RZEŹNICZE INTERESY – „OPOWIEŚCI LASKU WIEDEŃSKIEGO” – TEATR NARODOWY W WARSZAWIE

RZEŹNICZE INTERESY – „OPOWIEŚCI LASKU WIEDEŃSKIEGO” – TEATR NARODOWY W WARSZAWIE

Nasze życie pisane jest egzystencją jednostek i grup społecznych. W tradycji europejskiej niezwykle ciekawa pozostaje historia chłopstwa, nizin, które utrwaliły w przekazie ustnym, a następnie pisanym, to co pierwotne, może nawet zabobonne. Odwołujemy się do strojów ludowych, regionalnych wyrobów rzemieślniczych, a także smakołyków kulinarnych. Wraz z rozwojem miast i procesami migracyjnymi rozwinęły się inne warstwy społeczne. Budowanie fabryk zdefiniowało robotników, pracowników najemnych, a także wykształciło drobnomieszczaństwo. Specyficzną wspólnotę, która stała się przekazywanymi z pokolenia na pokolenie rezydentami miast, zarobkującymi dzięki sferze usług oraz handlowi. Ten świat nadal fascynuje, gdyż wbrew pozorom jest mało znany i odkryty. Niewiele wiemy o jego codzienności, na pewno o wiele mniej niż o mieszkańcach wsi – utrwalonych na kartach licznych pozycji książkowych, filmach, a także w skansenach czy muzeach pielęgnujących tradycję dawnego prostego życia. Świat miast pozostaje zagadką. Nieodgadnione są tajemnice życia kamienic, mieszkań, zakładów chałupniczych, a także ciut większych przedsiębiorstw ograniczonych do zatrudnienia maksymalnie kilku osób. Ale w owym kalejdoskopie naszej niewiedzy szczególne miejsce zajmuje Odon von Horvath. Człowiek o niesamowitej biografii, można powiedzieć obywatel naszego kontynentu, gdyż urodzony w Rijece, pobierał nauki w Bratysławie i Wiedniu, a większość życia spędził w Berlinie. Przyszło mu żyć pomiędzy dwiema wojnami, a to co widział i zauważał, okiem obserwatora przelewał na papier, utrwalając pamięć właśnie o świecie grup społecznych. Ważną pozycję w tym kalejdoskopie zajmuje drobnomieszczaństwo ulokowane w specyficznym czasie obszaru niemieckojęzycznego – rodzącego się nazizmu, ale też momentu kryzysu gospodarczego, a w jego konsekwencji dehumanizacji jednostki. Wszystko na sprzedaż, gdzie zaczerpnięty z jednego z utworu autora tytuł Wiara, nadzieja, miłość staje się tylko oczekiwanymi wartościami, a są to w rzeczywistości zdegradowane symbole zanikającego świata. Jednym z najważniejszych dramatów pozostaną Opowieści Lasku Wiedeńskiego. Korowód niby banału życia, ale dotykający i wzruszający.

W swoim utworze von Horvath oddaje głos ludowi Wiednia. Tak jak w Kazimierzu i Karolinie zabiera swoich czytelników, ale również widzów teatralnych, w świat Prateru – wesołego miasteczka stolicy Austrii, tym razem polem gry staje się świat rzeźnickiego sklepu. Owe ujęcie ma w sobie coś przewrotnego. Swoisty przekładaniec opowieści o Mariannie, która za sprawą ojca ma być wydana za Oskara, ale w konsekwencji splotu zdarzeń lokuje swoje uczucia u boku niewłaściwego mężczyzny – Alfreda, zestawiony ze scenami uboju świń daje obraz okropieństwa życia. Degradacji. Swoistej drogi, która nieszczęśliwymi splotami wydarzeń, prowadzi od spokojnego, radosnego epizodu zaręczyn do śmierci i wyobcowania. Droga Marianny jest jak droga krzyżowa. Zauroczenie mężczyzną, który nie jest godny obdarowania uczuciem niesie za sobą poważne konsekwencje. Ojciec wyrzeka się córki, a życie sprowadza ją na drogę tancerki w nocnym klubie, co pogłębia upadek kobiety. Autor zbudował opowieść niezwykle kobiecą, co z wielkim zainteresowaniem podchwyciła inscenizatorka najnowszej premiery w Teatrze Narodowym w Warszawie – Małgorzata Bogajewska. Porównania, z wystawieniem sprzed kilkunastu lat w warszawskim Ateneum, gdy swój kunszt ukazała Agnieszka Glińska, będą nieuniknione. W obu pracach dramat jednostki został wysunięty na plan pierwszy. Jednak obecnie również tło jest niezwykle atrakcyjne, bowiem społeczny kontekst uwikłania lepiej wybrzmiewa, co wyostrza obraz samotności kobiety wobec bezwzględności natury ludzkiej. Bogajewska skonstruowała interesujący świat różnorodnych postaci, pełen kontrastów i namiętności. Reżyserka swoją pewną ręką lepiej prowadzi kobiety, które są świetnym przykładem typów charakterów. Różnorodność obrazuje postać Ciotki (Monika Dryl), która swoim komediowym zacięciem pełna jest uroku i prostoty. Waleria (Beata Ścibakówna) świetnie rozgrywająca swoich młodszych partnerów, ale przede wszystkim Marianna (Michalina Łabacz), która z naiwnej, ale stanowczej w artykułowaniu swoich praw dziewczyny, przeradza się w matkę, ale i kobietę zmuszoną do walki o każdego szylinga dla zapewnienia jakiejkolwiek egzystencji. Jej ból wybrzmiewa nie tylko w słowie, ale przede wszystkim w mimice i łzach, które są prostym efektem, ale wstrząsającym i dotykającym. Owe nieskomplikowane zachowania, jasno rozegrane, budują napięcia i pola relacji. Partnerzy są tłem, dodatkiem do owych porażek i cierpienia. To właśnie oni odzierają kobiety z nadziei i złudzeń.

Bogajewska w swoim spektaklu wykorzystuje prosty zabieg wzbogacenia akcji nieustanną muzyką wykonywaną na żywo, co podkreśla świat miasta muzyki, ale nie Mozarta czy Straussa, tylko właśnie mieszczańskiego folkloru. Rubaszność dzięków współgra z owym rodzajowym obrazkiem. Reżyserka kontrastuje światy, a piosenka Emmy (Zuzanna Saporznikow) z tekstem powtarzanym „miłość to taki kwiat, co tylko raz zakwita” jest swoistym mottem upadku Marianny. Bowiem rozkwitających płomieni natury jest niewiele, więcej owego upodlenia i ludzkiej przemocy. Część pierwsza spektaklu posiada świetny rytm i nastrój. Rozegrana w jednej przestrzeni jest korowodem poszukiwania uczuć, a zbliżenie erotyczne głównych bohaterów, pod kwietną bramą, zestawione ze zwierzęcym seksem napalonego Hawliczka (Adam Szczyszczaj) z Emmą, ukazuje jak niewiele potrzeba do oczarowania i uwiedzenia. Część druga zabija ten pozytywny obraz. Sceny rozpadają się na mikro scenki, które budują narastający dramat. Ale niestety niektórzy aktorzy grają jakby z innej opowieści. Nie mieści się w niej na pewno Babcia (Anna Chodakowska) kompletnie nierozumiejąca idei i koncepcji realizatorki. Szkoda bo czasem można odnieść wrażenie, że to kilka indywidualnych wykonań niebudujących klarownej opowieści.

Mimo owych uwag powstał spektakl o drobnomieszczaństwie adresowany właśnie do tejże grupy społecznej. Jest w nim wszystko, co potrzeba dla udanego wieczoru w teatrze. Ckliwa historia, ciekawy temat, niezła realizacja i w kilku rolach – głównie kobiecych, dobre aktorstwo. Jednak czegoś brakuje w tej opowieści. Dobrego kleju, który połączyłyby te wszystkie elementy. To trochę jak z wędlinami wyrabianymi przez Hawliczka. Niby wszystkie produkty się zgadzają, ale brakuje odrobiny pieprzu i soli do pełnego sukcesu. Powstały sceny u drobnomieszczan z dramatem kobiety, ale niepełny dramat o drobnomieszczaństwie.

Opowieści Lasku Wiedeńskiego, Odon von Horvath, reżyseria Małgorzata Bogajewska, Teatr Narodowy w Warszawie, premiera: listopad 2023.

[Benjamin Paschalski]


Foto: Marta Ankiersztejn



Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *