Wielokrotnie zastanawiam się czemu służy sztuka, w tym teatr. Na pewno to refleksja, własna interpretacja, namysł i oczywiście rozrywka. Lubię, gdy wychodzę z instytucji kultury, a myśli moje krążą, wirują oraz zastanawiam się nad pokładami interpretacji tego, co zobaczyłem. Ale zdarza się, że niby w słusznej sprawie, teatr przybiera formę propagandowej agitacji. Nie metafory, ale taniej aluzji, puszczania oka do widza, a także silnego narzucania jednej narracji. Sądzę, że tak musiał wyglądać teatr w stanie wojennym. Wówczas wiersz, utwór sceniczny wskazywał trwanie w oporze, ale wielokrotnie nie posiadał głębszego przesłania. I niestety historia się powtarza. Na scenie Teatru Polskiego w Warszawie, miała miejsce premiera, która nigdy nie powinna się odbyć. Jest wstydliwym przykładem jak dla wsparcia ukraińskiego narodu powstał spektakl ułomny i niedojrzały.