MALARZ TAŃCA – „VORTEX” – RUSSELL MALIPHANT DANCE COMPANY

MALARZ TAŃCA – „VORTEX” – RUSSELL MALIPHANT DANCE COMPANY

Gdy zastanawiam się, co łączy malarstwo ze sztuką tańca, to pierwsze skojarzenia wędrują do czasów Baletów Siergieja Diagilewa. Ten szczególny epizod unifikował wiele dziedzin artystycznych. Nowatorska muzyka, takaż sama choreografia i oczywiście element dopełniający – dekoracje i kostiumy. Rosyjski impresario, dbając o każdy szczegół, nie zapominał o efekcie wizualnym, powierzając oprawę największym ówczesnego świata. Do kolejnych, nowych produkcji szkice przygotowywali: Leon Bakst, Nikołaj Roerich, Aleksander Benois czy Pablo Picasso. Wielkie dokonania w tym zakresie mamy również w Polsce, gdy wyróżniający się artyści sztuk wizualnych kreowali dla baletu. Warto przypomnieć premierę tegoż sezonu Polskiego Baletu Narodowego, gdzie do Giselle ponownie ożywiono dawne szkice i malarskie pejzaże Andrzeja Majewskiego.

MINIATURA MŁODYCH – „ANTYGONA” – UNIWERSYTET MUZYCZNY IM. FRYDERYKA CHOPINA W WARSZAWIE

MINIATURA MŁODYCH – „ANTYGONA” – UNIWERSYTET MUZYCZNY IM. FRYDERYKA CHOPINA W WARSZAWIE

Jednym z największych walorów szkół teatralnych w Polsce i na świecie są dyplomowe prezentacje. Jeszcze nie tak dawno mieliśmy w Warszawie międzynarodowy przegląd tychże instytucji, a łódzki, coroczny festiwal to jedno z najważniejszych wydarzeń miasta. Siłą owych wykonań jest ukazanie talentów kolejnych pokoleń adeptów sztuki scenicznej. Te zaledwie jednoroczne doświadczenia, spotkania ze spektaklami dyplomantów, ukazują pozycję naszej edukacji artystycznej. Niestety w sztuce tańca mamy pewne deficyty – zarówno edukacyjne jak i ukazywania szerokiemu odbiorcy efektu wieloletniej pracy. Owszem Wydział Tańca krakowskiej szkoły teatralnej dokonuje owych regularnie, ale szkoły baletowe czynią to okazjonalnie. Analogicznie jest z dorobkiem Wydziału Tańca warszawskiego Uniwersytetu Muzycznego im. Fryderyka Chopina.

NA TRZY CZWARTE – „BEETHOVEN I SZKOŁA HOLENDERSKA” – POLSKI BALET NARODOWY, TEATR WIELKI-OPERA NARODOWA W WARSZAWIE

NA TRZY CZWARTE – „BEETHOVEN I SZKOŁA HOLENDERSKA” – POLSKI BALET NARODOWY, TEATR WIELKI-OPERA NARODOWA W WARSZAWIE

Niderlandy – kraina szeroka i rozległa, w której drobną część zajmuje Holandia. My przyzwyczailiśmy się do tej drugiej nazwy jako obowiązującej dla całego określenia owego kraju Beneluksu. Co interesujące, od kilku lat rząd walczy o ujednolicenie w nazewnictwie, wspierając Niderlandy jako formę właściwą. Głównym aspirantem, do owej zmiany, stała się branża turystyczna, która dąży do unicestwienia obrazu stricte rozrywkowego na rzecz kulturowo-krajobrazowego. Ów wywód nie jest przypadkowy, bowiem pretekstem stała się premiera Polskiego Baletu Narodowego. Łącząc nazwisko jednego z najważniejszych symfoników wszech czasów – Ludwiga van Beethovena z trzema ważnymi postaciami baletów Niderlandów powstał wieczór – Beethoven i szkoła holenderska.

HISTORIA PEWNEGO KAMIENIA – „MELODRAMAT” – TEATR POWSZECHNY IM. ZYGMUNTA HÜBNERA W WARSZAWIE

HISTORIA PEWNEGO KAMIENIA – „MELODRAMAT” – TEATR POWSZECHNY IM. ZYGMUNTA HÜBNERA W WARSZAWIE

W schyłkowym okresie Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej Telewizja Polska powołała do życia program, który ukazywał zjawisko, które było tabu w życiu społecznym, choć występowało powszechnie. Wódko, pozwól żyć prowadzony przez Halszkę Wasilewską, stanowił format interwencyjny wsparcia dla rodzin osób borykających się z chorobą alkoholową, a także wskazywał społeczny kontekst patologii. Alkohol, kieliszek wódki, kufel piwa to istotny element twórczości artystycznej. Kto nie przywołuje pamiętnej sceny z Popiołu i diamentu w reżyserii Andrzeja Wajdy, która stała się ikonicznym obrazem wspomnienia nad zapalonymi szklankami spirytusu. Problem alkoholowy natomiast jest nie tylko tematem filmów, ale i przedstawień teatralnych. Do owego aspektu powrócił warszawski Teatr Powszechny.

KAŻDE ŻYCIE TO JEDEN FILM – RECENZJA FILMU „TONIA”

KAŻDE ŻYCIE TO JEDEN FILM – RECENZJA FILMU „TONIA”

Bardzo lubię słuchać muzyki w słuchawkach, kiedy podróżuję lub po prostu przemieszczam się między wsiami, miasteczkami, a najbardziej wówczas, kiedy jadę w komunikacji miejskiej w wielkich metropoliach. Czuję się jak w ekranizacji jakieś historii. Obserwuję nieznanych mi ludzi, którzy bezwiednie stają się aktorami w moim jednorazowym, niepowtarzalnym filmowym teledysku. Co najwspanialsze, każdego dnia obsada się zmienia i pojawiają się inne wątki. Wyobrażam sobie czym żyją napotkani po drodze ludzie, co robią w życiu, czy są szczęśliwi czy może smutni, czy kogoś kochają, jakie sprawy zaprzątają ich myśli i czas, jaka jest ich historia … W zasadzie to każde życie, to materiał na opowieść.

POEZJA RUCHU – „ALORS ON DANCE… !, 7 DANCES GRECQUES, BOLERO” – BEJART BALLET LAUSANNE

POEZJA RUCHU – „ALORS ON DANCE… !, 7 DANCES GRECQUES, BOLERO” – BEJART BALLET LAUSANNE

Zawsze fascynowała mnie postać tegoż choreografa, który jest patronem zespołu z Lozanny. Maurice Bejart, chyba najwybitniejszy twórca układów baletowych dwudziestego wieku, wielki artysta francuskiego i światowego tańca. Każda jego kolejna realizacja wzbudzała emocje. Co najważniejsze rewolucjonizowała i redefiniowała myślenie, co dzięki klasycznej formie można przekazać współczesnemu odbiorcy. Zarówno europejskie produkcje jak i japońskie eksperymenty wzbudzały zachwyt, ale i polemikę, ekstazę, a także buczenie skrajnie konserwatywnej publiczności. Jednak co niezaprzeczalne technika Bejarta ukształtowała refleksję pokoleń nad jakością baletu, tym co można nim opowiedzieć, jakie wywołać emocje.

KOŁYSANKI – „TOULOUSE-LAUTREC” – BALLET DE L’OPERA NATIONAL DU CAPITOLE W TULUZIE

KOŁYSANKI – „TOULOUSE-LAUTREC” – BALLET DE L’OPERA NATIONAL DU CAPITOLE W TULUZIE

Biografie, losy postaci historycznych, są istotnym i wdzięcznym tematem dla baletowej opowieści. Nie tylko bohaterowie i herosi, ale również artyści, osobowości, a dziś byśmy powiedzieli celebryci, stają się tematami narracji bez słów. Istotnym jest, aby nie były to sztampowe opowieści, od urodzenia do śmierci, ale głębsze widowiska, oryginalnie, dobrze pomyślane i jeszcze wspanialej wykonane. Poszukiwanie takowego ideału jest niezwykle trudne, by nie powiedzieć niemożliwe. Kilkukrotnie na falach telewizji Mezzo mierzyłem się z taneczną wersją losów Henri de Toulouse-Lautreca. Nie byłem w stanie przebrnąć przez blokadę szklanego ekranu, aby skupić się na losach francuskiego artysty.

MĘŻCZYŹNI EWY POBRATYŃSKIEJ – „DZIEJE GRZECHU” – BALET OPERY NA ZAMKU W SZCZECINIE

MĘŻCZYŹNI EWY POBRATYŃSKIEJ – „DZIEJE GRZECHU” – BALET OPERY NA ZAMKU W SZCZECINIE

Istnieją powieści, opowiadania, dramaty, o których istnieniu w ogóle nie wiemy. Bowiem ich literacki żywot wyprzedziły ekranizacje filmowe. Tak chyba jest z Ziemią obiecaną Władysława Reymonta zekranizowaną przez Andrzeja Wajdę. Któż wyobraża sobie dzisiejszy świat bez trójki przyjaciół widzianych aktorami – Danielem Olbrychskim, Wojciechem Pszoniakiem oraz Andrzejem Sewerynem. „Ty nie masz nic, ja nie mam nic. To wspólnie zbudujemy fabrykę”. Pobrzmiewają słowa młodych idealistów z miasta Łodzi. Analogicznie jest z Dziejami grzechu. Gdzieś w bibliotecznej półce, pokryta kurzem jest pozycja Stefana Żeromskiego. Ale pod powiekami pozostaje żywa, choć z 1975 roku i to czwarta próba przeniesienia na ekran, realizacja filmowa Waleriana Borowczyka. Zjawiskowa obsada z Grażyną Długołęcką, Jerzym Zelnikiem, Olgierdem Łukaszewiczem, Markiem Walczewskim oraz Romanem Wilhelmim na czele, w tej dusznej, lepkiej atmosferze przeszytej ukrytą miłością, perwersją, ekstrawagancją i brudem, ukazywała szaleństwo miłości i przemocy.