DREWNIANE BALETY

DREWNIANE BALETY

Teatr Wielki-Opera Narodowa od kilku lat, zazwyczaj jesienią, organizuje wydarzenie pod nazwą Dni Sztuki Tańca. W założeniu ma to być konfrontacja artystycznych dokonań Polskiego Baletu Narodowego z zaproszonymi zespołami gościnnymi. To zestawienie, którego wynik jest znany od początku – na korzyść Warszawy. W ostatnich dwóch edycjach program przeglądu prezentował się bardzo skromnie. W zeszłym roku przedstawiono spektakl Baletu Dworskiego „Cracovia Danza” złożony z dwóch polskich utworów: Wesele w Ojcowie do muzyki Karola Kurpińskiego i Józefa Damsego oraz Harnasie Karola Szymanowskiego. Oba w choreografii Leszka Rembowskiego. Ten wybór pokazu gościnnego zapewne spowodowany był setną rocznicą obchodów odzyskania niepodległości. Jednak jakość prezentowanych baletów trudno nazwać godnym uhonorowania na narodowej scenie. Popisy bliskie szkolnym układom, w skromnej i ograniczonej obsadzie i scenografii, raczej można było określić mianem próby ukazania klasycznego baletu, a nie dojrzałą prezentacją spuścizny sztuki tańca. W bieżącym sezonie Dni Sztuki Tańca ograniczyły się do gościnnego pokazu baletu Litewskiego Narodowego Teatru Opery i Baletu z Procesem w choreografii Martynasa Rimeikisa. Miałem okazję oglądać spektakl w Wilnie i uważam go za bardzo ciekawą próbę poszukiwania indywidualnego języka tanecznego. Jako drugi gościnny zespół wybrano polską kompanię: Kielecki Teatr Tańca.

Zespół funkcjonujący od roku 1995 pod kierunkiem Elżbiety i Grzegorza Pańtaka przedstawił dwa układy do muzyki Beli Bertoka: Drewniany Książę i Cudowny Mandaryn. I niestety była to próba całkowicie nieudana. Pierwszy z baletów niezwykle rzadko goszczący na scenach otrzymał nową oprawę dramaturgiczną autorstwa Michała Znanieckiego. Wedle jego koncepcji Książę jest Celebrytą, Księżniczka córką sprzedawczyni kwiatów, a Wróżka jej Matką. Postać Kukły Księcia została zastąpiona przez… drzewko bonsai. W widowisku banał goni banał. Początkowo Celebryta otoczony jest wianuszkiem adoratorek, które rywalizują o jego względy. Matka z córką handlują kwiatami i marzą o miłości do Celebryty – wirując ze wspomnianym drzewkiem. Nagle akcja przenosi się do lasu, w którym nawet ma miejsce coś na kształt orgii. Miłość młodych zwycięża. Matka odwraca się od córki. Rodzi się dziecko. Gwiazda dalej ugania się za kobietami, ale ostatecznie powraca na łono rodziny. O i to cała historia. Trywialna koncepcja wywołuje uśmiech politowania. Od strony tanecznej nie jest lepiej. Elżbieta Pańtak wykorzystując współczesny taniec modern-jazzowy próbowała ułożyć atrakcyjną kompozycję. Jednak należy mierzyć możliwości na zamiary. Tancerze nie posiadają siły, techniki i charyzmy do udźwignięcia postawionych zadań. Całość nie uwodzi lekkością tańca, staje się pokazem ciężkiego i topornego ruchu. Na tym tle wybija się Joanna Polowczyk w roli Matki. Ale nie ma możliwości aby udźwignąć cały spektakl. No chyba, że byłaby Mają Plisiecką w umierającym łabędziu, ale w przypadku kieleckim to tylko potencjalne życzenia. Całości dopełnia niechlujna scenografia Luigi Scoglio złożona z przenośnych białych ekranów, które służą do wyświetlania projekcji. Wygląd dekoracji odsyła nas do szkolnej sali gimnastycznej i spektaklu na zakończenie roku szkolnego.

W drugiej części – Cudownym Mandarynie nie jest lepiej. Scenografia jest niemal identyczna, tylko ustawiona w odmienny sposób. Choreograf Grzegorz Pańtak pozostaje wierny treści libretta autorstwa Menyhert Lengyel, ale cały układ jest szkolny, chodzony i faktycznie nie tańczony. Więcej w nim pantomimy, pustego ruchu, który przesuwa postaci z lewej do prawej, ale baletu faktycznie nie ma. Analogicznie jak w części pierwszej występuje jedna wybijająca się postać. To Mateusz Wróblewski w roli Mandaryna. Jego pojawienie się na scenie ożywia akcję, ale jednak to tylko kropla w nadziejach na dojrzały balet, który posiada niebagatelną historię choreograficznych dokonań w Polsce i na świecie. Konkludując otrzymujemy dwa balety, które określić można mianem „drewnianych” – wielkich aspiracji i pozornej oprawy, ale niestety mało dojrzałego ruchu przy ograniczonych możliwościach artystycznych zespołu.

Bardzo dziwią wybory artystyczne Teatru Wielkiego w doborze gościnnych polskich zespołów podczas owego przeglądu baletowego. Pokazuje to pustkę i pustynię sceny tanecznej. A przecież mamy wiele ciekawych premier na naszych scenach. I na to liczę – atrakcyjnych gości za rok.

Drewniany Książę, Cudowny Mandaryn, muz. Bela Bartok, choreografia: Elżbieta Pańtak i Grzegorz Pańtak, Kielecki Teatr Tańca, premiera: listopad 2018. Pokazy w Teatrze Wielkim-Operze Narodowej w ramach Dni Sztuki Tańca: listopad 2019.

                                                                                                  [Benjamin Paschalski]



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *