Autor: admin

O WOLNOŚCI czyli „Gargantua i Pantagruel”

O WOLNOŚCI czyli „Gargantua i Pantagruel”

Opowieść o losach dwóch olbrzymów Gargantuy i Pantagruela ukazuje szczególny czas przejścia od ciemnego okresu średniowiecza, gdzie życie dla Boga stanowiło kwintesencję ludzkiej, ziemskiej egzystencji na rzecz uciechy i radości życia następującej epoki jasności rozkwitu nauki i sztuki. Śmiech jest jednym z naczelnych elementów owej zmiany. Fantazja twórcy eposu jest niesamowita i nieograniczona. Język historii, w przekładzie Tadeusza Boya-Żeleńskiego iskrzy, błyszczy i choć w części jest anachroniczny dla współczesnego widza to wywołuje nieskrępowany śmiech publiczności.

ZRODZONA ZE ŚMIERCI czyli „Frida” – Het Nationale Ballet w Amsterdamie

ZRODZONA ZE ŚMIERCI czyli „Frida” – Het Nationale Ballet w Amsterdamie

W jednej z dzielnic Meksyku stoi niebieski dom z zielonymi okiennicami. Po środku wejście udekorowane w różnokolorowe kwiaty. Napis oznajmia – dom Fridy. Przed nim kolejka chcących oddychać przeszłością artystki. To ci, którzy znają lub chcą poznać tę magiczną, ciągle nieodkrytą bohaterkę Meksyku. Kilka ulic dalej kolejna rezydencja. Zupełnie odmienna. Żółte ogrodzenie, nijaka posesja. Tu ukrywał się Lew Trocki, gdzie dosięgła go ręka partii i śmierci. Dwójka wybitnych ludzi prawie na jednej ulicy. To niesamowite doznanie i przeżycie. Również takowym była ostatnia wizyta w Amsterdamie, gdzie w Het Nationale Ballet Annabelle Lopez Ochoa przygotowała baletową wersję opowieści o Fridzie Kahlo.

Gdzie zjeść w Rzymie? 5 ciekawych i smacznych miejsc!

Gdzie zjeść w Rzymie? 5 ciekawych i smacznych miejsc!

Rzym to miejsce, w którym nie obowiązują żadne konwenanse. Miasto, w którym naklejki poleceń z TripAdvisora drukuje i przykleja się samemu, na chama, może zaskoczyć, poruszyć, rozbudzić zmysły i poczęstować fantastycznym jedzeniem, którego nigdy nie jest za wiele. Kuchnia włoska to wiele wspaniałych potraw, tyle złożonych, a jednak prostych smaków. Po prostu żal nie jeść, nie próbować i nie tyć. Dlatego blisko tygodniowy pobyt w Rzymie mimo przejścia pieszo 90 km, zaowocował kilkoma dodatkowymi kilogramami. Szczerze? Polecam!

Gdzie zjeść w Rzymie? 5 ciekawych i smacznych miejsc!

Wybierając się do Rzymu kompletnie poza sezonem byłem pełen obaw (głównie o pogodę). Jednego byłem jednak pewny- zjem pyszne rzeczy. Nie myliłem się, dlatego postanowiłem przygotować dla Was 5 najciekawszych i najpyszniejszych miejsc, w których zjadłem. Mieszkaliśmy na Trastevere (Zatybrzu), więc głównie z tego rejonu będą polecane miejsca. Nasz wyjazd należał raczej do lowcostowych, więc polecane miejsca są tanie lub dość tanie, ale zapewniam Was są warte każdej cenny. Zaczynajmy więc:

Gdzie zjeść w Rzymie? 5 ciekawych i smacznych miejsc!

Śniadanie i wieczorny drink w Bar S. Calisto – zaczynamy od śniadania. My każdy dzień rozpoczynaliśmy niemal tak samo – od espresso i cornetto. W Rzymie zwiedziliśmy kilka miejsc na tego rodzaju przyjemność, ale najlepszy klimat poczuliśmy właśnie w Barze S. Calisto. To miejsce w starym stylu, z nutą przeszłości i mega ciepłym klimatem. Niepozorny lokal tuż obok naszego mieszkania, który w godzinach porannych nie cieszył się zbyt dużą popularnością, zaskoczył nas wieczorem. Gwar rozmów, tłum ludzi i atmosfera, która przyciąga, zabiera, zaprasza, a ty nie wiedząc kiedy, znajdujesz się w środku tego wszystkiego, przyciągając kolejne osoby. Świetne miejsce i o 6 rano i 1 w nocy. Poza klimatem atutem tego miejsca jest na pewno cena – kawa kosztuje mniej niż 1 euro, a cena piwa czy drinków kończą się na 3,5 euro. To bar instytucja- musisz je odwiedzić!

Gdzie zjeść w Rzymie? 5 ciekawych i smacznych miejsc!

Bar S. Calisto znajdziecie na Piazza di S. Calisto 3.

Gdzie zjeść w Rzymie? 5 ciekawych i smacznych miejsc!

Pasta na wynos w Pastasciutta – to miejsce idealne na szybki i pyszny obiad w okolicach Watykanu. Pastasciutta to oddalona o około 500 metrów od Placu Św. Piotra mała knajpka z robionym na miejscu makaronem i świetnymi sosami. My jedliśmy pappardelle al ragu oraz spaghetti alla carbonara. Było pysznie! W menu znajdziemy również spaghetti amatriciana czy rigatonii al tartufo. Wszystko to w mega przystępnych cenach. Za wszystko zapłaciliśmy 12 euro.

Gdzie zjeść w Rzymie? 5 ciekawych i smacznych miejsc!

Pastasciutta dostępna jest pod dwoma adresami – Via delle Grazie, 5  oraz Piazzale Flaminio.

Gdzie zjeść w Rzymie? 5 ciekawych i smacznych miejsc!

Obiad w TonnarelloTonnarello to jedna z niewielu restauracji na Trestavere, gdzie nikt nie musi nawoływać by wejść do środka. Kolejka do tego miejsca jest niemal zawsze. Trudno się dziwić ta klimatyczna restauracja przy Via della Paglia to miejsce naprawdę urokliwe, a dodatkowo pyszne. Tonnarello istnieje od 1876 roku i znajdziecie tutaj klasyczną włoską kuchnię. Jak sama nazwa wskazuje, głównym punktem menu jest makaron tonnarello, czyli nieco grubsze spaghetti. My podczas ostatniej wizyty zamówiliśmy Tonnarello carbonara, z której słyną, oraz Tonnarelllo con le Polpette. Obie pasty były naprawdę świetne. Makaron ciekawszy niż zwykłe spaghetii, a sos mojego tonnarello z pulpetami przepysznie doprawiony. Na zakończenie zamówiliśmy tiramisu i nie ma co owijać w bawełnę, było to najlepsze tiramisu jakie jadłem!

Tonnarello znajdziecie na Via della Paglia 1

Gdzie zjeść w Rzymie? 5 ciekawych i smacznych miejsc!

Pizza w Gino SorbilloGino Sorbillo to lokal wywodzący się z Neapolu, dlatego też serwuje pizze właśnie w stylu neapolitańskim. Mają 4 lokale na całym świecie- w Neapolu, Nowym Jorku, Mediolanie oraz w Rzymie, który jest najmłodszy  z rodzeństwa. Zamawiając pizzę w Gino kierowaliśmy się zasadą panująca w Neapolu- im mniej składników tym bardziej tradycyjnie i lepiej. Zamówiliśmy więc klasyczną di Buffalę. Pizza była idealna- cienkie, wręcz lejące się ciasto w środku oraz miękkie, pulchne ranty. Jakość składników była wzorowa. Przepyszny sos z pomidorów San Marzano i przepyszne, duże kawałki Mozarelli. Pizza była tak samo pyszna jak w Neapolu!

Gdzie zjeść w Rzymie? 5 ciekawych i smacznych miejsc!

Rzymskie Gino Sorbillo znajdziecie na Piazza Augusto Imperatore 46

Gdzie zjeść w Rzymie? 5 ciekawych i smacznych miejsc!

Antipasti na kolację w La Prosciutteria Trastavere – jeśli zamieszkałbym w Rzymie byłoby to mojej uzależnienie! Prosciutteria wita ciepłem, radosną atmosferą biesiady i efektownie wyglądającymi wiszącymi pod sufitem włoskimi wędlinami. Do tego miejsca przychodzi się by zamówić deskę wędlin, butelkę wina i pogadać w luźnej atmosferze ze znajomymi. Wędliny i sery są tutaj naprawdę wyborne, przy zamówieniu możemy dostosować wielkość deski do naszego głodu, dostępne są trzy opcje: mała (5 euro za osobę), średnia (10 euro za osobę) i duża (15 euro za osobę). To miejsce można opisać w bardzo prosty sposób – pyszne wędliny, aromatyczne sery, świetne wino i muzyczne klasyki!

Prosciutterii szukajcie na Via della Scala, 71

Gdzie zjeść w Rzymie? 5 ciekawych i smacznych miejsc!

Tip na koniec:

W państwie Cezara wyróżnić możemy różne rodzaje miejsc z jedzeniem. Zmiennych jest wiele, ale głównym są: menu, ceny i panujące tam zwyczaje. Pierwszym rodzajem są – Ristorante – to typowa włoska restauracja, gdzie będziesz musiał/a liczyć z opłatami za coperto, czasem także za servizio. Menu jest zazwyczaj nasycone w dania kuchni lokalnej i klasyki kuchni włoskiej.

Drugim rodzaje miejsc są Trattorie –  nieco mniej eleganckie niż tradycyjne restauracje , w większości przypadków ze skromniejsza kartą dań. Trattorie specjalizują się głównie  tradycyjnej, lokalnej kuchni. Ceny powinny być niższe niż w restauracjach. Największa różnica między ristorante a tym rodzaje miejsc jest dużo bardziej swobodna atmosfera.

Gdzie zjeść w Rzymie? 5 ciekawych i smacznych miejsc!

Trzeci rodzaj miejsce to pizzerie – czyli lokale specjalizujący w pizzy. Zazwyczaj można zjeść pizzę na miejscu, wziąć na wynos lub kupić do ręki jeden kawał i zjeść go na ulicy. W pizzeriach najczęściej możemy kupić pizzę na kawałki i często będą to miejsca z najniższymi cenami.

Kolejnym typem lokalu są Taverny, to swojego rodzaju puby. Restauracyjne stoliki zastępowane są wygodnymi kanapami, a główną atrakcją miejsca jest bar i serwowane tam drinki. Ze względu na złe skojarzenia historyczne Taverny to raczej rzadko spotykane rodzaje lokali w włoskich miastach.

Ostatnim rodzaje miejsc na włoskich ulicach są Osterie czyli miejsca idealne na spotkanie ze znajomymi przy winie i prostych przekąskach. Główny nacisk w tego rodzaju lokalach kładzie się na wino, to ono ma królować i być głównym elementem naszej wizyty.

SEN JANUSZA czyli „Halka” – Teatr Wielki-Opera Narodowa

SEN JANUSZA czyli „Halka” – Teatr Wielki-Opera Narodowa

Twórcy w swojej realizacji odchodzą od utartego wzorca wystawiania opery zawsze według podobnego schematu: posiłkowania się na wyrobach z cepelii wspartych fantazją góralsko-małopolskiej tradycji. Tym razem, w warstwie inscenizacyjnej, całość utworu oderwana jest od dychotomii dwór-biedni chłopi (górale). Akcję osadzono w połowie lat siedemdziesiątych dwudziestego wieku. Świadczą o tym stroje – rozszerzane spodnie, botki i sukieneczki mini u kobiet, bokobrody i sumiaste wąsy u mężczyzn. Oglądając spektakl nasuwają się dwa przeboje tamtego czasu Małgośka Maryli Rodowicz oraz Windą do nieba Dwa plus Jeden.

OGRANICZAĆ, CENZUROWAĆ, ZAKAZYWAĆ czyli „Oni” – Teatr Polski im. w Warszawie

OGRANICZAĆ, CENZUROWAĆ, ZAKAZYWAĆ czyli „Oni” – Teatr Polski im. w Warszawie

W Teatrze Polskim w Warszawie Piotr Ratajczak we współpracy z dramaturżką Joanną Kowalską przygotował premierę Onych. I owa inscenizacja perfekcyjnie koresponduje z naszą rzeczywistością. Wbrew powierzchownej opowieści, która dotyczy rewolucji mechanizacji reprezentowanej przez nowy tajny rząd dążący do unicestwienia wszystkiego co człowiecze i ludzkie, to podskórnie jest to historia o naszym dniu dzisiejszym. Kalikst Bałandaszek, utracjusz i artysta, posiadacz zacnej kolekcji malarskiej oraz jego partnerka Spika Tremendosa, aktorka i zaangażowana artystka, zostają poddani inwigilacji nowej, choć jeszcze ukrytej władzy.

