

Teatr w Polsce często sięga po historie filmowe. W tym przypadku będzie podobnie. Melodramat według scenariusza Williama Inge o miłości chłopaka z wyższych sfer do nieodpowiedniej dziewczyny to idealna propozycja na dzień zakochanych.

13/ Gargantua i Pantagruel, reż. Jakub Skrzywanek, Teatr im. W. Horzycy, Toruń, premiera: luty 2020.

Jeden z najciekawszych inscenizatorów młodego pokolenia, reżyser Mein Kampf zrealizowanego w poprzednim sezonie w warszawskim Teatrze Powszechnym, sięga po inspiracje z utworu Francoisa Rabelaisa aby ukazać rolę błazna w dobie współczesnych mediów społecznościowych.

14/ Halka, reż. Mariusz Treliński, Teatr Wielki-Opera Narodowa, Warszawa, premiera: luty 2020.

Zwieńczenie roku Moniuszkowskiego. W partii Jontka – Piotr Beczała. Jak donosi Sławomir Pietras: Jontek ma być kelnerem, Halka sprzątaczką hotelową, a Janusz klientem instytucji. Warto!

15/ Kapitan Żbik i żółty saturator, reż. Wojciech Kościelniak, Teatr Syrena, Warszawa, premiera: luty 2020.

Mistrz musicalu ponownie w Warszawie! Wojciech Kościelniak po brawurowym Śpiewaku jazzbandu w Teatrze Żydowskim, przygotuje w Syrenie komiksową opowieść o demonie zła, który pojawia się w Warszawie. Dobra zabawa gwarantowana!

16/ Złe wychowanie, reż. Wiktor Rubin, Teatr im. A. Fredry, Gniezno, premiera: marzec 2020.

Kolejna zapowiedź gnieźnieńskiej sceny. Autorski projekt tandemu Wiktor Rubin-Jolanta Janiczak.

17/ Kariera Nikodema Dyzmy, reż. Piotr Ratajczak, Teatr im. W. Horzycy, Toruń, premiera: marzec 2020.

Niezapomnianym Nikodemem Dyzmą z serialu telewizyjnego był Roman Wilhelmi, Nikosiem Dyzmą z ekranu kinowego – Cezary Pazura. Wiecznie aktualny temat karierowicza i przypadkowego szczęściarza, który trafia do politycznej elity. Ku przestrodze i chyba o rzeczywistości kręgu władzy w każdym czasie.

18/ Ocalisz życie, może swoje własne, reż. Remigiusz Brzyk, Teatr im. S. Żeromskiego, Kielce, premiera: kwiecień 2020.

Spektakl na podstawie opowiadań Flannery O’Connor, amerykańskiej powieściopisarki i nowelistki. W swojej twórczości opisywała rzeczywistość amerykańskiego południa – przerysowanych bohaterów, nastrojowy klimat, problemy rasowe i wiary.

19/ Bulwar zachodzącego słońca, reż. Jacek Mikołajczyk, Opera Nova, Bydgoszcz, premiera: kwiecień 2020.

Inauguracji Bydgoskiego Festiwalu Operowego w roku 2020 będzie towarzyszyła premiera musicalu najważniejszego twórcy tego stylu scenicznego – Andrew Lloyda Webera. Reżyseruje dyrektor warszawskiej Syreny, za pulpitem dyrygenckim Krzysztof Herdzin. To będzie hit!

20/ Burza, reż. Grzegorz Jarzyna, TR Warszawa, premiera: maj 2020.

Teatr przy Marszałkowskiej powraca do utworu Williama Shakespeare. Kilkanaście lat temu na tej scenie powstał jeden z najważniejszych spektakli Krzysztofa Warlikowskiego będący osobistą interpretacją dramatu. Tym razem sięga po niego dyrektor sceny. Wyzwanie i oczekiwanie.

Już nie możemy się doczekać nadchodzącego sezonu! Nasze propozycje to nie tylko premiery w teatrach dramatycznych, ale również muzycznych. Różnorodność – to zachęta do odwiedzenia polskich scen, bowiem gorące premiery planują teatry w całym kraju. To cieszy! Zmieniają się wektory i pola aktywności teatralnej, to znaczy że żyje nasz teatr! Do zobaczenia na widowni!

                                                                                                                                                            [Benjamin Paschalski]

JA TAŃCZĘ, ABY POWIEDZIEĆ KIM JESTEM

JA TAŃCZĘ, ABY POWIEDZIEĆ KIM JESTEM

Na łamach naszego bloga nie tylko teatr ma swoją rubrykę, gdzie będziemy polecać, naszym zdaniem, najciekawsze przedstawienia w Polsce. To również miejsce dla sztuki tańca. W sezonie 2019/20 odwiedzimy kilkanaście zespołów baletowych od Rygi i Pragi poprzez Helsinki i Antwerpię do Nowego Jorku aby relacjonować najciekawsze zjawiska artystyczne tej dziedziny sztuki. Inaugurujemy zjawiskiem szczególnym – recenzją z gościnnych występów Alvin Ailey American Dance Theater z Nowego Jorku w Sadlers Wells w Londynie.

Męskie Granie 2019 – Warszawa

Męskie Granie 2019 – Warszawa

Warszawski koncert w ramach Męskiego Grania 2019 odbył się w powiększonej lokalizacji- na Torze Wyścigów Konnych Służewiec, goszcząc ponad piętnastotysięczną publiczność. W tym roku Męskie Granie świętuje dziesięciolecie- z tej okazji w Warszawie i w Żywcu zaplanowane były dodatkowe koncerty formacji Orkiestra Orkiestr-artystów, którzy wzięli udział w nagrywaniu wszystkich dziesięciu singli promujących trasy Męskiego Grania.

Najlepsza kawa w Warszawie! Gdzie pójść na kawę w stolicy?

Najlepsza kawa w Warszawie! Gdzie pójść na kawę w stolicy?

Muszę się Wam do czegoś przyznać- jestem uzależniony! Uzależniony od kawy. Bez tego wspaniałego naparu nie jestem w stanie funkcjonować, a małą filiżankę dobrej kawy cenie jak mało co. Kilka dni temu usłyszałem, że jestem szczęśliwy tylko wtedy kiedy mam w ręku kawę. Wywołało to we mnie oburzenie, ale po chwili zastanowienia… . Jako wielki fan małej czarnej i kawiarnianego stylu życia, od zawsze marzyłem o posiadaniu miejsca, które będzie „moje”, kawiarni, która będzie dla mnie czymś więcej niż tylko miejscem spotkań. Długo takiego miejsca nie miałem, poszukiwania trwały i trwały. Całe szczęście już nie muszę szukać – znalazłem! Zastanawiacie się, gdzie jest najlepsze miejsce na kawę w stolicy? Gdzie posmakujcie idealnego zestawienia goryczy i mocy? To zdecydowanie „Forum” na Elektoralnej!

Gdzie na kawę w Warszawie?

Miejsc z pyszną kawą na mapie Warszawy jest całkiem dużo. Jest przecież Relax w Centrum, tuż obok Czytelnia, czy Relaks na Mokotowie i wiele, wiele innych. Forum to jednak miejsce inne, niemal utopijne, trochę bajkowe, a trochę realne. Wchodzisz i wiesz, że ludzie po drugiej stronie powiedzą Ci o kawie wszystko o co tylko zapytasz, a przede wszystkim zaparzą Ci pyszny, piękny, aromatyczny napój, który da Ci chwilę szczęścia. Forum to zdecydowanie więcej niż kawiarnia. To miejsce, gdzie możesz spędzić cały dzień, nie orientując się, że właśnie minął. Za to pokochałem to miejsce – za chwilę wytchnienia.

Forum – Raj kawosza

Forum odkryłem przypadkowo, szukałem kiedyś miejsca na śniadanie blisko swojego domu. Stwierdziłem, że poszukam czegoś całkiem nowego, świeżego i niezbyt popularnego. Był rok 2018 – Zima (chyba grudzień). Trafiłem właśnie na Forum, jednak wizyta się nie powiodła, nie dotarłem. Kilka tygodni później zachęcony wspomnieniem o Forum, wybrałem się tam na szybką kawę i zakochałem się od pierwszego wejrzenia. Kawiarnia zaprasza do siebie małym, klimatycznym, fioletowy neonem, a na wejściu wita nas drewniany bar i kilka stolików z efektem lastriko. Wchodzimy dalej, a tam cud – piękna welurowa sofa po prawej, na środku dwa wspaniałe wiklinowe fotele i te klimatyczne okna!

Jaką kawę pić?

