Recent Posts

OPOWIEŚCI CZASU ZARAZY czyli „Nowy Dekameron” – Teatr im. Modrzejewskiej – Legnica

OPOWIEŚCI CZASU ZARAZY czyli „Nowy Dekameron” – Teatr im. Modrzejewskiej – Legnica

Czas pandemii odciął nas od teatru. Jego deficyt odczuwają teatromani, ale również i sporadyczni widzowie i odbiorcy Melpomeny. Osobiście nie mogę doczekać się powrotu do teatralnej sali, przestrzeni widowiskowej, ulicy gdzie mają miejsce pokazy plenerowe. Tęsknimy i czekamy. Ale przecież czas odcięcia od sztuki dawał 

Mr.Oh czyli warszawski sen o Azji

Mr.Oh czyli warszawski sen o Azji

Za nami bardzo trudny czas, okres izolacji, strachu i błazenady kilku nieciekawych gości, ale odmrażamy to chyba najważniejsze. Cała gospodarka wraca powoli do normalności, gastro próbuje i miejmy nadzieje, że wróci do nas w pełni. Trzymajmy kciuki za nasze ulubione knajpki- niech moc będzie z nimi i niech przetrwają.

LIST O UPADKU NARODU czyli „Bezkrólewie” – Teatr Telewizji

LIST O UPADKU NARODU czyli „Bezkrólewie” – Teatr Telewizji

Ostatnia premiera Teatru Telewizji miała być czymś wyjątkowym. Zapowiedzi prasowe prześcigały się w informacjach o szlagierze poniedziałkowej wieczornej nowej odsłony. Jedni pisali o „pułkowniku III Rzeczpospolitej” nawiązując do filmów, które w czasach PRL zalegały półki archiwalne i nie były kierowane do eksploatacji ze względów politycznych. Inni donosili, że to wybitny tekst, ale właśnie, jego polityczny wymiar nie dopuścił go na krajowe sceny dramatyczne. I dopiero zacne deski telewizyjne przyjęły ów tekst do ukazania szerokiemu odbiorcy. Mowa o Bezkrólewiu Wojciecha Tomczyka. Napisany w 2011 roku dramat miał być odpowiedzią na doświadczenie tragedii smoleńskiej. Co wyszło z tych zapowiedzi i wielkich nadziei politycznej dramy? Kompletnie nic! Jałowa i kompletnie niezrozumiała dysputa. Dzieląca, a nie jednocząca. Ukazująca dwie strony barykady, której w żaden sposób nie otacza jedność i wspólnota. Na dodatek jest to utwór zagmatwany i niezrozumiały. A uwagi, że nawiązuje do idei teatru staropolskiego czy twórczości Samuela Becketta, Stanisława Wyspiańskiego, Sławomira Mrożka czy Witolda Gombrowicza skwitować można obojętnym – ehh, prawda. Ale owe analogie to głownie cytaty czy też proste odnośniki. Bowiem trudno mówić o wielkiej inspiracji, gdy odbiorca otrzymuje wzorce imion, tanie cytaty i scenę zaślubin niby farsową rodem ze Ślubu Gombrowicza, ale w żaden sposób nie wytrzymującej próby konfrontacji z oryginałem.

Zaczyna się od podróży trójki uciekinierów. Ze stolicy, za granicę. Świat kraju pogrążyła śmierć króla. A oni to utracjusze, w przebraniach, pozbawieni głębszych wartości i posłannictwa trafiają do knajpy przy granicy. A tu rodziny trójkąt rodzice i córka. Inne wartości. Inna rzeczywistość. Kolo, Glans i Kostek to bohaterowie z innej bajki. Nie wiadomo dlaczego zmuszeni są do ucieczki, odwrotu. Czy świat zmienia się już nie do poznania i nie ma dla nich miejsca? Czy przegrana, śmierć króla to upadek pewnej epoki, która wieńczy pewien czas i styl życia? Można odpowiedzieć na wiele sposobów, bo spektakl stawia więcej pytań niż odpowiedzi. Justysia, od pierwszego wejrzenia zakochuje się w Kolo, dochodzi do ślubu i zbratania. Ale pojednania nie ma i nie będzie. W tym całym kołowrocie zdarzeń jej rodzice wspominają przeszłość. Okazuje się, że najważniejszym ich doznaniem stała się wieść o wyborze Karola Wojtyły na Stolicę Piotrową. To zdarzenie przyćmiewa wszelką nicość ich trwania – dalszego życia. Tradycyjne wartości i zapatrzenie się w przeszłość to wyznaczniki spokojnej, dobrej egzystencji. Tomczyk kontrastuje światy. Wyśmiewa tych ze stolicy, uciekinierów donikąd, bez kręgosłupa i właściwości. Młodych żądnych rozrywki i zabawy. Zestawia ich z domem spokoju i prawdy. Nie ma pojednania, bo ślub staje się cyniczną rozrywką z przysięgą na W pustyni i w puszczy. Nic nie znaczy, bo nikt nie chce aby cokolwiek oznaczał.

Ma być wesoło, walka na słowa. Jednak z farsy uleciała lekkość. Niestety to ciężki do strawienia zakalec z jasną tezą wskazaną przez autora – gdzie dobrzy, a gdzie opuszczający kraj wróg. Nie pomaga w przekazie inscenizacja debiutującego w Teatrze Telewizji Jerzego Machowskiego. Bardzo słabe prowadzenie aktorów, faktyczne bezemocjonalne, nie pomaga w odbiorze tekstu, który ogranicza się do deklamacji kolejnych fragmentów. Można odnieść wrażenie, że sami występujący nie wiedzą w czym biorą udział. A już niektóre efekty wizualne – wykorzystanie światła i scenografia w tle podróży to tanie chwyty dekoracyjne rodem z programów lat siedemdziesiątych. Stają się one śmieszne i nijakie.

Ten wieczór w Teatrze Telewizji ukazuje, że polityczność to nie dosadność. To również majaczenie o wielkim utworze, a przecież otrzymaliśmy pusty pamflet, nijaki i chaotyczny.

Bezkrólewie, Wojciech Tomczyk, reżyseria Jerzy Machowski, Teatr Telewizji, premiera: 27 kwietnia 2020                                                                                             [Benjamin Paschalski]

NABICI W BUTELKĘ czyli „Jesus Christ Superstar” – Opera i Filharmonia Podlaska w Białymstoku

NABICI W BUTELKĘ czyli „Jesus Christ Superstar” – Opera i Filharmonia Podlaska w Białymstoku

Andrew Lloyd Webber to dla miłośników musicalu niekwestionowany mistrz stylu. Jego kompozycje natychmiast wpadają w ucho, stają się szlagierami, a libretta zazwyczaj tworzone w spółce z Timem Rice, to sprawne konstrukcje sceniczne. Śledzę wnikliwie kolejne premiery na polskich scenach. Tym z większą radością wybrałem się do Białegostoku aby w Operze Podlaskiej zobaczyć Jesus Christ Superstar. Utwór zwięzły i klarowny. W warstwie muzycznej zbliżony do rock opery, ze świetnymi songami, rytmem i spontanicznością. I niestety w stolicy Podlasia dostajemy artystyczny bubel.

DWA RAZY BALETOWY SEN czyli „Sen Nocy Letniej”

DWA RAZY BALETOWY SEN czyli „Sen Nocy Letniej”

Rzadko się zdarza aby w jednym sezonie zobaczyć kilka różnych inscenizacji jednego baletu. Ten swoisty renesans przeżywa utwór zaczerpnięty z dramatu Williama Shakespeare Sen nocy letniej. Dwukrotnie w Polsce (w Krakowie i Gdańsku) obejrzałem próby zmierzenia się z komedią omyłek, magią lasu, miłością i zabawą. Efekt pracy choreografów jest różnorodny. Kto wygrywa, kto przegrywa? Oto kilka doświadczeń z wyprawy nie tyle w sen, ale raczej do Snu.

Ranking miejsc z jedzeniem na wynos! Jak przetrwać zarazę i nie schudnąć!

Ranking miejsc z jedzeniem na wynos! Jak przetrwać zarazę i nie schudnąć!

Już od ponad dwóch tygodni jesteśmy skazani na siedzenie w domu i wyczekiwanie dobrych wiadomości dotyczących koronawirusa. W Polsce dzieje się dużo – Prezydent RP założył tik-toka, Robert Lewandowski został zhejtowany za przekazanie „tylko” miliona euro na walkę z pandemią, a sejm przyjął zmiany w kodeksie wyborczym w popularnym ostatnio trybie „Ja bez trybu”. W każdym razie świat jest obecnie zwariowany i wiele zmienia się z dnia na dzień. Jedno na pewno się w najbliższym czasie nie zmieni – wciąż kochamy jeść! Propagując akcje #wspieramlokalne przygotowałem dla Was mój subiektywny ranking miejsc, z których warto zamówić pyszne jedzonko i trochę wesprzeć te biznesy, których byt narażony jest na niemiłe czasy. Podzieliłem zestawienie na popularne dania i dopasowałem do tego moje ulubione lokale. Mam nadzieję, że się Wam spodoba.

Pizza – zaczynamy od klasyka, bo przecież pizza na wynos to chyba najpopularniejsze danie zamawiane do naszych domków. Jeśli znudził się Wam już gumowy placek z niskiej jakości składnikami od sieciówek to mam coś dla Was. Jeszcze przed dobą koronawirusa zamówienia uruchomiło Ciao a Tutti i Ciao a Tutti Due, a w okresie „kwarantanny” do grona lokali z pyszną pizzą na wynos dołączała Mąka i Woda. Oba miejsca proponują fantastyczną pizzę w stylu neapolitańskim, świetne ciasto i najwyższej jakości dodatki. Nie oszukujmy się, nie będzie tak pysznie, jak prosto z pieca, jednak w obecnych czasach te propozycje mogą uratować niejedno pizzowe serduszko.

Zdjęcie pochodzi z FB Ciao a Tutti

 

Zdjęcie pochodzi z FB Ciao a Tutti

Kebab – kolejnym klasykiem są kebaby i tutaj wybór jest prosty – Kura Warzyw! To kebab inny niż wszystkie, ma dużo więcej świeżych dodatków, wszystko się tam dobrze komponuje, a sosy i pasty to już istny sztos. Jeśli kebab to tylko z Kury! Najbardziej polecam „Tortilla Mięsnyjesz Baran i Byk” z sosem chili łagodnym, pastą czosnkowa oraz sosem habanero. Pyszne!

Kurczaki – jeśli będziecie mieć ochotę na kurczaka to idealną opcją będzie Kur&Wino, o których pisałem już oddzielny tekst. Restauracja Piotra Najsztuba serwuje wyśmienite kurczaki pochodzące z podlaskiej fermy drobiu, macerowane w cytrynie, soli, oregano, majeranku i czosnku. W Kur&Wino zjemy również wspaniałą perliczkę, grillowane warzywa czy kalafior w panko. Niestety Kur&Wino nie dowiezie nam jedzenia do domu, ale możemy je tam odebrać i delektować się pysznym kurczaczkiem w domu.

Burger – w tym trudnym dla gastronomi czasie na uruchomienie jedzenia na wynos zdecydował się również Ćwierćfunciak z Muranowa i ja to miejsce serdecznie polecam! Niezłe mięsko, spoko pieczywo i ciekawe opcje do wyboru. O tym miejscu pisałem również oddzielny tekst, który znajdziecie tutaj. Inną propozycją na burgera są wspaniali „Pogromcy Meatów”, nic więcej tylko zamawiać!

Kuchnia Wietnamska – kolejną propozycją na liście są potrawy kuchni azjatyckiej, a głównie kuchni wietnamskiej. Takie pyszności, zamawiam prawie zawsze z lokalu tuż obok mojego mieszkania – Ukim. To naprawdę fantastyczne miejsce. Jeśli macie ochotę na Zupę PHO, Pad Thaia czy sajgonki to Ukim jest miejscem idealnym. Moim zdaniem najlepsza propozycja w tym miejscu to Udon z kaczką – świetny wywar i rewaluacyjna kaczka.

Ramen – jeśli Ramen w okresie „kwarantanny”, to tylko z Uki-Uki, które organizuje DIY Ramen Day. Uki dostarcza nam ramen „do złożenia samemu”, dlatego mamy możliwość poczucia tego świeżego smaku i dodania swoich ulubionych składników. Świetna sprawa. Dostarczany do nas makaron tworzą artyści z Uki – istna rozkosz!

Wino – nie samym jedzeniem człowiek żyje, dlatego na koniec informacja dnia! Jeśli zastanawiacie się jak zaopatrzyć się w ulubione wino bez wychodzenia z domu to odpowiedź jest prosta -Niewinność Wine Bar. To miejsce, które zazwyczaj żyje w Hali Gwardii i tworzą je wspaniali ludzie. W trakcie tego ciężkiego czasu każdemu przyda się kieliszek pysznego wina – piszcie i dzwońcie do Niewinności!

PS.

Jeśli mieszkacie blisko Dolinki Służewieckiej, t.o punktem obowiązkowym jest Dziurka od Klucza, która jest pyszna, wspaniała i idealna! Restauracja podobnie, jak UkI Uki realizuje zamówienia w formie DIY, co daje wspaniały smak i trochę zabawy. To co zamawiamy?