Gruby Josek – klawe miejsce dla kumatych!

Gruby Josek – klawe miejsce dla kumatych!

Chcecie się czasem przenieść w czasie? Poznać smak i klimat Warszawy z dwudziestolecia międzywojennego? Czas na Grubego Joska, który przeniesie Was do starej klimatycznej Warszawy! Restauracja idealnie łączy smaki kuchni warszawskiej klasy robotniczej z nowoczesną formą podania i elegancką zabawą.

Josek zauroczył mnie już na stronie internetowej. Koncept restauracji obudowany jest powrotem do przeszłości. Historia, do której nawiązuje teraźniejszy Josek jest skondensowana w walcu „Bal u grubego Joska”. Śpiewali ją Grzesiuk, Stępowski, Wielanek, a także Zamachowski i Muniek Staszczyk. W latach 20 i na początku lat 30, przy ulicy Rynkowej 7 w Warszawie (dawnej ulicy Gnojnej) działała restauracja U Grubego Joska. Właścicielem przybytku był J. Ładowski znany ze wspomnianej wcześniej ballady napisanej w roku 1934 r. Miejsce to było słynne w całej Warszawie, a bywali tutaj wszyscy. Od Wieniawy-Długoszewskiego po warszawskich gangsterów i meliniarzy. Czy dziś też tak jest? Dowiedzmy się!

Wystój i organizacja

Wystrój jest dość nowoczesny, przełamany elementami nawiązującymi do starej Warszawy. Elementy, które mają w nas wzbudzać sentymentalne uczucia to identyfikacji graficzna, liternictwo i te piękne neony. Scenografia Joska jest ciekawa, estetyczna i klimatyczna, a organizacja lokalu daje poczucie intymności z przyjemną lekkością. Josek ma jednak kilka problemów. Pierwszym z nich jest kłopot z wentylacją, niestety w upalne dni jest tam strasznie duszno. Drugi element budzący negatywne emocje to poczucie strasznego „zalatania” obsługi, co powoduje w człowieku mały niepokój i nie zostawia dobrego wrażenie.

Karta

Menu jest przyjemne, krótkie i nieco tajemnicze. W Grubym Josku na przystawkę koniecznie zamówcie tatara, później przejdźcie do flaczków po warszawsku (z pulpetami), a zwieńczeniem dzieła niech będą wspaniałe i rozpływające się ustach pyzy ze skwarkami. To danie przeniosło mnie do dzieciństwa, kiedy mój tata robił te pyszności, okraszając je sowitą porcją skwarek (tak jak w Josku). Z deserem radziłbym się wstrzymać, niestety to bardzo słaby punkt kuchni Joska. Słodkości jadłem tam dwa razy i oba kończyły się niestety wtopą. Poniżej nowe menu lokalu, które jest nieco bardziej rozbudowane od dwóch poprzednich wersji, ale wciąż miłe dla oka i jeszcze przyjemniejsze dla brzuszka!

Ciekawy Tatar

Tatara w Josku podają już wymieszanego, a dodatkiem jest sos majonezowy. To ciekawa alternatywa dla klasycznego podania, z początku może budzić to obawy, jednak po kilku kęsach człowiek daje się przekonać i chce więcej. Do tatara dostaliśmy również świeże i chrupiące pieczywo, duży plus! Mięso było dobrej jakości a całość smaczna i godna polecenia!

Pyzy jak w domu!

Niewiele smaków pamiętam z wczesnego dzieciństwa, ale smak pyzów robionych przez mojego tatę pamiętam bardzo dobrze. Podczas wizyty w Grubym Josku zaserwowano mi prawdziwą podróż do lat młodzieńczych. Pyzy były aksamitne, puszyste, okraszone olbrzymią ilością skwarków i idealną teksturą. Można mieć małe uwagi do farszu, który mógłby być nieco bardziej obfity w przyprawy, jednak tamtego dnia nie zwracałem na to zbyt dużej uwagi, pochłaniając swoją porcję w ekspertowym tempie.

Deser na duży minus!

Josek to nie jest miejsce na słodkości! Deser, który miał idealnie komponować się z naszą Warszawską ucztą – Joskowa Wuzetka w starym stylu był po prostu fatalny, tragiczny i nie do zjedzenia. Mój kompan zjadł całą porcję, ja nie dałem rady. To była propozycja z tych, które określam jako ajadalne. Pomada czekoladowa była tak twarda, że można było nią rzucać, krem nijaki a biszkopt chyba z zakalcem. Ehh… Po prostu w Josku jeść trzeba przystawki, dania główne i pić pyszną okowitę z Sierakowa!

Podsumowanie

Gruby Josek to miejsce, gdzie uda się każde spotkanie! Planujesz randkę? Zabierz swoją połówkę na spacer po starej klimatycznej Warszawie, a idealnym podsumowaniem będzie kolacja u Joska! Biesiada w dużym towarzystwie? Ciężko trafić lepiej, klasyczne alkoholowe przystawki i dobrej jakości alkohol! Jedzenie, obsługa i wystrój tworzą klimatyczne miejsce na gastronomicznej mapie Warszawy, które po prostu trzeba odwiedzić! Pamiętajcie o tym lokalu! Po prostu warto!

PS.

Warto dodać, że Gruby Josek ma również sympatyczną ofertę lunchową. Lunch w Grubym Josku kosztuje 19 zł i składa się aż z trzech dań – przystawki lub zupy, dania głównego i deseru. Na początku tygodnia pojawia się rozpiska na cały tydzień, które zdecydowanie ułatwia wybór. Ja polecam!a



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *