ŚWIAT JAK WYSPA – Recenzja spektaklu Capri – Teatr Powszechny

ŚWIAT JAK WYSPA – Recenzja spektaklu Capri – Teatr Powszechny

Najnowszy spektakl Krystiana Lupy jest kolejną próbą odpowiedzi na pytanie czym jest mała wspólnota, a w niej jednostka, grupa uwięzionych w pułapce nadciągającej katastrofy. Tak było w Mieście snu, Factory 2 czy Procesie. Za każdym razem mag polskiej sceny próbował dokonać artystycznej analizy kim są artyści, intelektualiści, inteligenci we współczesnym świecie. Z tej bitwy reżyser wychodził raz na tarczy, a raz z tarczą. Tym razem, w naszej otaczającej rzeczywistości społeczno-politycznej, diagnoza mogła być jeszcze bardziej bolesna. Jednak, mimo wielkich nadziei, wydaje się ona letnia, niestety przewidywalna.

Za podstawę scenariusza posłużyły utwory Curzia Malapartego Kaput i Skóra będące nie tyle zapisem historii II Wojny Światowej co swoistą fikcją dokumentalną czy też reportażem kreatywnym tamtegoż czasu. Ze swoistą wadą autor wiedzie opis, widziany z perspektywy wojennej i bezpośrednio powojennej, od spotkania z Hansem Frankiem czy też ślepymi żołnierzami poprzez żydowski dom publiczny w Soroce do gejowskiej orgii nazwanej Muzeum czasu. To szczególna metaforyczna (ale i dosadna) refleksja o nas samych, tych, którzy żyjąc w otaczającym świecie pozwalamy na ból i cierpienie pozostawiając jedynie refleksy i plamy pamięci. Zamykamy oczy, przechodzimy niemi obok tego co dzieje się wokół. Reżyser świetnie zestawia materiały sceniczne z filmowymi budując zjawiskowe kontrasty dnia dzisiejszego z tym co miało mniejsze osiemdziesiąt lat temu. Jednak najważniejszym punktem pozostaje Casa Malaparte. Tajemnicza willa na Capri, gdzie w specyficznym pojednaniu czasu spotykają się reżyser Jean-Luc Godard, który polem gry swojego filmu Pogarda umieścił właśnie to miejsce, Fritz Lang reżyser i bohater tegoż obrazu filmowego, a także Brigitte Bardot oraz cała grupa uciekinierów, którzy nie wiadomo dlaczego i po co znajdują się w tym miejscu. Czekają. Rozmawiają. Grają w brydża. To trwanie wydaje się nieznośne a przez to wciągające w teatralną nirwanę Krystiana Lupy.

Cały spektakl zaczyna się od nagiej sceny Adama i Ewy. Dziewiczy i radośni poszukują jedzenia. Jedynym spotkanym posiłkiem okazuje się jabłko. Obiekt pożądania, który zniweczył, ponoć, czas rajskiej szczęśliwości. Dwójka ucieka, gdy spostrzega innych ubranych ludzi. Burzyciele i niszczyciele nadchodzący ze swoją ideologią i teorią życia, deprecjonują ową niewinność oddając pola współczesności. Krystian Lupą nie pozostawia złudzeń. Wykorzystując prozę Malapartego, choć nie jest ona osiągnięciem wybitnym, ukazuje dokąd dobrnęliśmy w naszym człowieczeństwie. Podporządkowanie ideologiom zabiło humanizm i jednostkowość. Staliśmy się trybami w wielkiej machinie politycznej świata. Wybawienia nie ma, bo i wyspa staje się pułapką, w której trudno odnaleźć krainę szczęśliwości. Ta opowieść, poszczególne sceny, ma siłę wielkiego teatralnego rzemiosła, niespotykanego na naszych scenach.

Jak zawsze u Lupy to spektakl wspaniałych ról zgranego zespołu aktorskiego. Odnajdziemy w nim stale współpracujących z reżyserem – Piotra Skibę, Ewę Skibińską, Halinę Rasiakównę, Annę Ilczuk czy Andrzeja Kłaka oraz cała grupa obecnego składu artystycznego Teatru Powszechnego. Na tym tle wybijają się Grzegorz Artman i Julian Świeżewski wcielający się w postać Malapartego, którzy powściągliwie tworzą wewnętrzny świat bohatera.

Mimo bardzo dobrego przyjęcia podczas premiery, pozostaje po spektaklu niedosyt. Reżyser zostawia wiele otwartych drzwi nie dając jasnej odpowiedzi dokąd zmierza ten nasz świat. Zbudowanie wielopoziomowego widowiska, w którym mamy scenę, komentarz reżysera i manieryczność narracyjną Piotra Skiby, burzy jednorodny przekaz. Jesteśmy w tej samej zaklętej pułapce co bohaterowie spektaklu – mieszkańcy wyspy. Zdezorientowani i zagubieni. Ale może to również siła teatru, który oczarowując daje szansę do indywidualnych ocen i analiz. Bo każdy odczuwa inaczej i to jest największa siła sztuki.

Capri – wyspa uciekinierów, reżyseria, scenariusz i scenografia: Krystian Lupa, Teatr Powszechny im. Z. Hubnera w Warszawie, premiera: październik 2019.

Benjamin Paschalski



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *