Raz na jakiś czas przeglądam album z pożółkłymi już zdjęciami kolegów i koleżanek ze szkoły i zastanawiam się nad upływającym czasem. Przypominam sobie kumpli, przyjaciół, wspólne przygody, wygłupy, kawały, które robiliśmy innym, w tym… nauczycielom… wracam do moich pierwszych miłości, pierwszej dziewczyny… Kiedy tak sobie o tym myślę, zastanawiam się nad tym czym jest przyjaźń? Czy może trwać wiecznie? Czy zawsze jest motorem działań, podporą w chwilach wahania, kołem ratunkowym w momencie kryzysu, kiedy stoimy nad urwiskiem? Kiedy przyjaźń nas tłumi i blokuje, a kiedy wzmacnia i dodaje skrzydeł? Niektórzy z nas mają szczęście do przyjaźni trwających od symbolicznej kołyski. Tego typu relacje – zawiązane kiedyś – na początku naszego życia, z czasem utrwalają się. Związki między ludźmi istotnie wzmacniają wspólne przeżycia, które oplatają ich wspomnieniami i wrastają głęboko aż po kres dni… Niektóre z nich jednak bledną i rozluźniają się, słabną i zanikają, by zrobić miejsce na nowe.