STRONICE NOWELI, czyli Nad Niemnem. Obrazy z czasów pozytywizmu – Teatr im. Juliusza Osterwy w Lublinie

STRONICE NOWELI, czyli Nad Niemnem. Obrazy z czasów pozytywizmu – Teatr im. Juliusza Osterwy w Lublinie

Powroty na łono natury mają w sobie coś z bajki. Wspomnień z dzieciństwa, radosnych pejzaży, zielonej trawy i pełnych pól zasiewu oraz snopków gotowych do zbioru. I jest to klimat spójny z najnowszą premierą lubelskiej sceny imienia Osterwy. Jędrzej Piaskowski we współpracy z Hubertem Sulimą zmierzyli się z eposem Elizy Orzeszkowej Nad Niemnem. Pytanie, które można sobie zadać brzmi jak poradzić sobie z kilkuset stronicowym dziełem, pełnym opisu natury i wyobrażeń świata, aby nie osiągnąć porażki nudy i przegadania? I jednak można i się udało zbudować intrygujące przedstawienie, które płynie jak rzeka, a jej koryto dociera do różnych zakamarków geograficznych, bowiem efekt trafia do uczuć i zmysłów odbiorców. Rodzajowa opowieść wpisana właśnie w krajobraz przyrody jest piękną historią miłości, ideałów, wartości i straconych szans. A minimalizm inscenizacji staje się największym atutem, bowiem przekuwa on się w wielkie widowisko na małej scenie. Mikrodramaty są najciekawszym elementem przedstawienia. Ukazanie kilku rodzajowych scen to jak zgrzebna nowela pozytywizmu, która posiada cechy autonomiczne, ale układa się w zwięzły i klarowny obraz więzów i splotów dwóch rodzin – Korczyńskich i Bohatyrowiczów.

Przedstawienie Jędrzeja Piaskowskiego jest na wskroś groteskowe i jednocześnie sentymentalne. Główną osią jest postać Justyny Orzelskiej, która zakochuje się ze wzajemnością w Janie Bohatyrowiczu i odrzuca starania o rękę Teofila Różyca. Ta kanwa służy do ukazania rodzajowych obrazów rodzin – codzienności, wyniosłości i megalomanii. Obrazy salonu Korczyńskich przesiąknięte są pozą i sztywnością, w których nieswojo czuje się gospodarz Benedykt Korczyński oraz jego syn idealista Witold. Swoistą nieprzystosowaną do realiów domu jest Justyna, która poszukuje szczęścia w pobliskiej wsi. Odnajduje inny świat – powrotu do natury, ale chyba i szczęścia. Odmienności. Salon Korczyńskich zestawiony jest z wolnością przestrzeni i powietrzem Bohatyrowiczów. Jedzenie wspólne pajdy chleba z miodem jest właśnie ucieczką do wolności w ujęciu naturalistycznym Henry Davida Thoreau. Siedząc na wielkim plastrze miodu, przegryzając swojski chleb jest się czymś więcej niż tylko trybem w zamkniętej machinie dworu – jest się wolnym w przestrzeni lata gdzie oddychać można pełną piersią. Być sobą. Bajkowo wypada scena wesela, ze nieskrępowanym śpiewem i tańcami stojącymi w opozycji do skostniałych nut klawikordu w czterech ścianach. Sulima z Piaskowskim kontrastując i zestawiając dwa światy starają się ukazać coś co odchodzi i tego co nieznane. W ostatniej scenie Justyna, która decyduje się na nowe życie z Janem, pozostaje osamotniona razem z Witoldem przed spuszczoną kurtyną. Pewien świat odszedł, ale czy idealizm pozytywizmu i powrotu do natury zwycięży? Trudne pytanie i nie łatwa odpowiedź.

Atutem spektaklu jest słowo Elizy Orzeszkowej. Kompozycja jest tak skonstruowana, że bohaterowie są zarówno postaciami jak i komentatorami zjawisk. To jakby fortepianowe pasaże na pięciolinii po której wibrują dźwięki i słowa eposu autorki. W tym gąszczu opowieści najlepiej odnajduje się Włodzimierz Dyła jako Benedykt Korczyński oraz Edyta Ostojak jako jego żona Emilia. On rubaszny jak rysunkowy Rumcajs jest demoniczny i przerażający, jego słowo żywe i dosadne. Życiowa partnerka to faktyczne przeciwieństwo – pusta i z wiecznym globusem, nie umiejąca znaleźć miejsca w świecie wiejskich przywar i pogwarek. Zamykająca się w swoim wnętrzu – jak lalka Barbie, dla której ciągle mało i niewystarczająco. Jest ona groteskowa, ale przez to tragiczna. Niekorzystnie wypada Justyna Janowska jako Justyna Orzelska. Długie monologi trafiają obok, mówi je zresztą niezwykle niechlujnie i bez przekonania. To co trzeba podkreślić to Nad Niemnem jest świetną pracą zespołową, w której każdy aktor lubelskiej sceny odnajdzie dla siebie perełkę do zagrania i zauważenia przez widza.

Świat wyimaginowany przez Jędrzeja Piaskowskiego to jak kartki z wakacji. Pastele i róże. Siano, krowy, kury. Z drugiej strony salon i piękne suknie. Wystylizowany obrazek dawnego czasu pozytywizmu. Realizatorom udało się zatrzymać dawny czas, ale w sposób komunikatywny dotrzeć do współczesnej publiczności. Nie ma znudzenia, ale oczekiwanie na kolejne sceny jak fragmenty z postępujących po sobie stronic nowel.

Nad Niemnem. Obrazy z czasów pozytywizmu, Eliza Orzeszkowa, reżyseria: Jędrzej Piaskowski, Teatr im. Juliusza Osterwy w Lublinie, premiera: czerwiec 2020

                                                                                                                                                           [Benjamin Paschalski] 



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *