SZLABAN SZCZĘŚCIA, czyli „Granica” – Teatr Wandy Siemaszkowej w Rzeszowie

SZLABAN SZCZĘŚCIA, czyli „Granica” – Teatr Wandy Siemaszkowej w Rzeszowie

Niezwykle rzadko na polskich scenach goszczą spektakle dokumentalne. Formy reportażowe, które dzięki sprawnej inscenizacji stają się świetnymi opowieściami zadumy, refleksji i znaków zapytania wobec naszej rzeczywistości. Niezwykle ciekawy nurt tej formy opowieści rozpropagował moskiewski Teatr.doc, który posiada w repertuarze wiele ważnych spektakli wykorzystujących świat zewnętrzny do realizacji artystycznej. Teatr jako lustro współczesności poprzez wykorzystanie metody verbatim – posiłkowania się tym co zewnętrzne za pomocą wywiadów i precyzyjnego zbierania faktów i zdarzeń. Na naszym krajowym gruncie specjalistką od tej formy artystycznej stałą się Katarzyna Szyngiera. Niezwykle ważny spektakl powstał parę lat temu w Bydgoszczy – Swarka, ukazujący relacje polsko-ukraińskie w tle interpretacji zbrodni wołyńskiej. Owe kontakty i płaszczyzny zrozumienia, dialogu, ale i waśni kontynuowała w rzeszowskim Lwów nie oddamy! I właśnie ów kontekst zależności pomiędzy dwoma społecznościami staje się jej znakiem rozpoznawczym. Szyngiera swoimi spektaklami ukazuje płaszczyzny kontaktów, proste mechanizmy współegzystencji w miejscu istniejącego podziału. Co ważne jej przedstawienia mają niesłychaną wartość dla budowania relacji pomiędzy naszymi dwoma państwami, większą niż wysiłki dyplomatyczne. Ostatnia próba ponownego zwrócenia uwagi na stosunki społeczne to jednak udane działanie artystyczne, ale zatrzymane w pół drogi. Granica zrealizowana w Teatrze im. Wandy Siemaszkowej w Rzeszowie jest jak podsumowanie dotychczasowych prób artystycznych. Chce się lepiej, inaczej, oryginalnie. Ale niestety jeszcze lepsze szkodzi dobremu. Gąszcz wątków, ich nie finalizowanie zamydla obraz sensu opowieści.

Punktem wyjścia dla nowego spektaklu Szyngiery jest tak jak w tytule granica. Sfera podziału, konformizmu, obiektywnego wyznacznika na mapie czy też niezmienności geopolitycznej. Jednak brakuje jasno określonego punktu o czym ma być spektakl. I jest to chyba wina współautorki tekstu Weroniki Murek, która z dokumentalnego, świetnego materiału zebranego przez reżyserkę z Bartoszem Józefiakiem, chciała utworzyć treść pełnego dramatu. I to błąd. Najlepiej wypadają sceny inscenizowane, ale żywcem wzięte z życia i publicystyki. Należało na tym poprzestać, nie szukać dodatkowych, zbędnych rozwiązań. Prostota w prostych sprawach jest najbardziej adekwatna. Drugi problem to materiał filmowy, który stanowi sporą część przedstawienia. Odcinek dokumentu o granicach, bodajże zatytułowany Tajemnicza dziewczyna, jest pozbawiony dramaturgii, choć wiele opowiada o rzeczywistości czegoś pomiędzy dwojgiem państw. Pogranicznikach, właścicielce przydrożnego baru, tajemnicach granicy, przemycie, handlu ludźmi. Ale jest to opowieść, która sili się na bycie żartem, dowcipem, a taką nie jest. Bowiem granica jest czymś niesamowitym, pustym i nieokiełznanym.

Reżyserka umieszcza akcję sceniczną w lesie. Świecie pomiędzy. Przecież granica to nie tylko słupy i szlabany, ale właśnie te puste i nieokiełznane krainy. Tam spotykają się, w abstrakcyjnej przestrzeni, mgły i kiełbasek z ogniska, bohaterowie opowieści. Poszczególne postaci tworzą własne narracje pełne tajemnic i tego co niesie ze sobą granica to co niby dzieli, a w ich przypadku łączy. Tych poszczególnych historii jest wiele. Od kierowcy tira, właścicielki knajpy, Anne Appelbaum, poprzez działacza organizacji narodowej do gwiazdy telewizji. Widzimy jak w zwierciadle obrazek nasz, ich, tamtych, ale wszystko wokół tego co nazywany granicą – miejsca oddzielającego, hamującego, zatrzymującego. Tego co można i należy przekroczyć, aby znaleźć się w innym świecie. Ale nie ma diagnozy czy w lepszym czy gorszym.

Mankamentem spektaklu jest zwrócenie uwagi właściwie tylko na jeden aspekt terminu granica – rozumiany w kategoriach relacji państwowych. Szkoda, że nie włączono elementów życia społecznego, kontaktów między dwojgiem ludzi, przekraczania granic w naszym dzisiejszym świecie, gdy wiele mówimy właśnie o owym aspekcie i zależnościach.

Mimo owych zastrzeżeń to ciekawy przykład teatru dokumentalnego w wykonaniu zgranego zespołu aktorskiego. Życzę Katarzynie Szyngierze dalszych poszukiwań dokumentalnych, bo dzięki nim teatr nie pełni tylko formy artystycznej, ale świetnego obrazka rzeczywistości. Tylko jedna uwaga – niech będzie prościej i wyraziściej. Wielość nie znaczy jakość.

Granica, Weronika Murek, Katarzyna Szyngiera, reżyseria: Katarzyna Szyngiera, Teatr im. Wandy Siemaszkowej w Rzeszowie, premiera: luty 2021.

                                                                                                  [Benjamin Paschalski]



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *