IMPREZA U GATSBY’EGO – „DER GROSSE GATSBY” – TIROLER LANDESTHEATHER UND SYMPHONIEORCHESTER W INNSBRUCKU

IMPREZA U GATSBY’EGO – „DER GROSSE GATSBY” – TIROLER LANDESTHEATHER UND SYMPHONIEORCHESTER W INNSBRUCKU

Był rok 2001. Świątecznym, bożonarodzeniowym, wielkim przebojem stał się powrót do piosenki Somethin’ Stupid w wykonaniu Robbiego Williamsa i Nicole Kidman. Klasa, styl i pełne nieokreślonego uczucia wyznanie, spotkanie, a nawet miłosne spełnienie. Faktycznie to był rok Robbiego Williamsa z jego świetnym koncertem w londyńskim Royal Albert Hall. Zupełnie inny styl niż kariera w boysbandzie Take That. To była odmiana, całkowicie nowy styl nawiązujący do twórczości Franka Sinatry. Williams przeistoczył się z cukierkowego chłopca w dostojnego artystę. Jego głos nie tylko czarował i urzekał, ale stawał się przewodnikiem w czas muzyki, której wokół nas nie było. Te wspomnienia powróciły podczas ostatniej premiery zespołu baletowego Tiroler Landestheater w Innsbrucku. Bowiem siłą tanecznej wędrówki, do nowojorskich lat dwudziestych XX wieku, jest z jednej strony urzekająca opowieść pełna ruchu i wigoru, ale przede wszystkim to nieustająca impreza u niekwestionowanego czarującego uwodziciela – Jaya Gatsby’ego. Główny bohater widowiska to dokładnie Robbie Williams ze wspomnianych czasów. Jest pełen niesamowitej charyzmy i ujmującej miłości do swojej wybranki, a przede wszystkim do sztuki tańca.

Przedstawienie wyłamuje się stereotypowemu ujęciu baletu. Sam autor i choreograf, szef zespołu w Innsbrucku, Enrique Casa Valga, nazwał je sztuką taneczną. I jest w tym kwintesencja pejzażu, który widzimy na scenie. To widowisko kompletne bowiem niezwykle ważna jest synergia wykonywanej na żywo muzyki ze świetną kompozycją taneczną. Valga konstruuje opowieść zwięźle i klarownie posiłkując się głównymi wątkami z powieści Francisa Scotta Fitzgeralda. Siódemka bohaterów, ich skrzyżowane losy, niespodziewany powrót do utraconej miłości, ale przede wszystkim różnorodny obraz Ameryki, przepełnionej duchem wyuzdania, prohibicji i wielkiej prosperity oraz powodzenia. Zderzenie światów, oczekiwań i aspiracji, a nad wszystkim czuwający niesamowity Gatsby. Pojawia się niespodziewanie, ale można odnieść wrażenie, że mimo swojego cynicznego uśmiechu jest idolem wszystkich. Całego Nowego Jorku. To everyman, ale pełen uroku, czaru, postać jak z innej opowieści. Historię zbudowano jako niekończącą się taneczną imprezę, gdzie poszczególne kawałki muzyczne wyznaczają relacje między bohaterami. Wątki międzyludzkie zarysowane są dyskretnie, ale pełne emocji i pożądania. Każda relacja – Gatsby’ego z Daisy, Nicka z Jordan czy Myrtle z Georgem to świetnie skontrastowana wizja uczuć. Scena w basenie, zdarzenia ze stacji benzynowej to perły taneczne miłosnych, pełnych pożądań i niespełnienia duetów. Jednak choreograf wie jedno – najważniejszy jest ruch i wygrywa świetnymi, różnorodnymi sekwencjami zespołowymi. Scena pościgu samochodowego jest metaforycznym mistrzostwem ekspresji.

Nie byłoby tego wieczoru, gdyby nie wykorzystanie świetnego bandu ze zjawiskową Gretą Marcolongo na czele. Jej głos jest zjawiskowy, a różnorodne fragmenty koncertowe ukazują jej możliwości wokalne. W warstwie fonograficznej wykorzystano standardy Duka Ellingtona, Binga Crosbyego czy Dinah Washington. Na przeciwległym biegunie znajduje się Jacques Brel, Nina Simone, Sonny Bono i Freddie Mercury. A liryka stanowi narrację poszczególnych scen. Muzyczny kontrast jest jasno określony. Część pierwsza jest żywiołowa, spontaniczna. Druga, również pełna tanecznej werwy, zmierza do tragicznego finału, który można nazwać klasycznym wyciskaczem łez. Zmiana nastroju, budowanie emocji to mocna strona spektaklu. Jest stylowo i urzekająco, co podkreśla również dyskretna scenografia.

Jednak najważniejszy jest taniec. Enrique Gasa Valga w roli tytułowej obsadził Michele Anastasi. To włoski tancerz, który nabył szlify w świecie musicalu. I jego rola to mistrzostwo! Bowiem nie tylko tańczy, ale również śpiewa co zbliża go do uroku Robbiego Williamsa. Tancerz jest niezwykle precyzyjny i delikatny w swoich ruchach. Zjawiskowo odtwarza postać uwodziciela i kochanka Daisy. Jest sprawnym liderem zabawy, ale również w duetach przedstawia świetny poziom wykonawstwa. Zaproponowany układ to mieszanka tańca współczesnego z formami jazzu. Jest dostojnie, szybko, ale przede wszystkim w nieustannym ruchu i tańcu.  Choreograf nie daje wytchnienia swoim tancerzom, nie ma ani jednej sekundy bez tanecznej ekspresji. Poszczególne postaci są świetnie skontrastowane, a na czoło wysuwają się Samuel Winkler jako Nick, faktyczny przewodnik widowiska, a także pełna ekspresji i uroku, a także bólu i cierpienia Myrtle w wykonaniu Alice Amorotti. To liderzy zaledwie kilkunastoosobowego, międzynarodowego zespołu, który świetnie radzi sobie w układach solowych i grupowych. To świadczy, że w małych miejscowościach można budować fantastyczny zespół baletowy.

Podróżowałem do Innsbrucka pełen niepokojów czy nie będzie to chybiony wieczór nazwany tanecznym, ale bez ruchu. Moje obawy prysły w drugiej minucie przedstawienia. To, co zobaczyłem na deskach tyrolskiej sceny, jest niesamowitym doświadczeniem artystycznym. Oczarowanie, „gorący” wieczór to za mało powiedziane. Żarliwość artystyczna bije w każdej sekwencji, jest zjawiskowo i niesamowicie. Połączenie świetnego tańca z muzyką wykonaną na żywo dało niesamowity efekt, a to wszystko za sprawą mało znanego choreografa Enrique Gasa Valga, który w Innsbrucku, na obrzeżach wielkich zespołów baletowych, buduje niesamowitą kompanię artystyczną. Piękne doświadczenie. Warto wracać do tego świata!

Der Grosse Gatsby (Wielki Gatsby), reżyseria i choreografia Enrique Gasa Valga, Tiroler Landestheater und Symphonieorchester w Innsbrucku, Austria, premiera: październik 2022

                                                                                [Benjamin Paschalski]



Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *