Autor: admin

ZESPÓŁ WSPÓLNOTY czyli Wspólnota mieszkaniowa – Och Teatr – Warszawa

ZESPÓŁ WSPÓLNOTY czyli Wspólnota mieszkaniowa – Och Teatr – Warszawa

Jiriego Havelki – reżysera, aktora i dramatopisarza zza naszej południowej granicy. W roku 2017 napisał komedię, obecnie przygotowaną na deskach sceny Krystyny Jandy. Lekko dopasowana do realiów polskich jest genialnym obrazem społecznych relacji małej wspólnoty. A właśnie w niej odbija się kontrast całego społeczeństwa – różnorodności poglądów i postaw. Havelka jest mistrzem obserwacji, perfekcyjnie różnicuje ludzkie typy i charaktery mentalności obywateli dawnego bloku wschodniego.

EROTYCZNY SEN JAROSŁAWA czyli Życie intymne Jarosława – Teatr Wybrzeże – Gdańsk

EROTYCZNY SEN JAROSŁAWA czyli Życie intymne Jarosława – Teatr Wybrzeże – Gdańsk

Poznawanie sekretnego życia naszych wielkich Polaków jest niezwykle fascynujące i atrakcyjne dla twórców jak i dla odbiorców. Czytamy kolorową prasę, internetowego pudelka, a także publikacje książkowe. W mojej bibliotece szczególne miejsce zajmuje pozycja Joanny Siedleckiej Obława. Losy pisarzy represjonowanych, w której autorka niczym detektyw śledzi dzieje między innymi Zawieyskiego, Wańkowicza czy Jasienicy. Ta opowieść to nie tylko akta służby bezpieczeństwa, ale także smaczki codziennego życia bohemy Polski Ludowej.

A JEDNAK BYŁ… TEATR DZIWNEGO SEZONU 2019/20

A JEDNAK BYŁ… TEATR DZIWNEGO SEZONU 2019/20

Mamy lipiec 2020 roku. Zakończył się najdziwniejszy sezon teatralny mojego życia. Zaczynało się wspaniale, jak każdego roku – planami, zapowiedziami i sensacjami. Potem nastał marzec 2020 i wszystko się odwróciło do góry nogami. Pandemia, odizolowanie, zamknięcie. Ale to wszystko nie przeszkodziło, aby teatr nadal pozostał, w innej, ograniczonej formie. I wreszcie, na szczęście przedstawienia i scena powróciła w kontakcie bezpośrednim.

Jaki to był sezon? Mimo ograniczeń ciekawy artystycznie, bo o tym będzie mowa. Było kilka zaskoczeń, ale i spektakularnych porażek. Przez dziesięć miesięcy udało mi się zobaczyć 73 przedstawienia: 46 dramatycznych i muzycznych, 8 operowych i 19 baletowych. Porównując to z analogicznym okresem poprzednich sezonów, to blisko o połowę mniej wydarzeń scenicznych. To efekt braku festiwali, spotkań teatralnych i nowych premier. Ale i tak w tym kalejdoskopie można wybrać najciekawsze i najbardziej wartościowe spektakle, uwzględnić niepowodzenia sezonu i nagrodzić najciekawsze role. Oto subiektywna ocena sezonu 2019/20, spektakli, o których mogliście przeczytać na naszym blogu „Kulturalny Cham”.

Najlepsze spektakle dramatyczne:

1/ Historia przemocy, Eduard Louis, Teatr im. A. Fredry w Gnieźnie, reżyseria: Ewelina Marciniak, premiera: październik 2019, za piękne uchwycenie czym jest miłość i przemoc w naszej nasyconą homofobią rzeczywistości.

2/ Wspólnota mieszkaniowa, Jiri Havelka, reżyseria: Krystyna Janda, Och-Teatr w Warszawie, premiera: lipiec 2020, za ironię, śmiech z nas samych i fantastyczny tekst oraz wykonanie opowieści o społeczności, która nie znajdzie porozumienia.

3/ Wstyd, Marek Modzelewski, reżyseria: Wojciech Malajkat, Teatr Współczesny w Warszawie, Scena w Baraku, premiera: wrzesień 2019 za genialny kwartet aktorski w opowieści o polskim współczesnym weselu.

4/ Berek, scenariusz: Maja Kleczewska, Łukasz Chotkowski, reżyseria: Maja Kleczewska, Teatr Żydowski im. Estery Rachel i i Idy Kamińskich w Warszawie, premiera: grudzień 2019 za instalacyjny salon pamięci o relacjach, których już nie zrozumiemy między Żydami i Polakami.

5/ Nowy Dekameron, inspirowany Dekameronem Giovanniego Boccaccia, realizacja zespołowa, opieka reżyserska Jacek Głomb, Teatr im. Modrzejewskiej w Legnicy, premiera: maj 2020 za opowieść czasu pandemii on-line i umiejętność znalezienia miejsca dla teatru w okresu izolacji.

Najlepszy spektakl operowy:

1/ Halka, Stanisław Moniuszko, dyrygent: Łukasz Borowicz, reżyseria: Mariusz Treliński, Teatr Wielki-Opera Narodowa, premiera: luty 2020 za przybliżenie dzieła Moniuszki współczesnym poprzez wstrząsającą miłość w hotelowej dekoracji.

Najlepszy spektakl baletowy:

1/ Dama Pikowa, muzyka: Piotr Czajkowski, choreografia: Liam Scarlett, Den Kongelige Ballet, Kopenhaga, premiera: kwiecień 2018, pokaz: wrzesień 2019 za porywające widowisko o miłości i żądzy pieniądza w pierwszorzędnym wykonaniu.

Najlepsza rola kobieca:

Izabela Dąbrowska (Pani Roubickova) we Wspólnocie mieszkaniowej, Jiri Havelka, reżyseria Krystyna Janda, Och-Teatr w Warszawie, premiera: lipiec 2020 za fantastyczną powagę i dogłębną pryncypialność, a przez to komediową postać klasy mistrzowskiej.

Najlepsza rola męska:

Krzysztof Kwiatkowski (Senator) w Dziadach, Adam Mickiewicz, reżyseria Janusz Wiśniewski, Teatr Polski im. Arnolda Szyfmana w Warszawie, premiera: listopad 2020 za przebicie się w gąszczu nijakich postaci przedstawienia i odmienny wyraz bohatera w dotychczasowej historii polskiej sceny.

Najlepszy teatr:

1/ Teatr im. Aleksandra Fredry w Gnieźnie. Scena, która w konsekwentny sposób buduje swój program korespondujący z naszą codziennością. Miejsce, gdzie problematyka tożsamości, płci, seksualności i wiary jest ważnym punktem repertuarowym. A wszystko w świetnych realizacjach i z udziałem coraz ciekawszego zespołu aktorskiego.

2/ Teatr im. Heleny Modrzejewskiej w Legnicy. Miejsce, które jak żadne inne bardzo dobrze odnalazło się w okresie pandemii, a realizacja repertuarowa to jedno z najciekawszych osiągnięć sezonu – o czym powyżej. 

Porażki sezonu:

1/ Rodzina, Antoni Słonimski, reż. Rafał Sisicki, Teatr Dramatyczny im. J. Szaniawskiego w Płocku, premiera: październik 2019. Spektakl w rytmie i powadze Korei Północnej. Sztampowość i powierzchowność.

2/ Boska komedia, na podstawie Dantego Alighieri, scenariusz i reżyseria: Krzysztof Garbaczewski, Teatr Powszechny im. Z. Hubnera w Warszawie, premiera: luty 2020. Bełkot, który był w stanie zanudzić najbardziej wytrwałych koneserów teatralnych.

3/ Serotonina, Michel Houellebecq, reżyseria: Paweł Miśkiewicz, Studio. Teatrgaleria w Warszawie, premiera: grudzień 2019. Przedstawienie przeraźliwie nudne i nijakie w konwencji czytadła.

4/ Diabły, scenariusz: Joanna Wichowska, reżyseria Agnieszka Błońska, Teatr Powszechny im. Z. Hubnera w Warszawie, premiera: grudzień 2019. Ważny temat strywializowany i totalnie uproszczony w konwencji scenek jak w spektaklu amatorskiej trupy objazdowej.

5/ Schwarzcharakterki, Martyna Wawrzyniak, reżyseria: Remigiusz Brzyk, Teatr im. S. Żeromskiego w Kielcach, premiera: luty 2020. Tematem przewodnim przedstawienia jest słowo „gniew”. Z każdą chwilą jego trwania wzbiera on w widzach z pytaniem – po co powstaje taki spektakl, który nic nie mówi odbiorcom?

Tyle naszych podsumowań. A już na początku września – 20 premier na które czekamy! Sezon 2020/21 wkrótce zaczynamy!

                                                                                                                                                           [Benjamin Paschalski] 

KICZ czyli „Dobrobyt” – Teatr Powszechny Warszawa

KICZ czyli „Dobrobyt” – Teatr Powszechny Warszawa

Największym niewypałem jest tekst. Owszem jest w nim trochę dowcipu, prosta historia o parze, która otrzymuje luksusowy pobyt w nadmorskim hotelu, gdzie dochodzi do zadziwiających i zaskakujących zdarzeń. Jakub podporządkowuje się ludzkiej grze, jego partnerka Wera chce być niezależna i nie poddaje się schematyzmowi oraz systemowi miejsca. Pragnie uciec, bowiem jest przekonana, że nie pasuje do tego świata pozorów i sztucznych min – malowanego, pozorowanego dobrobytu. Jednak pozostanie sobą skutkuje unicestwieniem i wymaga ofiar. I jest to nawet logika słuszna – zestawienie dwóch światów społecznych: ludzi z klasy średniej i pseudo elity, ale w opowieści węgierskiej (scenariusz jest autorstwa Schillinga, Juli Jakab i Evy Zabezsinszkij) mamy do czynienia z niewypałem dramaturgicznym.

Taco z nowym singlem! Polskie Tango!

Taco z nowym singlem! Polskie Tango!

Taco Hemingway przyzwyczaił nas do lipcowych nowości, w 2020 nie będzie inaczej. Kilka godzin temu ukazał się nowy singiel rapera „Polskie Tango”. Filip w Cafe Bela nawijał „Mama pyta, kiedy zacznę pisać o czymś?” odpowiadając „kiedy mi się coś przytrafi”. Nastał ten dzień, kiedy coś się Filipowi przytrafiło. Taco w nowym singlu porusza społeczne problemy, pierwszy raz tak dosadnie komentują rzeczywistość „Mój kraj wyszedł z klatki, teraz się mota. Moim krajem może rządzić byle miernota.”

NIKUŚ Z HRUBIESZOWA czyli Kariera Nikodema Dyzmy – Teatr im. W. Horzycy w Toruniu

NIKUŚ Z HRUBIESZOWA czyli Kariera Nikodema Dyzmy – Teatr im. W. Horzycy w Toruniu

Polityka tu i polityka tam. Niespodziewanie rzeczywistość społeczna złączyła się z fikcją teatralną. Bowiem niemal równolegle, z biegnącą kampanią wyborczą na urząd Prezydenta naszego kraju i faktycznie z dniem elekcji, odbyła się premiera Kariery Nikodema Dyzmy w toruńskim teatrze Horzycy. Niby nic nie znaczący gest, ale jakże wymowny. Śledzenie losów bohatera powieści Tadeusza Dołęgi-Mostowicza w realiach naszej współczesności daje nowe szanse spojrzenia na karierowiczostwo, powodzenie i hochsztaplerkę w meandrach władzy. Niby autorzy inscenizacji osadzają akcję w abstrakcyjnej przestrzeni, z nawiązaniami w kostiumie do dwudziestolecia międzywojennego, ale uwspółcześnienie treści przybliża problematykę naszym czasom. Jednak w spektaklu Piotra Ratajczaka jest coś odkrywczego, odmiennego od znanej interpretacji filmowej z wielką rolą Romana Wilhelmiego. Inscenizator, poprzez mistrzowskie prowadzenie postaci przez Arkadiusza Walesiaka, wskazuje, że nie mamy do czynienia z gburem i drobnym cwaniakiem, ale z prowincjuszem, który przypadkiem trafia na salony. Hrubieszowski sznyt staje się marką dla rodzącego się talentu politycznego Nikodema Dyzmy. Niby czarowny fordanser i wykidajło łamaga staje się wytrawnym graczem politycznym. Nie ma w nim rysu grubiaństwa, ale jest właśnie ten szlachetny urok małomiasteczkowości, która staje się frapujący dla socjety sanacyjnej stolicy. W drobnym geście, pozie, minie czy spojrzeniu widzimy rosnący i budujący talent – dorastającego polityka naszych czasów. Takiego co zaczyna od noszenia teczki w młodzieżówce każdej partii i szybko staje się personą o wielkich, pseudo możliwościach, które pisane są przypadkowym szczęściem i odrobiną sprytu.

W spektaklu toruńskim połyskują niedawne fascynacje Piotra Ratajczaka, które zostały już zaprezentowane w warszawskiej Akademii Teatralnej. Niepodlegli będący rysem powodzeń i niepowodzeń II Rzeczpospolitej ukazujący mniej i bardziej znane postaci tamtych dni stali się zapewne wzorcem dla opowieści o Dyzmie. Reżyser wykorzystuje zbliżone chwyty inscenizacyjne – układy ruchowe, dwie piosenki, monologi i dialogi. Jak w dobrym, intelektualnym kabarecie. Wspomaga w tym również scenografia. W stolicy były to schody, a mieście Kopernika w tle scenka z kotarą, stoliki knajpiane i czerwone wykończenia. Różnica zasadnicza, że mamy linearną opowieść o człowieku wrzuconym w wir świata ludzi spełnionych – majętnych i wykształconych. Ale przecież nie inteligentnych. I to wykorzystuje bohater, bo przecież nie jest gorszy, ba nawet lepszy – czaruje i dusi, otacza się tymi co coś mogą i coś powiedzą. I zwycięża. Bo wbrew pozorom ma niezły spryt i szczególne coś. Spektakl to dziewięćdziesiąt minut zwartej akcji. Toczy się ona dynamicznie i co ważne nie jest dosadna. W scenach agresji i gwałtu jest metafora i sugestywność, która daje szansę widzowi na zbudowanie własnych wyobrażeń o świecie przemocy i bólu.

Mimo wielu plusów największym grzechem przedstawienia pozostanie jego tekst i próba zbliżenia do naszych czasów. Problem dotyczący skupu zboża został zastąpiony energią słoneczną. I tu pojawia się pułapka. Bowiem kwestia rolna była rzeczywistym zagadnieniem tamtego czasu, a trudno dziś powiedzieć, że tę samą rolę odgrywają panele na dachu każdego domu. To zły trop i nie współgrający z naszą codziennością. A przecież można było pozostać nadal przy problemie rolnym – zawsze na czasie i zawsze aktualny. To zgrzyt, ale nie pomniejsza pozytywnego wydźwięku widowiska. To dobra praca zespołowa, swoisty obrazek społeczny karykatur i indywiduów. Przedstawienie trafiło w dziesiątkę – wyborczego czasu i letniej aury, gdyż ogląda się je z radością godną słonecznej pory roku.

Kariera Nikodema Dyzmy na podstawie Tadeusza Dołęgi-Mostowicza, reżyseria Piotr Ratajczak, Teatr im. W. Horzycy w Toruniu, premiera: czerwiec 2020

                                                                                                 [Benjamin Paschalski]

PAMIĘTNIK NIMFOMANKI czyli „I tak nikt mi nie uwierzy” – Teatr im. Aleksandra Fredry w Gnieźnie

PAMIĘTNIK NIMFOMANKI czyli „I tak nikt mi nie uwierzy” – Teatr im. Aleksandra Fredry w Gnieźnie

Nareszcie! Wróciliśmy do teatru. Pierwsze sceny otworzyły swoje sale dla publiczności. I pojawiły się premiery. Najciekawsze, że nie w dużych centrach Warszawie czy Krakowie, ale lokalnie w tych interesujących punktach na teatralnej mapie. Do nich, w tym sezonie, należy bez wątpienia scena gnieźnieńska. Tu powstały ważne spektakle ostatnich miesięcy: Historia przemocy, jakże dziś aktualna i potrzebna oraz pełne bólu i goryczy Królowa. Freddie – jestem legendą. Na zwieńczenie sezonu zrealizowano I tak nikt mi nie uwierzy autorstwa Jolanty Janiczak i w reżyserii Wiktora Rubina. Wstrząsająca historia sprzed wieków o Barbarze Zdunk, ostatniej kobiecie spalonej na stosie, jest niezwykle interesującym eposem o kobiecie i kobiecości. Ale również winie i odpowiedzialności. Pożądaniu i rządzy miłości, która kończy się tragicznie – cierpieniem, wykorzystaniem i codziennym znojem gwałtu wobec zaniku człowieczeństwa.

DYKTANDO czyli „Powołanie” – Teatr Telewizji

DYKTANDO czyli „Powołanie” – Teatr Telewizji

Zadziwiające są wybory Teatru Telewizji. W czasie pandemii odbyły się trzy premiery. Każda z nich różna, ale nie spełniająca oczekiwań części teatromanów. Majowa odsłona – to ukłon jubileuszowy na cześć Jana Pawła II, stulecie urodzin Karola Wojtyły. Spektakl rocznicowy i można od razu zadać pytanie po co? Przecież mamy bardzo dobry film dokumentujący jego życie Karol – człowiek, który został papieżem w reżyserii Giacomo Battiato i z bardzo ciekawą rolą Piotra Adamczyka. Czy odkryto nowe fakty, które zmienią percepcję i odbiór jego osoby?