Kawa w tym miejscu jest absolutnie najlepszą i najmocniejszą, jaką w swoim życiu piłem. W Forum możemy spróbować małej czarnej o zróżnicowanych profilach smakowych. Każdego dnia mamy do wyboru kawę z trzech rodzajów ziaren, które pochodzą między innymi z palarni Coffelab, La Cabra, Five Elephant i dobierane są sezonowo. Na stronie czytamy „Nasza kawiarnia jest częścią Klubu Komediowego w Warszawie. Proponujemy sezonowe menu, zaparzając i serwując kawy z najlepszych europejskich palarni. Każdego tygodnia możesz spróbować innych kaw typu ‚single origin’ z tegorocznych zbiorów i świeżo wypalonych. Wszystkie kawy, które serwujemy są dostępne w sprzedaży również w paczkach, wraz ze sprzętem i naszymi wskazówkami jak je najlepiej zaparzyć. Zapraszamy serdecznie do nas abyś spróbował naszych kaw, herbat i wypieków!”

Co zamówić?

Jeśli będziecie w Forum pierwszy raz, koniecznie zamówcie deskę espresso, która składa się z trzech małych, aromatycznych i piekielnie mocnych filiżanek czarnego naparu. W ten sposób poznacie różnorodność kaw proponowanych w danym tygodniu. Jeśli nie macie ochoty na tak duża dawkę energii, możecie skusić się na letnie tonic espresso, które również jest pyszne i fantastycznie ożywia. Do pysznych naparów warto skusić się na słodkości. Spróbujcie mazarynek, czyli szwedzkich babeczek migdałowych lub puszystego sernika, w zestawieniu z kawą nie mają sobie równych. Idealny początek dnia lub jego zwieńczenie.

Co jeszcze?

W Forum możemy również napić się Cold Brew czy Tonic Cold Brew. Jeśli nie będziecie mieć ochoty na kawę warto skusić się na wspaniałą Kombuchę. Kawa na deser? No jasne – warto zamówić affogato lub kawowe lody. Wszystko trzyma poziom. Na Elektoralnej poczujecie się jak u siebie, bez spinki, a wszystko to dzięki ludziom, którzy tworzą ten lokal. Bariści zawsze pomogą w wyborze, chwilę pogadają i doradzą niezdecydowanym. Wystawiam Forum laurkę! W pełni zasłużoną laurkę. Polecam, polecam, polecam!

Macie już plany na weekend? Może wycieczka do Lublina? Chętnie Was oprowadzę 😛

Król Lear w Muzeum Powstania Warszawskiego – Letnia opowieść bez odważnych słów!

Król Lear w Muzeum Powstania Warszawskiego – Letnia opowieść bez odważnych słów!

„KRÓL LEAR” Williama Szekspira w reż. Agnieszki Korytkowskie Co roku w rocznicę Powstania Warszawskiego, w ramach obchodów tego wydarzenia odbywa się premiera spektaklu teatralnego. Ideą jest stworzenie spektaklu, który będzie płaszczyzną do dyskusji, analogii i uczczenia powstańców. W tym roku w Muzeum Powstania Warszawskiego mogliśmy obejrzeć […]

Podsumowanie sezonu teatralnego 2018/2019

Podsumowanie sezonu teatralnego 2018/2019

Czas na pierwszy teatralny wpis na blogu Kulturalny Cham! Zastanawiacie się jaki było to sezon? Jakie emocje mu towarzyszy? Jakie teatralne wydarzenie było w tym roku najważniejsze? Zapraszamy na podsumowanie teatralnego sezonu 2018/2019. W artykule znajdziecie opinie trzech bardzo ciekawych, obytych w teatralnym światku i kochających teatr osób, których spojrzenie na zjawiska teatralne są odmienne, a oni sami szukają w teatrze nieco innych elementów. Ekspertami, którzy skonkludują nam ostatni sezon teatralny sezon 2018/2019 w Polsce są: Wiesław Kowalski, Agnieszka Kobroń oraz tajemniczy Benjamin Paschalski. Zapraszam!

Co zrobić w Lublinie? Zakochaj się we wschodzie!

Co zrobić w Lublinie? Zakochaj się we wschodzie!

Lublin to miasto inspiracji, przyciąga unikatowym klimatem, otwartością oraz wschodnią gościnnością. Gród Koziołka zachęca ofertą kulturalną, na każdym kroku mijamy się ze sztuką, teatrem czy odniesieniami do tradycji miasta. W Lublinie oddycha się kulturą! To miasto, które z rzeczy zapominanych i codzienny tworzy coś niepowtarzalnego i wspaniałego! Po ostatniej wizycie w stolicy Polski wschodniej, muszę Wam powiedzieć, że w tym mieście bardzo łatwo się zakochać! Czas na 5 rzeczy, które koniecznie musicie zrobić w trakcie podróży do miasta nazywanego małym Krakowem!

 

1.Zostań włóczykijem – Spaceruj po starym mieście i odkrywaj klimat miasta!

To punkt obowiązkowy, konieczny i niepodważalny! Jest to zdecydowanie najpiękniejsza część Lublina! Stare miasto nie jest może największe, jednak to właśnie tam znajdziemy ogrom atrakcji wartych zobaczenia. Brama Krakowska, Plac po farze czy lubelska Archikatedra to tylko niektóre z punktów obligatoryjnych. Świetnym pomysłem będzie spacer traktem królewskim. Lublin po zmroku czaruje, zachwyca i wygląda fenomenalnie! Renesansowe i klasycystyczne kamienice zuchwale i wytwornie tworzą magiczny klimat, w którym ciężko się nie zakochać. Zgub się w Lublinie!

2. Zjedź Lubelskiego Cebularza!

Lublin to miasto cebularzy, a ten placek z cebulą i makiem to jedno z najpopularniejszy tradycyjnych produktów województwa. Cebularz wywodzi się z kuchni żydowskiej, a jego historia sięga XIX wieku. W sercu Lubelszczyzny zjecie tę pyszność prawie wszędzie. Według subiektywnego rankingu lubelskie.pl najlepszym jest cebularz z Piekarnia-Cukiernia Marcin Orlikowski.Jeśli chcecie zjeść cebularza w niekonwencjonalnej formie to idealnym miejscem będzie Pub Regionalny – Św. Michał, gdzie cebularze serwowane są np. z szynką dojrzewającą czy w wersji „cztery sery”. W Św. Michale warto również spróbować świetnego piwa z lokalnego browaru. Ciekawym doświadczeniem może okazać się również wizyta w Muzeum Cebularza, gdzie na chwilę staniemy się piekarzem tworzącym te pyszne i aromatyczne placki z cebulą i makiem. Będzie to na pewno świetna zabawa dla dzieci, myślę jednak, że dorośli też będą bawić się całkiem dobrze!

3. Pojedź na wydarzenie kulturalne!

Jak na stolicę wschodu przystało miasto tętni życiem. Dba o to zarówno ratusz, jak i lokalne organizację. Do Lublina warto przyjechać choćby na Carnaval Sztuk Mistrzów, Noc Kultury, Jarmark Jagielloński czy Konfrontacje Teatralne. Miasto zamienia się wtedy w fantastyczną eventową przestrzeń, a tłumy ludzi tworzą niepowtarzalną miejską aurę. W najbliższym czasie czekają na Was Karnawał Sztuk Mistrzów oraz Jarmark Jagielloński.

Carnaval Sztuk Mistrzów to wydarzenie, które już od 10 lat gości w kalendarzu lubelskich imprez, powoli stając się symbolem miasta. Karnawał cyrkowych mistrzów sprawia, że Lublin staje się magiczny i zaczyna swoje czary. Uliczki zaczynają wypełniać się ludźmi, wszędzie widać mnóstwo kolorów i świateł, tuż obok Ciebie ktoś zieje ogniem, a nad tłumem gapiów toczy się walka na linach. Magiczny czas! Carnaval Sztuk Mistrzów 2019 już w najbliższy weekend – 25-27 lipca 2019.

Jarmark Jagielloński to zupełnie inna forma festiwalu. Bazuje on na odniesieniu się tradycji i kulturze folkowej. Wydarzenie jest analogią do historycznych lubelskich jarmarków, które swoje początki datują pierwszą połowę wieku XV. Projekt festiwalu cały czas przechodzi duże zmiany i rozwija swoją formułę. Jarmark Jagielloński to festiwal kultury folkowej, ludowej, tradycyjnej, który próbuje zbliżyć nas do przeszłości muzyką, tańcem, śpiewem, ale również warsztatami czy wystawami. Jeśli chcesz się przenieść o kilka wieków wstecz, to wydarzenie jest właśnie dla Ciebie. W tym roku Jarmark Jagielloński odbędzie się od 16 do 18 sierpnia na lubelskim Starym Mieście.

 

 

4. Zobacz lubelski street art i przejdź się uliczkami poezji!

Lublin należy do niewielu miast w Polsce, które na każdym rogu mówią do nas muralami, w stolicy wschodu sztukę ulicy znajdziemy zarówno w centrum, jak i w mniej popularnych rejonach miasta. Sztuka Street Artu stała się ostatnio tak popularna, że w prowadzone są specjalne spacery trasą Lubelskich Murali. Brawo Lublin! Zapraszam również na stronę Lubelskie Murale, gdzie znajdziecie kilka naprawdę ciekawych muralowych smaczków.

Lublin to również miasto promujące twórczość liryczną. Od kilku lat odbywa się tutaj Festiwal Miasto Poezji, dzięki któremu miejska przestrzeń zamienia się w fantastyczne miejsce prezentacji poezji. Wiersze pojawią się niemal wszędzie – na muralach, schodach starego miasta, w oknach starych kamienic, czy na podwieszonych płachtach klimatycznych lubelskich uliczek. Twórcy tego wydarzenia o idei festiwalu piszą:

„Wszystkie działania podjęte w ramach »Miasta Poezji 2019« zmierzać będą do zbudowania swoistej »przestrzeni rezonansu« dla słów znaczących i ważnych, niosących sens, dających nadzieję, a tym samym: dla słów poezji, które »wiszą w powietrzu«, ale by je usłyszeć, trzeba choć na chwilę przystanąć i wsłuchać się w to, co na co dzień nam umyka. Taką możliwość – możliwość wsłuchania się w słowa poezji, wejścia w »przestrzeń rezonansu« – stworzymy w Lublinie podczas festiwalu, wierzymy bowiem, że zwłaszcza dziś warto słuchać wierszy, warto wsłuchiwać się w to, co mają nam do powiedzenia.”

Podobnie jak w przypadku murali społeczność lokalna kultywuje idę poznawania Lublina sztuką. W trakcie całego roku organizowane są spacery śladami poezji.

„Blachy dachów dudnią bębnem.
W dół, w górę, nierówno się kładzie
perłowy lampas:
w prostopadłej gromadzie
przedmieścia lampy.

Przeciw niedźwiedziom to mało!
Gną się, kucają domki, zajazdy, bożnice
pod mroku cichego łapą.
Ach! Trzasnęłyby niskie pułapy!…
… ale już zajaśniało”

Właśnie tak o Lublinie pisał Józef Czechowicz w Poemacie o mieście Lublin.

5. Idź na piwo do Perłowej i śniadanie do Cafe Teatralna!

Podczas każdej podróży powinien znaleźć się czas na krótki odpoczynek przy pysznym piwie oraz na śniadanie ze wspaniałą kawą. To po prostu obowiązkowe punkty wyprawy. Prawdopodobnie najlepsze piwo w Lublinie wypijecie w Perłowej Pijalni Piwa, gdzie możecie spróbować klasyków z Browaru Perła, ale przede wszystkim zamówić specjalne i premierowe gatunki piw z Perły. Nie znajdziecie takich w żadnym innym miejscu. Dodatkowo w Perłowej czeka na Was piękny bar jak ze snu, pełen luster, butelek i sympatycznych ludzi. Coś wspaniałego!

Zdjęcie z Fb- Perłowa Pijalnia Piwa Zdjęcie z Fb- Perłowa Pijalnia Piwa[/caption]

Na śniadanie z pyszną kawą, zdecydowanie wybierz się do Cafe Teatralna przy Teatrze im. Osterwy. To przesympatyczna, mała i klimatyczna przestrzeń ze wspaniałym wyborem kaw, wyśmienitymi croissantami oraz bardzo miłą obsługą. Znajdziecie tutaj szeroki wybór śniadania w stylu francuskim, kawy parzone w sposób alternatywny oraz ciekawy wybór francuskich win. Warto!

Zdjęcie z Fb- Cafe Teatralna Zdjęcie z Fb- Cafe Teatralna[/caption]

Podsumowanie

Jedź do Lublina, nie czekaj! Wymieniłem tylko 5 rzeczy, które musisz zrobić w Lublinie, ale jest ich zdecydowanie więcej! Będąc w stolicy wschodu warto pojechać nad Zalew Zemborzycki – poznać Lubelskie morze, wejść na dach Centrum Spotkania Kultur i zobaczyć krajobraz Lublina. Jedno jest pewne, Lublin to miasto magiczne i najważniejsze podczas zwiedzenia jest to byś nie liczył czasu. Daj się temu miasto pochłonąć, daj mu trochę siebie, nie pożałujesz

 

Pocztówka z WWA, Lato 19′ – Nowa płyta Taco Hemingway!

Pocztówka z WWA, Lato 19′ – Nowa płyta Taco Hemingway!

Pocztówka z WWA, Lato ’19 to najświeższa propozycja na lato od Taco. Fifi jak co roku zaskoczył wszystkich fanów i opublikował nowy album 23 lipca, nie tak jak zapowiadał 9 sierpnia. Na pocztówce poza Taco usłyszymy Dawida Podsiadło, Pezeta, Rasa, Kizo Rosalie oraz Schaftera. Nowa […]

Nowy Taco Hemingway już w sierpniu! „Pocztówka z WWA, Lato ’19”

Nowy Taco Hemingway już w sierpniu! „Pocztówka z WWA, Lato ’19”

“To wszystko dziełem przypadku”…
Asfalt Recors przekazuje nowiny od Taco, który zjawia nowy album. Nowa płyta Hemingwaya ma pojawić się już 9 sierpnia i będzie nosić tytuł „Pocztówka z WWA, Lato ’19”. Album będzie w głównej mierze powrotem do obserwacji miasta i zachowania ludzi. Fifi miał zrobić sobie przerwę od wydawania, jednak jak stwierdza to silniejsze od niego – „Okazało się jednak, że jestem uzależniony od wydawania nowego materiału w lato.”

Gruby Josek – klawe miejsce dla kumatych!

Gruby Josek – klawe miejsce dla kumatych!

Chcecie się czasem przenieść w czasie? Poznać smak i klimat Warszawy z dwudziestolecia międzywojennego? Czas na Grubego Joska, który przeniesie Was do starej klimatycznej Warszawy! Restauracja idealnie łączy smaki kuchni warszawskiej klasy robotniczej z nowoczesną formą podania i elegancką zabawą.

Josek zauroczył mnie już na stronie internetowej. Koncept restauracji obudowany jest powrotem do przeszłości. Historia, do której nawiązuje teraźniejszy Josek jest skondensowana w walcu „Bal u grubego Joska”. Śpiewali ją Grzesiuk, Stępowski, Wielanek, a także Zamachowski i Muniek Staszczyk. W latach 20 i na początku lat 30, przy ulicy Rynkowej 7 w Warszawie (dawnej ulicy Gnojnej) działała restauracja U Grubego Joska. Właścicielem przybytku był J. Ładowski znany ze wspomnianej wcześniej ballady napisanej w roku 1934 r. Miejsce to było słynne w całej Warszawie, a bywali tutaj wszyscy. Od Wieniawy-Długoszewskiego po warszawskich gangsterów i meliniarzy. Czy dziś też tak jest? Dowiedzmy się!

Wystój i organizacja

Wystrój jest dość nowoczesny, przełamany elementami nawiązującymi do starej Warszawy. Elementy, które mają w nas wzbudzać sentymentalne uczucia to identyfikacji graficzna, liternictwo i te piękne neony. Scenografia Joska jest ciekawa, estetyczna i klimatyczna, a organizacja lokalu daje poczucie intymności z przyjemną lekkością. Josek ma jednak kilka problemów. Pierwszym z nich jest kłopot z wentylacją, niestety w upalne dni jest tam strasznie duszno. Drugi element budzący negatywne emocje to poczucie strasznego „zalatania” obsługi, co powoduje w człowieku mały niepokój i nie zostawia dobrego wrażenie.

Karta

Menu jest przyjemne, krótkie i nieco tajemnicze. W Grubym Josku na przystawkę koniecznie zamówcie tatara, później przejdźcie do flaczków po warszawsku (z pulpetami), a zwieńczeniem dzieła niech będą wspaniałe i rozpływające się ustach pyzy ze skwarkami. To danie przeniosło mnie do dzieciństwa, kiedy mój tata robił te pyszności, okraszając je sowitą porcją skwarek (tak jak w Josku). Z deserem radziłbym się wstrzymać, niestety to bardzo słaby punkt kuchni Joska. Słodkości jadłem tam dwa razy i oba kończyły się niestety wtopą. Poniżej nowe menu lokalu, które jest nieco bardziej rozbudowane od dwóch poprzednich wersji, ale wciąż miłe dla oka i jeszcze przyjemniejsze dla brzuszka!

Ciekawy Tatar

Tatara w Josku podają już wymieszanego, a dodatkiem jest sos majonezowy. To ciekawa alternatywa dla klasycznego podania, z początku może budzić to obawy, jednak po kilku kęsach człowiek daje się przekonać i chce więcej. Do tatara dostaliśmy również świeże i chrupiące pieczywo, duży plus! Mięso było dobrej jakości a całość smaczna i godna polecenia!

Pyzy jak w domu!

Niewiele smaków pamiętam z wczesnego dzieciństwa, ale smak pyzów robionych przez mojego tatę pamiętam bardzo dobrze. Podczas wizyty w Grubym Josku zaserwowano mi prawdziwą podróż do lat młodzieńczych. Pyzy były aksamitne, puszyste, okraszone olbrzymią ilością skwarków i idealną teksturą. Można mieć małe uwagi do farszu, który mógłby być nieco bardziej obfity w przyprawy, jednak tamtego dnia nie zwracałem na to zbyt dużej uwagi, pochłaniając swoją porcję w ekspertowym tempie.

Deser na duży minus!

Josek to nie jest miejsce na słodkości! Deser, który miał idealnie komponować się z naszą Warszawską ucztą – Joskowa Wuzetka w starym stylu był po prostu fatalny, tragiczny i nie do zjedzenia. Mój kompan zjadł całą porcję, ja nie dałem rady. To była propozycja z tych, które określam jako ajadalne. Pomada czekoladowa była tak twarda, że można było nią rzucać, krem nijaki a biszkopt chyba z zakalcem. Ehh… Po prostu w Josku jeść trzeba przystawki, dania główne i pić pyszną okowitę z Sierakowa!

Podsumowanie

Gruby Josek to miejsce, gdzie uda się każde spotkanie! Planujesz randkę? Zabierz swoją połówkę na spacer po starej klimatycznej Warszawie, a idealnym podsumowaniem będzie kolacja u Joska! Biesiada w dużym towarzystwie? Ciężko trafić lepiej, klasyczne alkoholowe przystawki i dobrej jakości alkohol! Jedzenie, obsługa i wystrój tworzą klimatyczne miejsce na gastronomicznej mapie Warszawy, które po prostu trzeba odwiedzić! Pamiętajcie o tym lokalu! Po prostu warto!

PS.

Warto dodać, że Gruby Josek ma również sympatyczną ofertę lunchową. Lunch w Grubym Josku kosztuje 19 zł i składa się aż z trzech dań – przystawki lub zupy, dania głównego i deseru. Na początku tygodnia pojawia się rozpiska na cały tydzień, które zdecydowanie ułatwia wybór. Ja polecam!a

Ćwierfunciak – Muranowskie burgery!

Ćwierfunciak – Muranowskie burgery!

Szukacie pysznych burgerów na Muranowie? Chcecie zjeść dobrze, obficie i tłusto? Ćwierćfunciak czeka! To miła i przyjacielska burgerownia tuż obok stadionu Polonii przy ulicy Andersa 30. Lokal jest dość mały, na całe szczęście w lecie możemy skorzystać z przyjemnego ogródka, który zapewni nam miłą miejską atmosferę. Ćwierćfunciak proponuje kilkanaście burgerowych propozycji, a każdy znajdzie coś dla siebie.

Kur & Wino – PRL-owski street food wraca do łask!

Kur & Wino – PRL-owski street food wraca do łask!

Kur & Wino to nowy i ciekawy koncept na gastronomicznej mapie Warszawy. Restauracja z jedzenie prostym i pysznym, którą znajdziecie na klimatycznym warszawskim Muranowie przy ulicy Andersa. Menu składa się z pysznego drobiu, warzyw i wspaniałego i chrupiącego pieczywa. Kur & Wino to przede wszystkim pyszne kurczaki, które pochodzą z Podlaskiej fermy, które są macerowane w cytrynie, soli, oregano, majeranku i czosnku. W Kur&Wino zjemy również wspaniałą perliczkę, grillowane warzywa czy kalafior w panko. Do tych wszystkich pyszności warto zamówić pieczywo z piekarni Rano oraz sosy.

POEZJE BALETEM UKŁADASZ

POEZJE BALETEM UKŁADASZ

Najtrudniejsze w ocenianiu sztuki performatywnej są momenty, gdy niby wszystko jest perfekcyjne i zachwyca, a jednak pojawia się wiele znaków zapytania, co gorsza pytań, na które trudno odnaleźć odpowiedź. Tak jest z najnowszą premierą Litewskiego Narodowego Teatru Opery i Baletu w Wilnie. Krzysztof Pastor, prowadzący baletowy zespół w stolicy Litwy, równolegle z Polskim Baletem Narodowym, zaprosił do przygotowania nowej produkcji izraelskiego choreografa Itzika Galili. I najwyraźniej pozostawił mu całkowicie wolną rękę przy przygotowywaniu spektaklu. W efekcie powstało autorskie widowisko totalne, w którym inscenizator odpowiada za reżyserię, choreografię, poezje, światło, dekoracje i kostiumy. To świat wewnętrzny izraelskiego artysty, który wyraża się poprzez jego twórczość poetycką. To najsłabszy punkt przedstawienia. Bowiem staje się ona wtórna i mało odkrywcza, a całość zaczytana trącić myszką patetyczności i trywialnością.

Do realizacji Forever and a Day zaproszono również dramaturżkę Ingridę Gerbutaviciute, która miała wspierać choreografa w przygotowaniu spektaklu. Jednak można odnieść wrażenie, że raczej utrudniała niż pomagała w pracy. Pomysł inscenizacyjny jest zagmatwany i mętny bowiem rozgrywa się na kilku planach: poetyckim, wokalnym – soliści i chór, baletowym, wizualnym, muzycznym i aktorskim poprzez wprowadzenie kilku postaci pantomimy. Są to kobieta na wózku inwalidzkim, starszy mężczyzna z konewką oraz dziewczynka z czerwonym balonikiem. Przesłanie widowiska jest jasne i klarowne – poszukiwanie miłości, do której ma prawo każdy z nas. Nasilenie przekazu wszystkimi możliwymi bodźcami artystycznymi powoduje w widzu odruch zagubienia. Dobrym przykładem są właśnie wspomniane trzy postaci, które nie służą niczemu innemu jak kolejnemu swoistemu „bodźcowaniu” widza. Za dużo, tautologicznie i niestety niespójnie, co prowadzi w efekcie, że przedstawienie rozbijaja się na autonomiczne fragmenty (mikro scenki), które można oglądać jak pejzaże wizyjne tańca i muzyki. I to robi największe wrażenie.

Itzik Galili może nie sprawdził się jako wybitny autor poezji, ale pokazał rękę mistrza tańca. Układy są perfekcyjne, dopracowane w każdym szczególe. Zachwyca szczególnie kwartet i męskie solo w drugim akcie. Izraelski twórca jest świadomym artystą, który w pełny sposób chce ukazać swoje wnętrze w uniwersalnej historii. Jak wchodzimy na widownię widzimy usypany kopiec i pochowane słowa „kocham Cię”. Następnie odbywa się uliczna walka, demonstracja, protest, który jest wielkim społecznym krzykiem o to uczucie. I kroczymy poprzez pokłady snu, marzenia i realności szukając uczucia poprzez ruch i słowa poezji ubrane w muzyczne frazy Rity Maciliunaite. I to właśnie muzyka jest największą wygraną litewskiej premiery. Jest ona perfekcyjnie dopracowana i dopasowana do tańca i słowa. Odpowiada angielskim rytmom wiersza, a co więcej ocieka nostalgią, emocją wewnętrznej siły, duszy miłości. Fantastyczne wykorzystanie instrumentów perkusyjnych dopełnia emocji dźwięku. Orkiestrę sprawną ręką prowadził nowy szef muzyczny sceny Ricardas Sumila. Wydaje się, że najlepszym rozwiązaniem byłoby uprościć przedstawienie – pozostawić muzykę z tańcem, a poezję wyświetlać jako element dopełniający. Wówczas skorzystałby przekaz i odbiorca, do którego adresowany jest spektakl.

Warto zwrócić uwagę na rozmowę twórców zawartą w programie. Starają się oni przekonać, że współczesna sztuka operowa to właśnie kompilacja muzyki, śpiewu, tańca i sztuk wizualnych. Jak opowiada historia opery tak było zawsze, nie warto otwierać dawno wyważonych drzwi. Na przykład opera barokowa nie była niczym innym jak właśnie symbiozą sztuk. Specjalnie budowane teatry z wyposażeniem technicznym, muzyka, scenografia, zjawiskowe stroje, taniec to wszystko zazębiało się w widowisku muzycznym.

I taki właśnie był wieczór w Wilnie, który chciał budować – potencjalnie – nową formę artystycznego wyrazu, która dawno już istnieje. A przecież w sztuce najważniejszy jest umiar. W przedstawieniu Galili mamy przesyt, choć piękny i miłosny. To jedna z ciekawszych lekcji teatralnych, gdzie nadmiar zabił sztukę.

Forever and a Day, muzyka: Rita Maciliunaite, Litewski Narodowy Teatr Opery i Baletu w Wilnie, reżyseria i choreografia: Itzik Galili, premiera: październik 2019.