POROZMAWIAJMY O ŚMIERCI, czyli Krótka rozmowa ze śmiercią , Teatr im. A. Fredry – Gniezno

POROZMAWIAJMY O ŚMIERCI, czyli Krótka rozmowa ze śmiercią , Teatr im. A. Fredry – Gniezno

Lektury szkolne przyprawiają o zawrót głowy. W młodzieńczych latach czytamy je z przymusu, aby potem do nich powrócić i rozsmakować się w wierszu, opisie i dialogu. Nie inaczej jest ze wspomnieniami dotyczącymi pierwszych utworów literackich schyłku średniowiecza i renesansowego rozkwitu. Jadąc do Gniezna miałem mieszane uczucia. Czy będzie jak z niektórymi inscenizacjami Dziadów Adama Mickiewicza, że otrzymamy szkolny bryk adekwatny do wymogów uczniów? A jednak spore pozytywne zaskoczenie. Marcin Liber we współpracy z dramaturgiem Jarosławem Murawskim przygotował przewrotne i krwiste – dosłownie i w przenośni – widowisko, które traktuje o sprawach doczesnych, z którymi przyjdzie się wszystkim nam mierzyć. Z jednej strony duża dawka humoru, a  na przeciwległym biegunie strach i rozpacz przed nieuniknionym – śmiercią. Krótka rozmowa ze śmiercią jest jak dance macabre pełne efektów, dźwięków, muzyki i ruchu. Wszystko dla widza – ku przestrodze i przemyśleniu.

Autorzy poprzedzają Rozprawę Mistrza Polikarpa ze Śmiercią Mikołaja z Mierzyńca Krótką rozprawą między trzema osobami: Panem, Wójtem i Plebanem Mikołaja Reja. To zabieg niezwykle trafny, gdyż ukazuje, że śmierć spotka każdego, a mistrz to figura uniwersalna. Trzech przedstawicieli różnych stanów, patrząc przez pryzmat współczesny polityka, duchownego i chłopa ukazuje kontrasty społeczne i stosunek do świata zewnętrznego. Tekst Reja jest nad wyraz aktualny, a strofy o polskim systemie prawnym trafnie celują w naszą rzeczywistość i codzienność. Dialog się iskrzy, emocje zapętlają, a dyskurs nabiera rumieńców. Cóż, gdy i tak śmierć nadchodzi. W Gnieźnie nawet cztery wyraziste, kobiece postaci, które otulają sobą kolejne ofiary. Na stole prosektoryjnym pojawia się mistrz Polikarp. Rozpoczyna swoją grę ze śmiercią. Czymś co nieuniknione, czymś co nieuchronne i przeznaczone. Paweł Dobek w roli Mistrza jest zjawiskowy. To jak sprawny gracz próbuje przechytrzyć odejście ze świata żywych. Czyni wszystko aby uciec od kosy stręczycielki. Sposobów jest wiele. Walczy słowem, gestem, ciałem. Jednak  w pamięci pozostanie wspólne wyrabianie kołacza czasu epidemii. To pełna humoru scena, która angażuje widzów, którzy włączają się w proces pieczenia. W tej sekwencji jest coś więcej, niż tylko improwizacja aktorska. Bowiem ukazuje ona, że śmierć dotyka wszystkich, nie jest tylko efektem w spektaklu teatralnym, ale czymś co przyjdzie do każdego z nas – widzów. Swoista trzecia część przedstawienia to finał z zaproszeniem śmierci przez Kmotra na chrzciny. A potem już tylko gra z baranami, gdzie nikt się nie ukryje i nie schowa. Bo przeznaczenie odnajdzie nas nawet w skórze zwierzęcia. Spektakl kończy wspólny żałobny taniec. Obejście sceny i widowni. Jedność. Pożegnanie. Ostatnia droga.

W spektaklu Libera stykają się światy śmierci i życia. Chęć egzystencji i nieuchronność odejścia. Jednak nie jest to napuszony balon, ale ludzka, z przymrużeniem oka, podróż w głąb nas samych. Świetnym komponentem jest muzyka wykonywana na żywo przez zespół Nagrobki oraz wprowadzenie elementów ruchowych, które budują świetny klimat i nastrój postaci z kosą. Inscenizator czerpie wiele ze swoich wcześniejszych spektakli, a figury śmierci przywodzą na myśl legnickie III Furie. Warstwa wizualna jest jak beczka prochu, która nie wiadomo, w którym momencie eksploduje nową, zaskakującą pomysłowością.

Gnieźnieńska przygoda ze śmiercią to sprawne widowisko, w którym wykorzystano wszystko co kumuluje w sobie teatr – muzykę, scenografię, światło i zespołowe aktorstwo ze świetnymi postaciami pierwszego planu, a jego mistrzem jest wspomniany Paweł Dobek. To wszystko powstało pod ręką sprawnego inscenizatora Marcina Libera. Nie było nudy, a lektura, która łamie głowy uczniów jest atrakcyjnym obrazem naszej egzystencji.

Krótka rozmowa ze śmiercią na podstawie Mikołaja z Mierzyńca i Mikołaja Reja, reżyseria Marcin Liber, Teatr im. A. Fredry, Gniezno, premiera: styczeń 2020

                                                                                                [Benjamin Paschalski]



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *