MAZURSKIE ŚLEDZTWO czyli „Na tropach Smętka. Pieśń ziemi ma wiele głosów” – Teatr im. S. Jaracza – Olsztyn

MAZURSKIE ŚLEDZTWO czyli „Na tropach Smętka. Pieśń ziemi ma wiele głosów” – Teatr im. S. Jaracza – Olsztyn

Niezwykle ciekawe, w polskim teatrze, są próby opowiadania lokalnych historii, które odwołują się do tradycji miejsc. Również inspirujące i dowartościowujące nasz stan wiedzy stają się spektakle o przeszłości, relacjach wspólnot narodowych i etnicznych czy też politycznym zaangażowaniu społecznym. W ostatnich latach taką tropicielką o relacjach polsko-ukraińskich stała się Katarzyna Szyngiera, która dwukrotnie przygotowała przedstawienia poświęcone tejże tematyce. Swarka w Bydgoszczy i Lwów nie oddamy w Rzeszowie to ważne osiągnięcia sceniczne, przybliżające widzom, faktycznie zapomniany i demaskujący aspekt naszych więzi ze wschodnim sąsiadem. Obecny dyrektor sceny olsztyńskiej, Zbigniew Brzoza, kilka lat temu w Wybrzeżu przygotował Sprawę operacyjnego rozpoznania na podstawie Płomieni Stanisława Brzozowskiego, będące tak naprawdę opowieścią o pacyfistycznym ruchu lat osiemdziesiątych XX wieku – Wolność i Pokój. Wszystkie wspomniane przedstawienia, przygotowane w formie dokudramy łączyło odtworzenie zdarzeń rzeczywistych w formie śledztwa detektywistycznego z wartką opowieścią sceniczną, a to stanowi ważny konglomerat sceny obok klasycznych dramatów czy komedii. W Teatrze im. Jaracza w Olsztynie to faktycznie jedna z pierwszych prób zmierzenia się z przeszłością tych ziem. Szeroki odbiorca faktycznie niewiele wie o ich historii. W ostatnich latach może jedynie Róża Wojciecha Smarzowskiego ukazywała niezwykle skomplikowane losy Mazurów, którzy zamieszkiwali ziemie dziś będące krainą województwa Warmińsko-Mazurskiego i wykraczające poza granice Rzeczpospolitej w rejony obecnego Kaliningradu. Obecnie w Olsztynie za kanwę opowieści posłużył dziennik-powieść reportażowa Melchiora Wańkowicza z roku 1935. Relacja z podróży do Prus Wschodnich w towarzystwie córki to zapis zdarzeń tuż po dojściu Adolfa Hitlera do władzy i cztery lata przed początkiem najstraszniejszej wojny światowej.

Inscenizacja olsztyńska to wartka i dobrze skrojona opowieść zaadaptowana na scenę przez Darię Kubisiak i Martynę Wawrzyniak. To faktycznie forma opowieści o opowieści zawartej w książce Wańkiowicza. Twórcy tworzą grupę dziennikarską złożoną z redaktora montującego, językoznawczyni, faktografki, antropologa i fotografika, którzy dokonują wiwisekcji i weryfikacji opisanych zdarzeń. Materiał zostaje wzbogacony o nowe fakty, uzupełniony i wzbogacony o materiał ikonograficzny oraz filmowy. Przedstawienie złożone z dwóch części to wyraźny podział na puls życia ziemi – obyczajowość i tradycję, która przepełniona jest tym co ukryte, schowane, a dziś już w glebie pochowane. Świata czortów i diabłów czyli smętków i kłobuków, sekciarstwa, zgromadzeń innowierców czy opowieści o Wojnowie, gdzie staroobrzędowcy stworzyli swoją osadę. Pełne pasji, dla większości nieznane fakty tworzą intrygujący obraz różnorodności kulturowej tegoż rejonu. Rysują obraz Mazurów, którzy do Polski nie chcieli, a w tym języku mówili. Cześć druga to polityczna analiza zdarzeń tegoż miejsca. Akcja plebiscytowa z roku 1920, działanie organizacji polonijnych i zapał ludzi na rzecz wspólnoty. Niezwykle bolesne są prawdy i kontrasty olbrzymiego nakładu finansowego i siłowego Niemiec wobec niemocy i braku zaangażowania ze strony państwa Polskiego. Z przedstawienia wieje ból i krzywda aktywności pojedynczych ideowców, którzy wielokrotnie zapłacili najwyższą stawkę, własne życie, za działanie na rzecz wyimaginowanej ojczyzny. Konstrukcja przedstawienia ukazuje tragizm tych ziem, które przepełnione różnorodnością kulturową czy religijną zostały wytarte z przeszłości poprzez politykę i działania władzy. Spór państw stał się sporem szarych ludzi, gdzie wielokrotnie mówienie w języku Mazurów stawało się aktem odwagi.

Reżyser przedstawienia Rudolf Zioło świetnie scenicznie skonstruował ową opowieść, mając do dyspozycji ciekawy zespół aktorski, który świetnie wczuwa się w powierzone dziennikarskie role. W białej, niewinnej przestrzeni, z biurkami do pracy grupy reportażowej, gdzie słowo staje się naszym przewodnikiem w tej niezwykłej opowieści, uzupełniają ją proste zabiegi inscenizacyjne. Kamera, która śledzi magnesiki turystyczne na ścianie czy też pudełko z kamieniami, to świetne metafory do słów wypowiadanych przez aktorów. Gdy obraz się zagęszcza i odchodzimy od sielanki codzienności na rzecz politycznej rozgrywki to efekty przybierają również na mocy. Widz jest bombardowany slajdami, faktami, liczbami i materiałem historycznym – aktami spraw, fotografiami, listami czy też pisanymi wspomnieniami.

Scena w Olsztynie odnosi wielki sukces wpisując spektakl na listę tych, które odkrywają prawdę regionu. Trudną, analizowaną przez historyków, a dziś poddawaną pod dyskusję szerokiemu odbiorcy. Przedstawienie ogląda się jak świetnie zmontowany film dokumentalny, pełen faktów i zdarzeń. Chcemy poznawać tę krainę i to miejsce, bo pełne jest tajemnic i godne antropologicznej podróży, a nie tylko mazurskiej żeglarskiej przygody.

Na tropach Smętka. Pieśń ziemi ma wiele głosów, Melchior Wańkowicz, reż. Rudolf Zioło, Teatr im. Stefana Jaracza w Olsztynie, premiera: wrzesień 2020.

                                                                                            [Benjamin Paschalski]



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *