POŻEGNANIE Z PRZESZŁOŚCIĄ czyli „Koniec z Eddym”

POŻEGNANIE Z PRZESZŁOŚCIĄ czyli „Koniec z Eddym”

W zeszłym sezonie teatralnym jedną z najjaśniejszych gwiazd, na naszych scenach, była gnieźnieńska realizacja Eweliny Marciniak Historia przemocy. Posiłkując się powieścią gwiazdy francuskiej, ale i światowej platformy literackiej, Edouarda Louisa stworzyła przejmujący i głęboki dramat homoseksualnego zauroczenia, które przeradza się w gwałt i pełną bólu opowieść o samotności i cierpieniu. W warszawskim Teatrze Studio po debiutancki utwór młodego mistrza znad Sekwany Koniec z Eddym sięgnęła Anna Smolar. Skonstatować można, że zmasakrowała powieść. Wyłuskując pseudo dowcip i parodię, chciała ukazać rozstanie z przeszłością i dawną tożsamością bohatera małego miasta i robotniczej rodziny. I jedna sztuka reżyserce się udała. Zniszczenie tajemnicy odkrywania siebie i swojego wnętrza, prawd o samym sobie i samoświadomości seksualnej jednostki. Przedstawienie znajduje się na przeciwległym biegunie uznania niż doświadczenie z Wielkopolski. Jest nijakie i mdłe. A co najgorsze przeraźliwie nudne.

Inscenizatorka rozpoczyna spektakl od sekwencji rodziców, którzy oczekują narodzin kolejnego dziecka. Ojciec pręży muskuły jaki to powinien być jeszcze nie narodzony syn. Postacie ubrane są w przerysowane i hiperboliczne kostiumy, które ukazują groteskowość, ale i dominację nad innymi. Zresztą świat dorosłych, robotniczej, prowincjonalnej społeczności właśnie tak wygląda. Jak karykatury. Kontrastem dla owego obrazu jest sekwencja radiowa i spotkanie z dojrzałym Edouardem, który przemienia się z Eddiego. To autor nowo wydanej powieści – Koniec z Eddym. I tu pełne zaskoczenie. Reżyserka owe przerwanie, zerwanie z przeszłością chłopaka, ze światem zagubienia i patologii rodzicielskiej, budowanie nowego ja, ukazuje poprzez obsadzenie w roli autora kobiety (Sonia Roszczuk). Zabieg na tyle ryzykowny, co bezsensowny. Burzy bowiem odkrywanie swojej seksualności. Staje się stereotypowym przecięciem między płciami – mężczyzna zmienia się w kobietę. I rozpoczyna się przeplatanie światów teraźniejszości i przeszłości. Jednak sekwencje są tak nijakie i silące się na oryginalność, że wywołują śmieszność. W chwilach gdy brak pomysłu bierzemy książkę w dłoń i czytamy fragmenty powieści. Aby było ciekawiej to robimy fragmenty śpiewogry z dostojeństwem fałszowania, a jak jeszcze mało to poimprowizujemy i pogadamy z publicznością co robi Eddy (Daniel Dobosz), albo na piętnaście minut ojciec (Robert Wasiewicz) poopowiada nam jak to wchodził w rolę i co się dzieje gdy poprawia genitalia. Ani to śmieszne, ani nie powoduje, że akcja staje się klarowna i sensowna. Anna Smolar starała się opowiedzieć historię rozstania z samym sobą, budowania własnej nowej osobowości. W tle pobrzmiewa rys matki i do końca niezrozumiała traumatyczna relacja z ojcem, który ma nieustanne problemy z kręgosłupem. Jednak jest to zabieg nieudany, gdyż pogoń za śmiesznością dla widza zabija głębię i sensy. Za wszystkie sceny wystarcza finał. Rozmowa Edouarda z Eddim. Rozprawienie się z koszmarem wnętrza, tym wyniszczającym bólem przeszłości, staje się świetną klamrą, ale i jedyną sceną pełną rzeczywistego dramatu, która ma sens i znaczenie.

Aktorzy Teatru Studio stają w pełni na wysokości zadania. Sonia Roszczuk jest niezwykle ciekawa – statyczna i wręcz posągowa, której wnętrze skrywa tajemnicę i ciemne strony przeszłości. Kontrapunktem jest grający gościnnie aktor Teatru Osterwy w Lublinie Daniel Dobosz w roli Eddiego. Figlarny, dziecinny, pełen oczekiwań ale i hamowanych aspiracji. Pozostali artyści tworzą tło dla owej dwójki, która siebie uzupełnia i wzbogaca. To oni mają do zagrania ciekawe role, bowiem otrzymali szansę budowania dramatycznej postaci, a nie przerysowanego i przegiętego obrazka jak pozostali bohaterowie przedstawienia.

Koniec z Eddym mimo ciekawego pomysłu, sięgnięcia po dobrą literaturę jest niewypałem. Miejscami to przekombinowane i statyczne fragmenty jak niedawna Serotonina na tejże scenie. Myślę, że może scena powinna zmienić nazwę na Teatr Czytadło bo najpełniej oddaje ona to co obecnie się na niej dzieje.

Koniec z Eddym, na podstawie Edouarda Louisa, reżyseria Anna Smolar, Studio. Teatr-galeria w Warszawie, premiera: październik 2020.

                                                                                                 [Benjamin Paschalski]



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *