Kuchnia regionalna z twistem czyli Restauracja Bez Gwiazdek

Kuchnia regionalna z twistem czyli Restauracja Bez Gwiazdek

Zachęcony kilkoma bardzo pochlebnymi recenzjami, a szczególnie filmem na kanale Macje Je postanowiłem rozpocząć swoją przygodę z menu degustacyjnym od Restauracji Bez Gwiazdek.  Maciej w swoim filmie określa to miejsce „najlepszą restauracją w Warszawie”, drugą opinią, którą się sugerowałem to zdanie równie cenionej Basi Stareckiej, która piszę o restauracji Roberta Trzópka tak „jeden z najzdolniejszych polskich szefów kuchni, dojrzał do otwarcia własnej restauracji. Bez inwestorów, białych obrusów, promocji, celebrytów i gwiazdek. Bez gwiazdek, choć z pewną dozą kokieterii.”.  Miejsce z takimi opiniami bardzo zachęciło i żal byłby nie spróbować. Okazję do przetestowania tego miejsca nadarzyła się tuż przed świętami, kiedy to ze znajomym postanowiliśmy skosztować świątecznego menu. Jak było? Czy nam smakowało  i z jakim kosztem się wiązało? Jak myślicie? Przekonajcie się sami!

Restauracja Bez Gwiazdek

Bez Gwiazdek to restauracja, która identyfikuje się jako miejsce z Polską, regionalną kuchnią w nowoczesnej odsłonie. Szefem kuchni jest tutaj Robert Trzópek, który pracował wcześniej  między innymi w Tamka43 oraz zdobywał swoje szlify w jednych z najlepszych restauracji w Europie – Nomie i El Bulli. Kuchnia na Wiślanej 8 ma by ideowa. Trzópka przeobraża  swoje doświadczenia chcąc pokazywać nieco inne oblicze siebie i swojej kuchni. Na Powiślu mamy otrzymać kuchnię regionalną z oryginalnym smakiem, jednak w nowoczesnej odsłonie. „Regionalnie inspiracje, sezonowy produkt i proste prezentacje” – taka ma być Restauracja „Bez Gwiazdek”. Czy taka właśnie jest?

Menu w Bez Gwiazdek

Menu świąteczne w Bez Gwiazdek składa się z 6 dań, które mają nawiązywać do różnych regionów naszego pięknego kraju. Kolacja rozpoczyna się od Amuse-bouche, czekadełkiem okazały się ziemniaki z szynką długodojrzewającą podane w bardzo ciekawy sposób (na dużych pieczonych ziemniakach). Początek okazała się zachęcający, postanowiliśmy również zamówić „chleb i masło”, które również zrobiły na nas bardzo pozytywne wrażenie, a trzy z czterech chlebów były naprawdę pyszne. Przejdźmy jednak do głównych bohaterów kolacji;

Śledź (kalarepa, jabłko, maślanka, chrzan), Łódzkie – śledź podany na sosie z maślanki, z dodatkiem przekładańca z kalarepy i jabłka. Na pierwszy rzut oka danie wydaje się ciekawe, zaskakujące i bardzo zachęcające. Dodatki w postaci kalarepy i antonówki komponują się idealnie, są lekko cierpkie i odrobinę słodkie a ich struktura miło chrupie pod zębami, przełamane bardzo mocnym chrzanem smakują świetnie. Śledź niestety lekko się rozwala, co może wskazywać na zbyt długie marynowanie, smak też pozostawia wiele do życzenia i nie wnosi wiele pozytywnego do dania. Sos z maślanki jest na tyle rzadki że niknie w całości, będąc jedynie ozdobą.

Barszcz (truskawki, olej majerankowy), Podkarpackie – o tym daniu chciałbym zapomnieć jak najszybciej! Była to najgorsza wersja barszczu jaki w życiu jadłem. „Zupa” podana z grubo pokrojonym w kostkę burakiem i bardzo, ale to bardzo mocnym zakwasem buraczanym, który przypominał w smaku koncentrat. Danie to nie należało do pozytywnych kulinarnych doznań… Było po prostu okropne! Sos z truskawek, który miał być wzbogać danie o słodycz znikł w zakwasie i został przez wszystkich zapomniany. Za takie danie należy się rózga!

Ryba na Kwaśno (sos maślany, czosnek niedźwiedzi), Lubuskie – flądra z maślanym kwaśnym sosem, czosnkiem niedźwiedzim i kawiorem z pstrąga. Danie dość oryginalne i smaczne, niestety trochę zbyt słone jak na mój gust. Bardzo ciekawym i niespodziewanym elementem dania było wykorzystanie kawioru z pstrąga, który strzelał w ustach nadając daniu wyrazu i nuty zaskoczenia. Ryba była bardzo soczysta i przyjemna w smaku.

Fujarki pastusze (grzyby), Podkarpackie – ciasto cygaretkowe wypełnione musem z grzybów oraz pianka grzybowa. To danie było zdecydowanie najlepszą propozycją Bez Gwiazdek. Fujarki to jedyna potrawa, która jest spójna z hasłem restauracji, czyli nowoczesną formą dań z zachowaniem oryginalnego smaku. Fujarki mnie zaskoczyły, a jednocześnie przeniosły do dzieciństwa, coś pięknego! Kruche ciasto z bardzo esencjonalnym, grzybowym musem, a do tego jeszcze bardziej fascynująca pianka, po której wypiciu robisz chwilę, zamykasz oczy i oddajesz się błogości smaku.

Kaczka (czereśnie, skorzonera), Lubelskie – po świetnych „fujarkach” czekaliśmy na równie dobrą i niespodziewaną kaczkę. Niestety nie było już tak miło jak przy okazji grzybowych doznań. Jeden kawałek kaczki w mojej porcji był mocno gumowaty, drugi jednak dużo lepszy. Dodatki w daniu bez zaskoczenia i większych smakowych wrażeń. Ta propozycja może się bronić, ale liczyliśmy na lepszą i zdecydowanie bardziej zajmującą potrawę. Wykorzystanie wężymorda nie wystarczy do tego by całe danie było inspirujące, człowiek chciałby poczuć coś świeżego nowego a w tym daniu zdecydowanie tego zabrakło.

Sernik (Czekolada, jeżyny, sable), Małopolska – sernik podany na sable, czyli francuskim ciasteczku waniliowym również nie należał do najlepszych momentów tego wieczora. Kruchość ciastka miała zostać przełamana aksamitną strukturą sernika i podbita jeżynami. Smaki niestety się ze sobą nie łączyły, a nasze zmysły skupiały się przede wszystkim na ciastku.

Wino w Bez Gwiazdek – to był zdecydowanie najmocniejszy punkt wieczoru, większość win idealnie komponowała się z daniami i były one świetnym dopełnieniem poszczególnych potraw. Na szczególną uwagę zasługuje tutaj obsługa. Opiekował się nami bardzo profesjonalny i szczegółowo opisujący wszystkie propozycję sommelier. Wielki plus!

Podsumowanie i wrażenia

Jednym słowem Bez Gwiazdek i bez szału! Pisząc szczerze to obaj po kolacji byliśmy naprawdę zawiedzeni. Liczyliśmy na pyszną, ciekawą i nowoczesną kuchnię w miejscu bez zadęcia i nadęcia. Chcieliśmy przeżyć kulinarną podróż do smaków regionalnych z oryginalną formą w tle. Wieczór był bardzo miły, jednak nie ze względu na jedzenie, a na towarzystwo i ciekawe rozmowy. Oczywiście nie mogę przekreślać wszystkich dań, bo np. fujarki były czymś naprawdę ekscytującym. Jednak całość kolacji muszę ocenić negatywnie. Bez Gwiazdek to naprawdę urocze i ciekawe miejsce, jednak tego wieczora zdecydowanie zabrakło najważniejszego – pysznego jedzenia, którego życzę Wam w zbliżającym się 2020 roku. Ciężko będzie mi tutaj wrócić i dać drugą szansę, mam jednak nadzieję, że kiedyś się przełamie, dostając dużo bardziej wartościowe dania niż podczas grudniowej wizyty.

Ceny:

Menu degustacyjne składające się z 6 dań to koszt 160 zł za osobę. Opcja z wine pairing to dodatkowe 150 zł za osobę. Zamawiając „chleb i masło” będziecie musieli przygotować się na dodatkowy wydatek w wysokości 15 zł. Całość kolacji dla dwóch osób wraz z winem, wodą i chlebem to koszt rzędu niemal 700 zł. Całe szczęście, że zostałem na tę kolację zaproszony :P. Dziękuje!

PS.

Świetną sprawę w Bez Gwiazdek, o której nie wspomniałem wcześniej, a na pewno warto to pokreślić, jest serwis dań i ich omówienie przez kucharzy restauracji. Każde danie jest podawana przez kucharza za nie odpowiedzialnego, który szczegółowo określa danie, co skraca dystans i jeszcze mocniej daje poczucie swobody.

Na koniec mam również prośbę do restauracji. Proszę aktualizujcie menu nieco wcześniej, rezerwując stolik chciałbym jednak wiedzieć jakie menu będzie w tym czasie. 



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *