Z BRAZYLIJSKIEGO DUCHA – „CARTAS DO BRASIL, ANTHEM, UMBO” – SAO PAULO DANCE COMPANY

Z BRAZYLIJSKIEGO DUCHA – „CARTAS DO BRASIL, ANTHEM, UMBO” – SAO PAULO DANCE COMPANY

Ameryka Łacińska to świat pełen zjawiskowych miejsc, krajobrazowych perełek oraz bogatej kultury, która zachwyca swoją odmiennością i różnorodnością. Mało kto wie, że w owym odmiennym dla Europejczyka świecie, ale przecież eksplorowanym przez nasz kontynent, rozwija się sztuka tańca. I może to nierzucający na kolana wysyp różnorodności, ale kilka jasnych punktów, które warto odwiedzić, a na pewno o nich napisać. Dla znawców sztuki baletowej jednym z najjaśniejszych miejsc pozostanie Kuba. Tu swój zespół przez lata tworzyła wielka balerina, która kilkukrotnie odwiedziła nasz kraj, Alicia Alonso. Ballet Nacional de Cuba to mistrzowska kompania specjalizująca się w technice klasycznej. Tenże kraj to również miejsce urodzenia jednego z najważniejszych tancerzy naszych czasów – Carlosa Acosty. Dziś szef Birmingham Royal Ballet, a także mieszczącego się w Hawanie Acosta Danza – formacji dedykowanej młodej, zdolnej tanecznej młodzieży Kuby. Grupa często podróżuje po Europie i warto zobaczyć jak technika, umiejętności stawiających pierwsze kroki w świecie sztuki, mogą oczarować i urzekać. Wśród innych miejsc należy wspomnieć o Argentynie i zespole baletowym Teatru Colon, swoje stałe kompanie posiada Santiago de Chile, Montevideo i Rio de Janeiro. To dość ciekawe, że świat, który kojarzy się z plażami, głównie kultową Copacabaną, Sambodromem – miejscem parad czasu karnawału, również dąży do ukazywania klasycznych form sztuki – tańca. W Brazylii, piętnaście lat temu, ufundowano Sao Paulo Dance Company, dziś prowadzone przez Ines Bogea. To ciekawa formacja, licząca zaledwie kilkanaście osób, która więcej czasu spędza w światowym objeździe, niż prezentując repertuar w rodzinnym mieście. To szczególna forma dyplomacji, bycia świadomie czy też nie, ambasadorem kultury własnego kraju. Bowiem zespół, choć wykorzystuje w pełni tradycję tańca europejskiego, posiłkuje się kulturą południowoamerykańską. Z owego pojednania wychodzi bardzo udany efekt artystyczny, ukazujący uniwersum sztuki. Większość grupy to Brazylijczycy, co ma niebagatelne znaczenie w wykonaniu niektórych utworów, które wprost odnoszą się do tradycji i dziedzictwa krainy. Artyści to często goście obszaru niemieckojęzycznego. Warto na to zwrócić uwagę, że spory odsetek scen miejskich, które nie posiadają stałych zespołów baletowych, udostępnia swoją przestrzeń dla gościnnych prezentacji. Tym samym buduje się stały program tańca, bardzo licznie odwiedzany przez publiczność. Jednym z takich ośrodków jest Furth, oddalony zaledwie siedem kilometrów od Norymbergi. Oba miasta łączy linia metra, a także kolejowa, a czas podróży to niecałe sześć minut. Tym samym, odwiedzając stare bawarskie siedlisko można spędzić czas w uroczym miejscu, w bombonierkowym teatrze, ze świetną propozycją baletową. Czegóż chcieć więcej?

Zaprezentowany program przez Sao Paulo Dance Company to niezwykle dobrze przemyślana propozycja. Tryptyk ukazuje bowiem różnorodność podejścia do sztuki tańca, odmienne style choreograficzne, oddając pole rodzimym artystom. Co ciekawe to nie pokazy solistyczne, ale grupowa praca przygotowana każdorazowo dla czternastu tancerzy. I właśnie owa wspólnotowość oczarowuje, ukazuje unikalny model aktywności baletowej, gdzie najważniejsza jest masa, a nie jednostka. Wieczór otwiera Cartas do Brasil w układzie młodego Brazylijczyka Juliano Nunesa. Wykorzystując rodzimą muzykę Heitora Villa-Lobosa będącego odwołaniem do Bachowskich kompozycji i jednocześnie folkloru własnego kraju – Bachianas Brasileiras. Ów dziewięcioczęściowy utwór, zróżnicowany, skontrastowany, ale pełen poetyckich dźwięków, w rękach choreografa przenosi nas w świat Amazonii, metaforycznej przyrody, ale przede wszystkim życia ptaków. Tancerze ubrani w niebieskie stroje nawiązują wyglądem do Błękitnego Ptaka znanego ze Śpiącej królewny z muzyką Piotra Czajkowskiego i układzie Mariusa Petipy. I jest to świadoma gra, gdyż pas de deux z klasycznego przedstawienia to mistrzostwo sztuki baletowej, a tym samym analogie są proste i wyraźne. Tym razem choreograf, przy wtórze nieustannej dusznej, mglistej atmosfery, buduje świat relacji, związków, ale przede wszystkim nieustannego tanecznego lotu owej ptasiej drużyny. Układ jest majestatyczny, z delikatnie, wielokrotnie powtarzalnymi ruchami rąk, symbolizującymi lot – wybijanie się i osiadanie w gnieździe. Nie używając wielkich scenograficznych ubarwień, Nunes zabiera nas w podróż w okolice rzeki, lasu, otwartych przestrzeni, tu odprawiają się gody, loty, a także zaloty. Fragment rozpoczyna i wieńczy eksplozja zespołowego ruchu, ale część środkowa to duety i tria, pełne miłosnego i rywalizacyjnego ujęcia. Mimo pewnych uchybień, nieprawidłowości, fragment urzeka i zachwyca – witalnością i nadzieją, pogodzenia z naturą. Druga część należy do Goyo Montero. To hiszpański choreograf, który od wielu lat dzierży ster prowadzenia zespołu baletowego w Norymberdze. Obecnie to jedna z najlepszych formacji naszego zachodniego sąsiada, a kreska realizatora jest niesamowita. Pomysłowość nieokiełznana. Choć buduje prace zazwyczaj w ciemnych barwach, gdzie światło jedynie w drobny sposób rozświetla pole gry wykonawców, a tematyka przeszyta jest bólem i cierpieniem, to siłą pozostaje oryginalny język wypowiedzi ruchowej. Analogicznie bohaterem staje się grupa. Anthem – w tłumaczeniu Hymn, jest jak krzyk – skrzywdzonych i poniżonych. W odartych ubraniach, prawie nadzy, z pobielonym ciałem jak zombie, ludzie zdegradowani, walczą o swoje. To taniec wyzwolenia, ale i zniewolenia. Montero określił pracę mianem konstruowania i rekonstruowania identyfikacji wspólnotowej. Odwołuje się do czasów pierwotnych, można doszukiwać się echa niewolnictwa, zniewolenia, więzień i podległości. W owym siłowym układzie, który pełen jest degradacji jednostki i sztucznej nadziei na lepsze, pobrzmiewają echa politycznych lat i reżimów Ameryki Łacińskiej, gdzie miesza się dyskredytacja z propagandą i koniecznością społecznej akceptacji nowej rzeczywistości. Choreograf nie jest nachalny. W sposób symboliczny tworzy obraz. Jednak jest on niezwykle sugestywny i dotykający. Pomaga w tym muzyka Owena Beltona, stałego współpracownika twórcy baletowego. Jej dźwięki są jak galernicze uderzenia bębna, a także zaśpiewy niewolników na plantacjach bawełny. To dobrze przemyślany układ, który nie pozostawia odbiorców obojętnym. Dotyka i doskwiera. Zwieńczenie wieczoru to już odmienny klimat – Umbo. Przenosimy się w świat poezji i muzyki Tigana Santana. Jego sentymentalne, urokliwe, nostalgiczne pieśni i słowa wpadają w ucho, a dla tancerzy tworzą nowy świat choreografii. Przygotowała ją Leilane Teles. Zabiera nas w przestrzeń zespołowego, urokliwego, podlanego humorem, miejsca. Zmieniając kostiumy odbywamy podróż od tego co pierwotne do tego co wczorajsze, a już dzisiejsze – klubów, w których sączy się muzyka z gramofonu. Mijały wieki, lata, a ruch w tym świecie wyznacza sens życia. Poetycki układ jest świetnym eposem połączenia tradycji i nowoczesności, niby płynie leniwie, ale zniewala i unaocznia jak ważny jest taniec dla naszego świata.

Spotkanie z Sao Paulo Dance Company to ciekawe doznanie. Zawsze obawiam się tego typu pokazów, bowiem nigdy nie wiadomo ile w nich przypadkowości, a ile rzeczywistego talentu i uczciwej propozycji. W tym przypadku wygrywa to drugie. To ciężka praca, zapał, a także ukazanie własnej kultury poprzez uniwersum ruchu. Nie oderwanie się od własnej tradycji, ale ukazanie jej w jasny sposób poprzez muzykę, choreografię i wykonawców. Świetna praca łącząca artyzm i szacunek dla samych siebie. Oby więcej takich artystycznych przygód w kolejnych przystankach podróży baletowej.

Cartas do Brasil, Anthem, Umbo, choreografia: Juliano Nunes, Goyo Montero, Leilane Teles, Sao Paulo Dance Company, pokazy w Furth, listopad 2023.

[Benjamin Paschalski]


Foto: São Paulo Dance Company