NIEZAPOMNIENIE – „KSIĘGA RAJU” – TEATR ŻYDOWSKI IM. ESTERY RACHEL I IDY KAMIŃSKICH W WARSZAWIE

NIEZAPOMNIENIE – „KSIĘGA RAJU” – TEATR ŻYDOWSKI IM. ESTERY RACHEL I IDY KAMIŃSKICH W WARSZAWIE

Chyba każdego dnia mijam warszawski plac Grzybowski. Miejsce szczególne w historii stolicy. Tu przez lata początek miał pochód pierwszomajowy. Jedna z ulic, która graniczy z miejscem to Próżna – szczycąca się przedwojenną, oryginalną zabudową miasta. Ale kluczowy pozostaje dziś pusty, duży kwartał. Wypalona trawa, przestrzeń nicości. Każdego dnia w myślach powraca obraz z lat Drugiej Wojny Światowej. A przecież jeszcze nie tak dawno było to miejsce tętniące życiem – siedziba Teatru Żydowskiego. Funkcjonował od 1970 roku jako jedno z ważniejszych ośrodków Śródmieścia i osiedla „Za Żelazną Bramą”, jedyny na świecie zespół grający w języku jidysz. Tradycja przedwojennych kompanii żydowskich odbijała się echem w tym niesamowitym miejscu. Odwiedzający, mogli pobrać słuchawki i zanurzyć się w świat mowy nieistniejącego świata. I może z czasem Skrzypek na dachu począł wypierać tradycję poezji i prozy, ale instytucja stanowiła ważny łącznik pomiędzy tym co dawne, a teraźniejsze. Bodajże w 2017 roku budynek został zburzony, scena pozostała bezpańska, odnajdując maleńką administracyjną i artystyczną siedzibę przy ulicy Senatorskiej, a także gościnę w Alejach Niepodległości w Klubie Dowództwa Garnizonu Warszawskiego. Dobrze, że istnieje to miejsce, które już wcześniej użyczało krótkotrwale swoje przestrzenie dla Teatru Kwadrat. Docelowo Teatr Żydowski ma osiąść w Teatrze na Woli. Ale kiedy to nastąpi nikt absolutnie nie wie. Jednak energia i dryg dyrektorski Gołdy Tencer powoduje, że scena żyje, ma się świetnie, kto wie czy nie najlepiej w swojej historii. Poszukiwania repertuarowe są różnorodne i obejmują szeroką paletę kultury żydowskiej i izraelskiej. Jednak język jidysz odszedł w zapomnienie, wykorzystywany symbolicznie, bowiem komunikatywność mowy polskiej jest chyba najważniejsza. Istnieją od owego schematu odstępstwa. Takowym przykładem jest jedna z ostatnich premier Księga Raju Icyka Mangera w reżyserii Damiana Josefa Necia. Przedstawienie wykonywane jest w języku jidysz z napisami, szkoda, że nie ze słuchawkami, gdyż byłoby to świetne nawiązanie do placu Grzybowskiego, gdy wielokrotnie głos lektora wyprzedzał frazy aktora, a tym samym można było zadumać się nad dźwięczną mową 1/3 mieszkańców przedwojennej Warszawy.

W ostatnich latach Księga Raju powraca do Żydowskiego drugi raz. W 2010 roku wyreżyserował ją Piotr Cieplak. Choć pamiętam to wykonanie jak przez mgłę, to znacząco różnią się obie inscenizacje. Cieplak położył nacisk na humor, nostalgię i bajkowość. Natomiast przedstawienie Necia dotyka odmiennego aspektu. Jest żywym lustrem teraźniejszości. Wykorzystując świetną, wieloformatową i wręcz pełną fantastyki prozę Icyka Mangera dokonuje ukazania raju jako nieidealnego świata, nie tyle wewnętrznie różnorodnego, co skonfliktowanego miejsca ponad ziemską krainą. Manger, urodzony w 1901 roku w Czerniowcach, obywatel Rumunii, najbardziej płodne lata przeżył w Warszawie, którą musiał opuścić w 1938 roku, stając się tułaczem świata. Poprzez Paryż, Londyn, Nowy Jork dotarł do Izraela, w którym zmarł w 1969 roku. To niekwestionowany najważniejszy poeta literatury jidysz. Ale w gąszczu wierszy wybija się napisana prozą Księga Raju. Specyficzny utwór obrazujący właśnie niebo oderwane od wizji rabinicznej. Bowiem historia to losy Szmula Abo Aberwo, który jako anioł zostaje wytypowany do życia na ziemi. Wedle tradycji Szymon Ber daje prztyczek w nos – aby zapomnieć wcześniejsze życie. Młodzianowi, za sprawą alkoholu udaje się go oszukać. Rodzi się pełen zapamiętanych fragmentów i zaskakuje nimi rodziców. Jako maluch zaprasza rabina, sędziego i bogacza. Rozpoczyna wywód o świecie raju, nieba. I tu można poznać niesamowitą wyobraźnię Mangera. Tworzy on różnorodną krainę pełną osobliwości, wcale nie pokoju i miłości. Neć z owego zbioru wybiera obrazy świata patologii władzy, w scenach z królem Dawidem, dziwnych granic pomiędzy krainami raju – jakże mocny obraz świata żydowskiego i gojów mówiących po rosyjsku, nieheteronormatywnych związków relacji wyklętych aniołów Berla i Siomki, a także oskarżeń Adama wobec Ewy o wygnanie z raju i braku możliwości do zdarcia ubrań, które przyległy do ciała czy wiary we wróżby i cuda. To nie świat idealny, ale pełen przywar, bólu i cierpienia. Całość umieszczona w idyllicznej przestrzeni skonstruowanej przez Zbigniewa Liberę obrazuje nasze myślenie o niebie. Otaczająca biel uderza w oczy, ale to co dzieje się w tym lukrowanym świecie waty cukrowej i pachnącego mydła jest kalką naszej współczesności. Niczym manekiny przesuwające się postaci wchodzą w swoje rajskie role, ale to raczej fantomy niż anioły, cierpiące mechanizmy wtłoczone w świat piękna i słodyczy.

Przedstawienie Necia posiada świetną warstwę wizualną, nie tylko kompozycja sceny Libery, ale również projekcje perfekcyjnie ukazują miejsca gry, stany emocjonalne, nadzieje i upadki raju. Muzyka Sławomira Kupczaka pełna niepokoju i swoistego drżenia niesie wspaniale przedstawienie, nadając mu bardzo dobry rytm. Drzewo gorejące, przy którym spotyka się Adam i Ewa to przepiękny obraz dążenia do miłości, ale i nieuniknionej obcości bohaterów. Orgia u króla Dawida zestawiona z obrazami zrujnowanej świątyni działa na zmysły i przeraża swoją metaforycznością. Kontrastowanie to mocna strona spektaklu, bowiem ten świat ziemski, opowieści Szmula wydaje się pokojem i idyllą wobec gwałtowności i niedopowiedzeń prawdziwego raju.

Największym mankamentem widowiska staje się to, co miało być jego największym walorem – wykonanie w języku jidysz. Brzmi on niezwykle sztucznie, tak jak wyuczone, albo odczytane z kartki przemówienia w języku angielskim. Nie ma rytmu, barwy, ulatuje jakaś magia, którą można wyczuć w starych żydowskich filmach, choćby w Dybuku w reżyserii Michała Waszyńskiego. Aktorstwo przeciętne, gdzie na plan pierwszy wysuwa się sprawdzona gwardia Teatru Żydowskiego z Jerzym Walczakiem, Henrykiem Rajferem, Ernestyną Winnicką, Barbarą Szeligą na czele. Ale właśnie owa zespołowość z poszczególnymi epizodami świadczy o sprawnej inscenizacji Necia.

Nie ma dawnego świata, nie ma dawnych piosenek, nie ma Nalewek i nie ma Żydowskiego na placu Grzybowskim. Nie ma też raju, jaki sobie wyobrażamy. Demaskacja Mangera i Necia ukazuje nam krainę jakże bliską naszej codzienności. A scena o białoruskich szmuglerach tytoniu przez granicę w raju nie tyle przyobleka uśmiech na twarzy, ale zastanawia swoimi proroczymi słowami. To nie raj. To rzeczywistość. Smutna i bolesna. Choć Szmul chce do niej powrócić, to jednak pokój domu jest gwarantem bezpieczeństwa. I niech tak pozostanie. Bo ja nie chcę nigdy do tego chorego raju.

Księga Raju, Icyk Manger, reżyseria Damian Josef Neć, Teatr Żydowski im. Estery Rachel i Idy Kamińskich w Warszawie, premiera: luty 2023.

[Benjamin Paschalski]

Foto: J.Barcz