Tag: teatr

OBSESJA – Dama Pikowa do muzyki Piotra Czajkowskiego w autorskiej choreografii Liama Scarletta

OBSESJA – Dama Pikowa do muzyki Piotra Czajkowskiego w autorskiej choreografii Liama Scarletta

Duński Balet Królewski w Kopenhadze rozpoczął sezon od wznowienia spektaklu, którego premiera miała miejsce w kwietniu 2018. Po pierwszej prezentacji duńska prasa entuzjastycznie przyjęła realizację. Mowa o Damie Pikowej do muzyki Piotra Czajkowskiego w autorskiej choreografii Liama Scarletta. Brytyjski tancerz i choreograf znany jest polskiej 

PUŁAPKA MŁODOŚCI

PUŁAPKA MŁODOŚCI

Ostatnie sezony przyniosły debiuty, ale i kolejne spektakle młodego pokolenia reżyserów. W naszej najnowszej historii teatru „młodzi zdolni”, „młodsi zdolniejsi” czas na…? Tu pozostanie wielokropek, bo obserwując współczesną scenę można zauważyć coraz bardziej znaczącą obecność wschodzącej armii reżyserów, ale ciekawym jest czy ukształtują wyróżniający, wspólny mianownik swoich poczynań artystycznych.

PRZYCHODZI WYSPIAŃSKI DO SOLSKIEGO CZYLI SĘDZIOWIE

PRZYCHODZI WYSPIAŃSKI DO SOLSKIEGO CZYLI SĘDZIOWIE

Po latach interpretacji dzieł Adama Mickiewicza, Piotr Tomaszuk powrócił do Stanisława Wyspiańskiego. Po dwóch inscenizacjach Klątwy w roku 1994 i 2008 przyszedł czas na Sędziów. Jednak utwór nie jest wierną inscenizacją oryginału, ale przetworzonym tekstem przez twórcę supraskiej sceny. Jest w nim magia i prawda o teatrze, nawet współczesnym – dialog dwóch mistrzów sceny, ale również zrytmizowana opowieść o morderstwie sprzed 120 lat, która staje się dla nas niezwykle aktualna.

Sędziowie inaczej w Teatrze Wierszalin

Piotr Tomaszuk chyba pozazdrościł twórczości Maciejowi Wojtyszce. W ostatnich kilku latach powstały bowiem utwory dramatyczne o spotkaniach wielkich indywidualności. Tak było w Dowodzie na istnienie drugiego gdzie dochodzi do konfrontacji Witolda Gombrowicza ze Sławomirem Mrożkiem czy Deprawatorze, w którym ścierają się racje Gombrowicza, Czesława Miłosza i Zbigniewa Herberta. W najnowszej premierze Teatru Wierszalin trafiamy za kulisy Teatru Miejskiego w Krakowie. Jest rok 1907. Ludwika Solskiego, dyrektora sceny odwiedza schorowany, na wózku inwalidzkim Stanisław Wyspiański, który przedstawia nowy dramat do wystawienia na scenie. Są to Sędziowie z pełnym autorskim pomysłem inscenizacyjnym – gotową makietą dekoracji, szkicem rysunków postaci. Dyrektor sceny jest sceptyczny co do zaprezentowania tekstu traktującego o Żydach i problemach społecznych. I tu należy upatrywać owej aktualności. Piotr Tomaszuk jak nikt inny doskonale zna prawidła polityki i sztuki. Supraska scena kilkanaście lat temu doznała zmasowanych ataków prawicowych polityków za sprawą Ofiary Wilgefortis. Ostrożność i zachowawczość z jednej strony, upór i determinacja z drugiej budują krwisty dialog dwóch artystów, ale o odmiennych światopoglądach. Obaj myślą o sztuce: jeden jednak jako twórca, drugi jak współczesny menadżer. Tę rozmowę prowadzi dwóch wspaniałych aktorów Piotr Tomaszuk i Rafał Gąsowski, którzy pewni swoich racji rozprawiają o wadze sztuki. Ostatecznie Solski nie decyduje się wystawić utworu.

Teatr, którego nie było

Zatem w śnie Wyspiańskiego rodzi się dramat czyli teatr, którego nie było. Stwarza swoich Sędziów w przestrzeni minimalistycznej sceny Wierszalina gdzie warstwa wizualna, budowana na drewnianych elementach, muzyka i gra aktorska tworzą misterium. Opowieść wywiedziona z dramatu wieszcza zawiera główny wątek morderstwa służącej Jewdochy przez Natana, syna Samuela. Jednak utwór i inscenizacja mają większy wymiar niż tylko obyczajowa tragedia. Stają się eposem do ukazania zanikającej wspólnoty, narodu, który zostaje skazany na zagładę. Joas grany przez Katarzynę Wolak unoszący się nad ziemią, ale tak naprawdę będący cały czas blisko niej, utożsamia faktycznie wszystkich chodzących do chederu młodych chłopców, dla których wiara stawała się skarbnicą prawdy i mądrości. „I ciągle widzę ich twarze” pisał Wyspiański. I w tym spektaklu pozostaje ta nuta odartych wspomnień. Sędzia skupiający w swej dłoni władzę i siłę grabi majątek, niszczy dobytek – pali go. A w tle pozostają Oni, których już nie ma. Na symbolicznych podkładach kolejowych odchodzą w zapomnienie. Tak jak w ostatnich scenach filmu Jerzego Kawalerowicza Austeria

PRZYCHODZI WYSPIAŃSKI DO SOLSKIEGO CZYLI SĘDZIOWIE
Zdjęcie pochodzi ze zbiorów Teatr Wierszalin

Należy podkreślić, tak jak za każdym razem w Wierszalinie, to co jest siłą sceny – zespołowość i współgranie. Piotr Tomaszuk udowodnił, że jak nikt inny oczarowuje magią rytuału, który posiada siłę prawdy i oczyszczenia.

Teatr, którego nie było, napisał Piotr Tomaszuk z wykorzystaniem tekstów Stanisława Wyspiańskiego, reżyseria: Piotr Tomaszuk, Teatr Wierszalin, Supraśl, premiera: czerwiec 2019.

Obsada

Wyspiański Rafał Gąsowski
Solski Piotr Tomaszuk
Samuel Dariusz Matys
Jewdocha Monika Kwiatkowska
Natan Adam Milewski
Joas Katarzyna Wolak

Wykonanie muzyki:
Adrian Jakuć-Łukaszewicz
Piotr Tomaszuk

Więcej o teatrze przeczytajcie tutaj!

                                                                                                                                                     [Benjamin Paschalski]

DWADZIEŚCIA PREMIER TEATRALNYCH SEZONU 2019/20 O KTÓRYCH U NAS PRZECZYTACIE

DWADZIEŚCIA PREMIER TEATRALNYCH SEZONU 2019/20 O KTÓRYCH U NAS PRZECZYTACIE

Podsumowując sezon teatralny 2018/19 pisałem, że był przeciętnym doznaniem artystycznym. Z wielką nadzieją nadszedł wrzesień i sceny krajowe prezentują swoje plany na kolejne miesiące. Co zobaczyć, gdzie się wybrać, co może okazać się wydarzeniem? Doradzamy i sprawdzamy. Nas tam zapewne nie zabraknie!

JA TAŃCZĘ, ABY POWIEDZIEĆ KIM JESTEM

JA TAŃCZĘ, ABY POWIEDZIEĆ KIM JESTEM

Na łamach naszego bloga nie tylko teatr ma swoją rubrykę, gdzie będziemy polecać, naszym zdaniem, najciekawsze przedstawienia w Polsce. To również miejsce dla sztuki tańca. W sezonie 2019/20 odwiedzimy kilkanaście zespołów baletowych od Rygi i Pragi poprzez Helsinki i Antwerpię do Nowego Jorku aby relacjonować najciekawsze zjawiska artystyczne tej dziedziny sztuki. Inaugurujemy zjawiskiem szczególnym – recenzją z gościnnych występów Alvin Ailey American Dance Theater z Nowego Jorku w Sadlers Wells w Londynie.

Podsumowanie sezonu teatralnego 2018/2019

Podsumowanie sezonu teatralnego 2018/2019

Czas na pierwszy teatralny wpis na blogu Kulturalny Cham! Zastanawiacie się, jaki było to sezon? Jakie emocje mu towarzyszyły? Jakie teatralne wydarzenie było w tym roku najważniejsze? Zapraszamy na podsumowanie teatralnego sezonu 2018/2019. W artykule znajdziecie opinie trzech bardzo ciekawych, obytych w teatralnym światku i kochających teatr osób, których spojrzenie na zjawiska teatralne są odmienne, a oni sami szukają w teatrze nieco innych elementów. Ekspertami, którzy skonkludują nam ostatni sezon teatralny sezon 2018/2019 w Polsce są: Wiesław Kowalski, Agnieszka Kobroń oraz tajemniczy Benjamin Paschalski. Zapraszam!

 

Agnieszka Kobroń – dziennikarka teatralna, autorka i twórca bloga o teatrze – Afisz Teatralny.

 

1.Jakimi słowami podsumowałbyś teatralny sezon 2018/2019? Jaki był to czas? Jak oceniasz go jako całokształt? Jakie emocje mu towarzyszyły? Czy spełnił on twoje oczekiwania?

Zdecydowanie miniony sezon teatralny był dużo lepszy od poprzedniego. Może dlatego, że było dużo zaskoczeń, jeśli chodzi o spektakle. A może dlatego, że spośród wielu spektakli dało wyróżnić się prawdziwie perełki, które na długo ze mną pozostaną.

2. Najlepszy spektakl poprzedniego sezonu? Jaki spektakl wywarł na tobie największe wrażenie?

Bez wątpienia numerem jeden w tym sezonie to spektakl Cząstki kobiety” w TR Warszawa. Spektakl, który dotyka naszych emocji, tego, jak odczuwamy, mówi o nas – ludziach, którzy żyją w takim, a nie innym świecie. Jesteśmy wrzuceni w pewnego rodzaju próżnię, w której sami musimy się odnaleźć. Numer dwa to znowu TR Warszawa tym razem Inni ludzie” Grzegorza Jarzyny, jeśli chcecie przeżyć prawdziwy rollercoaster na teatralnej scenie to zdecydowanie polecam. Ilość elementów, które wpływają na nasze zmysły jest niewyobrażalna. W końcu numer trzy czyli „Tchnienie” Grzegorza Małeckiego dawno nie byłam na spektaklu, który tak by mnie poruszył. Dobrze poprowadzony, dobrze zagrany. A do tego zrealizowany przy użyciu minimalnej ilości środków. Cudo!

3. Największy zawód zakończonego sezonu?

Największym zawód przeżyłam oglądając spektakl Imię róży” w Teatrze Słowackiego w Krakowie. Bardzo czekałam na ten spektakl, a znając styl Radosława Rychcika liczyłam na prawdziwą bombę. A co dostałam? Ponad trzy godziny totalnej nudy. Zero akcji, zero pomysłu, zero czegokolwiek. A jak wiemy „Imię róży” Eco jest niezwykła, wartościowa, przepiękna. Na teatralnych deskach w takiej reżyserii mogłabym powiedzieć o niej tylko negatywne słowa. Z czego muszę powiedzieć, że Pola Błasik, która na scenie nie grała zbyt znaczącej roli mile mnie zaskoczyła. I to dzięki niej nie opuściłam teatru po pierwszym akcie.

4. Największe, twoim zdaniem, objawienie/niespodzianka poprzedniego sezon?

Zdecydowanie duże zaskoczenia aktorskie: Vanessa Aleksander i Natalia Kalita. W tym sezonie stawiam na kobiety :).

5. Jakie masz oczekiwania wobec kolejnego teatralnego sezonu w Polsce? Na jaką premierę czekasz najbardziej?

Chyba jestem już na tym etapie, że na nic nie czekam, niczego nie oczekuję. Powiedziałabym raczej, że życzę sobie i wszystkim kochającym teatr, aby nadchodzący sezon zaskoczył nas czymś innym. Może czymś, czego scena teatralna jeszcze nie widziała? Aby był pełen niespodzianek – oczywiście, dobrych niespodzianek – i aby rozczarowań teatralnych było jak najmniej. Niech teatr uczy i bawi w nadchodzącym sezonie.

 

Wiesław Kowalski – aktor i dziennikarz teatralny. Były redaktor portalu Teatr Dla Was, a obecnie Teatru Dla Wszystkich.

 

1.Jakimi słowami podsumowałbyś teatralny sezon 2018/2019? Jaki był to czas? Jak oceniasz go jako całokształt? Jakie emocje mu towarzyszyły? Czy spełnił on twoje oczekiwania?

Każdy teatralny sezon przynosi tak dużą ilość spektakli premierowych, że próba uporządkowania wszystkich zjawisk, jakie mogliśmy obserwować na scenie w dziedzinie reżyserskich strategii czy aktorskiej interpretacji, wymagałaby osobnego i wnikliwego omówienia oraz usystematyzowania całej różnorodności, jaka w teatrze się pojawia w większym opracowaniu. Trudno zawrzeć w jednym zdaniu to wszystko, co się w tym sezonie wydarzyło. Na pewno był pod wieloma względami ciekawy i interesujący, choć jakichś przełomowych spektakli w dziedzinie inscenizacji nie przyniósł. Szkoda, że wciąż brakuje na naszej teatralnej mapie przedstawień z Teatru Polskiego we Wrocławiu, który nie może wyjść z artystycznej zapaści po dyrektorskich roszadach. Trudno też jest pisać o konkretnych oczekiwaniach i ich spełnianiu, bo teatr to materia żywa, dlatego wolę być w nim pozytywnie zaskakiwany, niż kierować wobec niego jakieś określone wymagania czy żądania.

2. Najlepszy spektakl poprzedniego sezonu? Jaki spektakl wywarł na tobie największe wrażenie?

Na pewno „Trojanki” w reż. Jana Klaty z Teatru Wybrzeże w Gdańsku, z wybitną rolą Doroty Kolak, a także zupełnie niedoceniona przez krytykę „Burza” Wiliama Szekspira w reż. Pawła Miśkiewicza z Teatru Narodowego w Warszawie. W ogóle to był bardzo udany sezon tego warszawskiego teatru, jako że nie mniejsze wrażenie robią spektakle Kuby Kowalskiego i Leny Frankiewicz przygotowane na Scenie przy Wierzbowej – „Hedda Gabler” z rolą Wiktorii Gorodeckiej i „Jak być kochaną” z Gabrielą Muskałą. Cieszy aktywność młodych zespołów niezależnych, szczególnie tych działających w Klubie Komediowym, a także grupy Potem-o-tem czy Pożaru w Burdelu. Palmę pierwszeństwa dzierży jednak spektakl „Cząstki kobiety” w reż. Kornéla Mundruczó z TR Warszawa. To w moim przekonaniu najwybitniejszy spektakl minionego sezonu.

3. Największy zawód zakończonego sezonu?

Romeo i  Julia” Wiliama Szekspira w Teatrze Studio w Warszawie, „Cud” albo Krakowiaki i Górale” w Teatrze Muzycznym w Gdyni, a także „Zemsta nietoperza” w warszawskim Narodowym wszystkie w reż. Michała Zadary. Zupełnym fiaskiem zakończyła się też premiera „Niespodzianki” w reż. Emiliana Kamińskiego w Teatrze Kamienica.

4. Największe, twoim zdaniem, objawienie/niespodzianka poprzedniego sezon?

Swój niezwykły talent objawił w tym sezonie młody aktor Marcin Franc – znany już w ubiegłorocznej roli w „Pilotach” Wojciecha Kępczyńskiego z Teatru Roma – najpierw  jako Artysta w „Gwoździach” w reż. Cezarego Kosińskiego w Teatrze Collegium Nobilium w Warszawie, później w „Next to normal” w reż. Jacka Mikołajczyka w Teatrze Syrena.

5. Jakie masz oczekiwania wobec kolejnego teatralnego sezonu w Polsce? Na jaką premierę czekasz najbardziej?

Obiecująco zapowiada się październikowa premiera najnowszego spektaklu Krystiana Lupy w Teatrze Powszechnym w Warszawie.

 

[Benjamin Paschalski ] – stały widz teatralny, tearroman i podróżnik, który będzie częstym gościem Kulturalnego Chama.

 

1.Jakimi słowami podsumowałbyś teatralny sezon 2018/2019? Jaki był to czas? Jak oceniasz go jako całokształt? Jakie emocje mu towarzyszyły? Czy spełnił on twoje oczekiwania?

Ostatni sezon nazwałbym przeciętnym. Był to sezon, który w moim odczuciu nie przyniósł nam niczego znaczącego, wielkiego wydarzenia artystycznego. Oczywiście byliśmy świadkami kilku ciekawych spektakli, jednak to zdecydowanie za mało, dlatego ocenami miniony sezon jako przeciętny. Być może jest to efekt i konsekwencja pewnego nastroju, klimatu, który w ostatnim czasie towarzyszy sztuce ostatnich latach w ogóle, jest to lekkie wycofania się twórców. Autorzy przestali eksperymentować, poszukiwać i to jest jakiś problem. Dodatkowo premiera, która miała być najważniejszym elementem poprzedniego sezonu teatralnego po prostu się nie odbyła („Capri – Wyspa Uciekinierów” – Krystiana Lupy).

Oczywiście nie sposób zobaczyć wszystkie spektakle w Polsce, nie wiedziałem np. ostatniego spektaklu Mai Kleczewskiej – „Hamlet” w Teatrze Polskim w Poznaniu, co w pewien sposób zuboża moją ocenę. 150 spektakli, które widziałem w tym roku pozwala na pewne wnioski i przemyślenia, z pełną odpowiedzialnością stwierdzam, że był to sezon przeciętny, ale też powiedziałbym letni. To chyba dobre określenie poprzedniego sezonu teatralnego.

2. Najlepszy spektakl poprzedniego sezonu? Jaki spektakl wywarł na tobie największe wrażenie?

Z doświadczenia podróżniczego wybrałbym jedno miejsce. Tym miejscem jest Teatr im. Heleny Modrzejewskiej w Legnicy, gdzie widziałem dwa spektakle. Pierwszym był „Popiół i diament” na podstawie filmu Andrzeja Wajdy i scenariusza Jerzego Andrzejewskiego, w reżyserii Marcina Libera. Było to naprawdę fantastyczny spektakl, traktujący o dokonywanych przez nas wyborach w zestawieniu z wyborami roku 1945. Drugim spektaklem z Legnicy, który wywarł na mnie duże wrażenie był spektakl „Wyzwolenia” Wyspiańskiego, w interpretacji Magdy Drab i w reżyserii Piotra Cieplaka, którego uważam osobiście za twórcę ciekawego i znaczącego na polskiej scenie teatralnej. Spektakl ten podobnie jak „Popiół i diament” koresponduje z naszym światem i naszymi wyborami. Bardzo żałuje, że nie udało mi się zobaczyć jeszcze jednego spektaklu w Legnicy. Był nim spektakl „J_d_ _ _ _e. Zapominanie” w reżyserii Paweła Passiniego.

Zawróciłem również uwagę na spektakl „Mein Kampf” wystawionego w Teatrze Powszechnym w Warszawie. Jakub Skrzywanek zbudował w tym spektaklu niesamowity kontrast z rzeczywistością, co bardzo doceniam. Bacznie obserwuje rozwój tego reżysera i wróżę mu ciekawą przyszłość.

3. Największy zawód zakończonego sezonu?

Nigdy nie mam, nie miałem i mieć nie będę oczekiwań wobec aktorów, ze względu na to, że każdy może nas na scenie czymś zaskoczyć i właśnie to jest najciekawsze w teatrze. Ranking Jacka Sieradzkiego, który opisuje aktorów, w różnych kategoriach (znajdziemy go tutaj) pokazuje, że te wzloty, nadzieję, czy też porażki często są bardzo różnorodne.

Jeśli chodzi o kwestię zawodu w ostatnim sezonie, to bardzo trudno wskazać w tak przeciętnym sezonie teatralnym jedno wydarzenie. Swego rodzaju rozczarowaniem był dla mnie spektakl w Teatrze Narodowym w Warszawie „Jak być kochaną” Leny Frankiewicz. Miałem wobec tego spektaklu duże nadzieję, uważając, że może być to naprawdę wartościowy spektakl. Niestety zawiodłem się. Spektakl uważam za nudny i pozbawiony idei, choć na końcu owacje dla aktorów Gabrieli Muskały i Jana Frycza nie mają końca, to dla mnie było to wieczór letni i spędzony w smutnym teatrze rzeczywistości.

4. Największe, twoim zdaniem, objawienie/niespodzianka poprzedniego sezon?

Jeśli chodzi o objawienie to za każdym razem, kiedy oglądam Teatr Muzyczny, to tym objawienie jest dla mnie teatr Wojciecha Kościelniaka. W tym sezonie takim objawieniem był dla mnie spektakl „Śpiewaka Jazzbandu” historia, którą tak naprawdę każdy powinien znać. Obraz ten zinterpretowany muzycznie, pokazany w musicalu naprawdę nabiera fantastycznych rumieńców. Warto wspominać o wspaniałych aktorach tego spektaklu, świetnej roli Daniela „Czaczy” Antoniewicza oraz o idealnie dobranej choreografii Eweliny Adamskiej-Porczyk.

5. Jakie masz oczekiwania wobec kolejnego teatralnego sezonu w Polsce? Na jaką premierę czekasz najbardziej?

Ciężko czekać na coś, czego się jeszcze nie zna, bo tak naprawdę większość premier przyszłego sezonu to jeszcze wielka nie wiadoma, ale chyba zakończę tym, czym zacząłem, czyli „Capri – Wyspa Uciekinierów” w reżyserii Krystiana Lupy, na ten spektakl czekam najbardziej.