PRZEZ RAJ, CZYŚCIEC I PIEKŁO NA OBROTOWEJ SCENIE czyli „Boska komedia” Teatr Powszechny  w Warszawie

PRZEZ RAJ, CZYŚCIEC I PIEKŁO NA OBROTOWEJ SCENIE czyli „Boska komedia” Teatr Powszechny w Warszawie

Istnieją utwory literackie, które mają moc nie tylko tekstu ale i potencjał dla wizualnego zobrazowania treści. Nie ulega wątpliwości, że takowym jest Boska komedia Dantego Alighieri. Owa szczególna wędrówka poprzez raj, czyściec i piekło, którą odbywa alter ego autora, to synteza średniowiecznej filozofii i krytyka świata doczesnego: poszukiwania szczęścia w zbawieniu. Kilka lat temu w Awinionie wspaniały spektakl przygotował Romeo Castellucci, który poszczególne części utworu osadził w różnych przestrzeniach i lokalizacjach miasta. Polska tradycja odwołuje do widowiska Józefa Szajny, które pozostaje w legendzie teatralnej jako świetne, wizyjne i ponadczasowe. Oba wyżej wspomniane odwoływały się właśnie do obrazu, który zniewalał i oczarowywał. W przypadku włoskiego twórcy dodatkowym walorem stała się symboliczna uniwersalność i korespondowanie z rzeczywistością dnia codziennego. Oba spektakle stanowią już historię sceny.

Kolejnym twórcą, który zmierzył się z utworem Alighieri jest Krzysztof Garbaczewski, który w Teatrze Powszechnym w Warszawie przygotował własną wersję opowieści. Artysta, którego porównuję z doświadczeniem teatralnym Jerzego Grzegorzewskiego, równie często powraca do plastycznych rozwiązań, które miały miejsce we wcześniejszych jego spektaklach. Owe nawiązania mają szczególne znaczenie. Budują przestrzenie pamięci, nie są tylko prostymi refleksami przeszłości, ale miejscami jak z dawnego snu, nierealistyczne, ale urzekające. I w ostatnim czasie w ten sposób odbieram twórczość Garbaczewskiego, który zatapia się w rozwiązaniach technologicznych, które mają wzmacniać przekaz wizualny, ale niestety odbywa się to kosztem treści, która wypada blado i nijako.

Podczas zeszłorocznego Praskiego Quadriennale, które jest miejscem prezentacji scenografii z całego świata, Polskę reprezentował właśnie Krzysztof Garbaczewski. Była to prezentacja przygotowana w formacie rzeczywistości wirtualnej (VR). Każdy odwiedzający otrzymywał okulary i zasiadał na białej, kubikowej, prostokątnej konstrukcji, aby śledzić wykreowany świat poprzez technologię informatyczną. Można się spierać czy to jeszcze teatr czy już nie, ale na pewno ciekawe doświadczenie. Nie piszę tego bez powodu, gdyż właśnie owa konstrukcja stała się głównym elementem scenografii w Teatrze Powszechnym. Osadzona na obrotowej scenie dzieli przestrzeń na trzy oddzielne światy, które wzbogacone są projekcjami wirtualnymi kreowanymi na żywo przez aktorów. Scenografię autorstwa Aleksandry Wasilkowskiej dopełniają elementy abstrakcyjne – olbrzymie dłonie, palce. Świetne są również kostiumy przygotowane przez Sławomira Blaszewskiego. I to są najlepsze elementy widowiska. Faktycznie, jeżeli wyłączy się to co jest wypowiadane ze sceny, można chłonąć fantastyczną instalację teatralną, która buduje podróż człowieka w poszukiwaniu ukochanej Beatrycze dzielona sekwencjami raju, piekła i czyśćca.

W warstwie literackiej to przedstawienie, które trudno sklasyfikować, bowiem tekst jest poszarpany, nielogiczny, nijaki. Pierwszy monolog Sandry Korzeniak można zamknąć w stwierdzeniu: kilka słów o człowieku i jego kupie. Jest to przerażająca, nudna i nijaka sekwencja. Podobnie wypadają wykrzyczane przez Bartusia 419 teksty odwołujące się do rzeczywistości społecznej. To szczyty grafomanii, które łączy jedno: bełkot. Jako dramaturga Garbaczewski zaprosił do realizacji spektaklu rapera Kozę, tylko pytanie jaki był tego cel? Trudno doszukać się sensu i zrozumienia, bo nawet dopisane frazy są mdłe i puste, które wzbudzają śmiech i politowanie. Podziwiałem aktorów, szczególnie tych, którzy animowali świat VR, bowiem ich praca jest całkowicie na marne! Nie ma sensu tego typu zabieg, który całkowicie nie koresponduje z akcją sceniczną i staje się pustym gestem artystycznego wymysłu. Projekcja w pełni wypełniłaby zaplanowane pole ekranu nad sceną. Pozostałe role sceniczne, trudno sklasyfikować i wyróżnić, bowiem akcja jest powielona, wtórna, schematyczna i przewidywalna. Piekło jest piekłem, przewodnik przewodnikiem, a bohater ciągle wspina się na górę i dojść do szczytu nie może.

Każdy spektakl, który wnosi do życia artystycznego coś nowego i ożywczego należy docenić i zauważyć. Ze względu na stronę wizualną Boska komedia jest zapewne najciekawszym doświadczeniem w tym sezonie. Ale tylko tyle, pozostają ciekawe obrazy, a reszcie towarzyszy intelektualna pustka. To przedstawienie jak wielkanocna pisanka – pięknie opakowane, ale wnętrza brak. Smutne to doświadczenie bowiem teatr to nie tylko galeria. Kolejna pułapka przy Zamoyskiego, wieczór tylko dla koneserów wizualnego przeżycia estetycznego.

Boska komedia, na podstawie Dantego Alighieri, scenariusz i reżyseria: Krzysztof Garbaczewski, Teatr Powszechny im. Z. Hubnera w Warszawie, premiera: luty 2020.

TUK TUKIEM PRZEZ ŚWIAT czyli „Rasa” – Opera Ballet Vlaanderen

TUK TUKIEM PRZEZ ŚWIAT czyli „Rasa” – Opera Ballet Vlaanderen

Dla niewtajemniczonych tuk tuk to w Bangkoku najszybszy środek transportu. Mały, zwinny pojazd, który gdy przyspiesza wydaje specyficzny odgłos. Zero bezpieczeństwa i pasów, ale jest szybko i sprawnie – symbol aglomeracji, stolicy Tajlandii. Podobne środki lokomocji mają Indie. Tylko klasycznie były to riksze, dziś ich miejsce zajęły pojazdy o identycznej nazwie, ale napędzane silnikiem. Taki specyficzny automobil to kluczowy element scenografii baletu Rasa w choreografii Daniela Proietto w Ballet Vlaanderen. Ten młody tancerz argentyński, który osiągnął wiele laurów jako solista, otrzymał szansę realizacji pełnego spektaklu w jednej z najlepszych kompanii tanecznych Europy. I chyba czasem lepiej błyszczeć na scenie niż przechodzić do kręgu realizatorów, gdy ma się tak niewiele i nieudolnie coś do powiedzenia.

SAM NA WIELKIEJ SCENIE czyli „Ja jestem Hamlet” Teatr Nowy Poznań

SAM NA WIELKIEJ SCENIE czyli „Ja jestem Hamlet” Teatr Nowy Poznań

„Sam już na wielkiej, pustej scenie”. Tak jak Wyzwolenie wpisane jest w tkankę teatru, analogicznie Agata Duda-Gracz w poznańskim Ja jestem Hamlet osadza dramat w środowisku sceny, miejsca szczególnej wspólnoty. Na myśl, jej koncepcja, przywodzi również film Aktorzy prowincjonalni Agnieszki Holland, a także serial Artyści Moniki Strzępki i Pawła Demirskiego. Wszystkie przytoczone porównania wskazują na pole akcji – teatr współczesny, dziś. Dla widzów miejsce magiczne, a aktorów i twórców codzienność: praca i ciężki znój. Agata Duda-Gracz kpi, opisuje, analizuje owe miejsce, pokazuje jego wnętrze. Współczesna scena staje się w jej interpretacji wydmuszką, polem dla hochsztaplerów i artystycznych oszustów.