CZARNY ŚWIAT DZIECI – „Zakazane dzieci. Opowieść korczakowska” – Teatr Lalek Banialuka

CZARNY ŚWIAT DZIECI – „Zakazane dzieci. Opowieść korczakowska” – Teatr Lalek Banialuka

Kilkanaście lat temu nieistniejący już, budapeszteński Kretakor Szinhaz prowadzony przez Arpada Schillinga, przygotował premierę jednego z najważniejszych spektakli ostatnich lat. Był on również prezentowany podczas wrocławskiego festiwalu Dialog, gdzie stał się dyskutowaną wypowiedzią polityczną i społeczną. Mowa o Blackland. Genialnym przedstawieniu, gdzie grupa aktorów ubrana w nienaganne kreacje: smokingi i suknie wizytowe w idealnej przestrzeni pokoju pokrytego różowym atłasem, szlakiem dziecięcym, krzyżem oraz niekończącą się liczbą drzwi, odgrywała krótkie scenki jak wiadomości sms o rzeczywistości i dniu codziennym Węgier. Zaczynało się niezwykle śmiesznie, rubasznie, ale im bliżej końca robiło się przerażająco i przygnębiająco. Ten czarny świat nie tyczył tylko ówczesnego kraju nad Balatonem, ale nas wszystkich – Europejczyków. Patologia, przemoc, ksenofobia, przestępczość to tematy aktualne i bolące. Był to dla mnie spektakl ważny i do dziś pozostaje wzorcowym obrazem jak można rozmawiać o teraźniejszości i o nas samych. Przytoczony przykład nie jest przypadkowy. Bowiem opuszczając widownię bielskiego Teatru Banialuka w niedzielne popołudnie, gdy słońce mocno przygrzewało, a wiatr rysował optymizm  jesienny, to na mojej twarzy rysował się obraz przygnębienia, smutku i myśli, które nie dawały spokoju. Bowiem spotkanie artystyczne, podczas ostatniej premiery tejże sceny, jest właśnie takim doznaniem, które wgryza się w umysł, nie odpuszcza, drąży, porusza, doskwiera. To niewygodna problematyka, tym bardziej ważna, że dotyczy tych, którzy są bezbronni – dzieci. Mówić o poważnych sprawach w teatrze dla dzieci i młodzieży to zawsze ryzyko i odwaga. Premiera w Bielsku-Białej to nie bajka-samograjka ale uczciwa rozmowa o odczuwaniu, przeżywaniu i doświadczeniu – pewnej krainie, która ma odmienne czasy, ale kolor jej czarny, odosobnienie, samotność, ból i cierpienie. Krzywda i niemoc bezbronnych.

Teatr Banialuka w Bielsku-Białej obchodzi w tym roku jubileusz 75-lecia. Scena tegoż dnia nie została pokryta kolorami tęczy, radości i szczęścia, ale dominującą barwą jest czerń. Zakazane dzieci. Opowieść korczakowska autorstwa Artura Pałygi to nie prosta historia, ale wstrząsająca opowieść o powtarzalności zła, opresyjności przemocy, głównie tej, o której nie zdajemy sobie sprawy. Wolność jednostki to kategoria nadrzędna w myśleniu o prawach człowieka. Ale zapominamy wielokrotnie o tym, że dziecko to też istota ludzka, jeszcze nie ukształtowana, wrażliwa jak nikt inny. Punktem wyjścia do nowego dramatu staje się postać Janusza Korczaka, mitycznej postaci, opiekuna żydowskich dzieci, ale również autora bajek, które każdy czytał do snu. W centralnym punkcie Korczak zawsze stawiał dziecko, które zdolne jest do samodzielności, niezależności, ale przede wszystkim wymagające troski, opieki i przyjaźni. Jego słowa padają z offu czytane przez Bogusława Kierca stają w kontrapunkcie wobec akcji scenicznej. Anna Augustynowicz wykorzystując własny, charakterystyczny język inscenizacyjny przygotowała przedstawienie proste, ale wstrząsające. Właśnie owa prostota, niczym asceza i wydestylowana z emocji gra staje się dodatkowym elementem budującym perfekcyjne i dopracowane widowisko. Pięć czarnych postaci zaczyna wyliczankę, powtarzając ją jak mantrę i przeradza się ona w zakazy i nakazy, narzucenia i ograniczenia wolności. Bowiem opowieść Pałygi jest przewrotna. Las jest zarówno realny, który staje się ostatnim miejscem ucieczki od zagłady w czasie II Wojny Światowej, gdzie wielokrotnie opuszczone dzieci pozostawione same sobie walczą o byt i uratowanie życia, to również pokazywane w kadrach zdjęć dzieci transportowane do obozów zagłady. Ale ta historia ma i swoją drugą stronę, jak rewers i awers monety. To dzień dzisiejszy. Ten czarny las, ograniczanie wolności, które odbywa się zarówno poprzez system szkolny, relacje domowe i wymagania, które stają się nie do sprostania dla wielu dzieci i prowadzą do tragedii. Symboliczny powróz samobójców daje wiele do myślenia, że dzieci też są ofiarami niezrozumienia i braku akceptacji. Delikatną kreską twórcy rysują odrzucenie, odmienność seksualną. Tematy tabu, ale jakże ważne szczególnie dla młodych ludzi.

Augustynowicz wykorzystuje proste rekwizyty do zbudowania tej ciemnej, groźnej opowieści. Najbardziej znaczące są drewniane figurki bezimiennych, bezpłciowych dzieci, które w rękach animatorów przybierają najróżniejsze kształty, na obraz i modę dorosłych. Powielane w projekcji tworzą armię podmiotów bez właściwości. A przecież to właśnie dzieci wymagają opieki, wsparcia a nie tylko bezosobowych nakazów i zakazów. Dodatkowym elementem budującym napięcie i ciężką do wyrażenia atmosferę, że wszystko dzieje się wokół nas i ciężko zrozumieć dlaczego mamy taki świat, są powtarzalne ćwiczenia gimnastyczne. Obraz nauczycielki wyginającej ciało gdy ćwiczy hula-hop jest perfekcyjnym zobrazowaniem wyabstrahowanego ze współczesności belfra żyjącego żądzą poniżenia najsłabszych. Wszyscy jesteśmy odpowiedzialni za ten stan rzeczy – pomniejszania rangi dzieci – rodzice, nauczyciele, przemoc, wojna, zagłada.

Tak mądre i na swój sposób odkrywcze zestawienie problematyki lokuje jubileuszową premierę nie tylko jako kolejne przedstawienie sceny, ale ważny głos na temat naszego stosunku do małoletnich. Pałyga z Augustynowicz mówią wyraźnie, że czas na zmiany i budowanie nowych więzi dorośli-dzieci. Zdarzenie w Bielsku-Białej to obowiązkowy spektakl dla szkół, klas, nas wszystkich. A zakłopotanie widzów, łzy i przerażenie widowni podczas przedstawienia jest najlepszym potwierdzeniem rangi artystycznego zjawiska. Rzecznik Praw Dziecka powinien podziękować scenie na zwrócenie uwagi na problematykę, która wyłamuje się z głównego nurtu narracji publicystyki, bowiem przecież podobno wszystkie dzieci kochamy, bo są naszym wspólnym dobrem. Mimo owej nadziei czarny las jest za każdym rogiem. Czarny – kolor ostrzeżenie!

Zakazane dzieci. Opowieść korczakowska, Artur Pałyga, reżyseria Anna Augustynowicz, Teatr Lalek Banialuka im. Jerzego Zitzmana w Bielsku-Białej, premiera: październik 2022

Fot. Dorota Koperska Photography

                                                                                                [Benjamin Paschalski]



Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *