Najnowsze

WODY, PRAGNĘ WODY czyli Correr o Fado – Balet Chorwackiego Teatru Narodowego – Split

WODY, PRAGNĘ WODY czyli Correr o Fado – Balet Chorwackiego Teatru Narodowego – Split

W Zagrzebiu zespół baletowy prowadzi Leonard Jakovina, w Rijece Masa Kolar, a w Splicie albański artysta – Ilir Kerni. Podróże zwieńczone zostały właśnie wizytą podczas 66 Splitskie Leto, gdzie balet miejskiego Chorwackiego Teatru Narodowego w plenerowej przestrzeni parku Sustipan przygotował premierę Correr o Fado w choreografii Daniela Cardoso. Przy rozgwieżdżonym niebie, śpiewie świerszczy i licznie zgromadzonej publiczności muzyka portugalskiego fado stała się tłem dla podróży w krainę miłości i pożądania, ale także samotności i oczyszczenia.

ARTYSTA WOBEC WŁADZY czyli Człowiek na moście – Teatr Modrzejewskiej – Legnica

ARTYSTA WOBEC WŁADZY czyli Człowiek na moście – Teatr Modrzejewskiej – Legnica

Człowiek na moście to faktycznie inauguracja sezonu 2020/21. Ciekawy wieczór w interesującej przestrzeni, mówiący wiele o relacjach artysta-mecenas. To nadzieja i wskazówka, aby nadchodzące miesiące były pełne opowieści scenicznych o tym co nas otacza, a nie pustych bajkach z innego świata.

ZESPÓŁ WSPÓLNOTY czyli Wspólnota mieszkaniowa – Och Teatr – Warszawa

ZESPÓŁ WSPÓLNOTY czyli Wspólnota mieszkaniowa – Och Teatr – Warszawa

Jeżeli pragniecie spędzić udany wieczór teatralny, gdzie śmiech miesza się z zadumą i refleksją nad samym sobą, to takim spektaklem bez wątpienia jest ostatnia premiera Och-Teatru w Warszawie Wspólnota mieszkaniowa. Dlaczego kochamy Czechów? Bo był w dawnych czasach serial Szpital na peryferiach, ba dziś już dorośli, w średnim wieku pamiętają z Piątku z Pankracym odcinki Nikogo nie ma w domu. Są pisarze, jest Praga, czeskie piwo i dobra kuchnia. Wiele można by wymieniać, oj wiele. I do tego grona dołączyć współczesne nazwisko Jiriego Havelki – reżysera, aktora i dramatopisarza zza naszej południowej granicy. W roku 2017 napisał komedię, obecnie przygotowaną na deskach sceny Krystyny Jandy. Lekko dopasowana do realiów polskich jest genialnym obrazem społecznych relacji małej wspólnoty. A właśnie w niej odbija się kontrast całego społeczeństwa – różnorodności poglądów i postaw. Havelka jest mistrzem obserwacji, perfekcyjnie różnicuje ludzkie typy i charaktery mentalności obywateli dawnego bloku wschodniego. Ileż w tej sztuce jest dosadnego lustra nas samych! I dlatego winien ją zobaczyć każdy! Pod płaszczykiem śmiechu i zabawy kryje się garść refleksji o każdym z nas – rozumieniu wolności, równości i akceptacji innych oraz samego siebie. Pozorze zaufania. Ponad trzydzieści lat od zmian z roku 1989 nadal jesteśmy nieufni i podejrzliwi względem siebie, a nasza mentalność przesiąknięta jest nostalgią za poprzednią epoką, nie zauważaniem własnych przywar, a także wścibstwem – bowiem bardziej interesują nas sąsiedzi niż życie pod własnym dachem. Mikro świat zebrania wspólnoty mieszkaniowej jest odbiciem naszego podzielonego społeczeństwa, które tylko w sytuacji zagrożenia umie się zjednoczyć. W przypadku przedstawienia nawet zagrożenie zawalenia dachu nie jest w stanie zunifikować lokatorów, którzy ochoczo oddają plenipotencje, względem swojej przyszłości, w ręce pierwszy raz widzianego nowego lokatora. Obojętność aktywności obywatelskiej, charakterystyczna dla państw Europy środkowej i wschodniej w pełni wybrzmiewa w utworze Czecha.

Ale teatr to nie tylko tekst, który jest świetną bazą do zbudowania krwistego i wyrazistego spektaklu. Krystyna Janda jako reżyserka zebrała wspaniały zespół aktorski, który bezbłędnie wciela się w mieszkańców jednej kamienicy. I tu powstaje jeden z większych paradoksów polskiej sceny. Teatr bez stałego zespołu tworzy spektakl ze zgraną drużyną aktorską. To wielkie mistrzostwo. A każda rola to faktycznie perełka. Warto wspomnieć tylko o trzech postaciach: Izabeli Dąbrowskiej jako Pani Roubickovej – pryncypialnej i nie odpuszczającej nikomu autorytarnego postępowania zgodnie z prawem, czasem tylko na przekór aby postawić na swoim; Sebastianie Perdku jako Panu Nitranskym – zadeklarowanym geju, który jak lew walczy nie tylko o budowę windy, ale także szacunek dla siebie i Grzegorzu Warchole będący Panem Kubatem, dawnym prezesie, który na wszystko ma jedną odpowiedź – nie! A jego wychwalanie przeszłości zakrawa na idealizację socjalizmu, jako czasu mlekiem i miodem płynącym. Szczególne miejsce zajmuje Michał Zieliński jako Pan Svec. Imitujący mężczyznę z niepełnosprawnością jest postacią, której współczujemy i śmiejemy się z nią razem. To świetne ukazanie, uczciwe różnorodności jednego miejsca zamieszkania. W owym świecie niebagatelnych charakterów pozostają i tajemnice. To co wszyscy wiedzą, ale jakoś tematu nie poruszają. Tym stają się stare „przekręty” z nieruchomościami oraz aktywność w służbie bezpieczeństwa. Niby dalekie, a jednak bliskie.

Spektakl może wydawać się statyczny, gdyż rozegrany faktycznie jest w formie siedzącego spotkania lokatorów. Ale na tym polega rola reżysera, aby z tego typu opresji wyjść zwycięsko. I Jandzie się to udaje. Dialog iskrzy, dowcip jest cięty i dosadny. I półtorej godziny mija jak w oku mgnienie. Wychodząc z teatru wiele myśli kłębi się w głowie. Ile żali, ile rozstań dokonało się w owym czasie. Bo słowo ma moc niszczycielską, a atmosfera napiętego zebrania podkręca tylko atmosferę. W wakacje to świetna propozycja artystyczna – więcej dowiadujemy się o nas samych niż z programów informacyjnych różnych kanałów telewizyjnych.

Wspólnota mieszkaniowa, Jiri Havelka, reżyseria: Krystyna Janda, Och-Teatr w Warszawie, premiera: lipiec 2020.

                                                                                                [Benjamin Paschalski]

EROTYCZNY SEN JAROSŁAWA czyli Życie intymne Jarosława – Teatr Wybrzeże – Gdańsk

EROTYCZNY SEN JAROSŁAWA czyli Życie intymne Jarosława – Teatr Wybrzeże – Gdańsk

Poznawanie sekretnego życia naszych wielkich Polaków jest niezwykle fascynujące i atrakcyjne dla twórców jak i dla odbiorców. Czytamy kolorową prasę, internetowego pudelka, a także publikacje książkowe. W mojej bibliotece szczególne miejsce zajmuje pozycja Joanny Siedleckiej Obława. Losy pisarzy represjonowanych, w której autorka niczym detektyw śledzi dzieje między innymi Zawieyskiego, Wańkowicza czy Jasienicy. Ta opowieść to nie tylko akta służby bezpieczeństwa, ale także smaczki codziennego życia bohemy Polski Ludowej.

A JEDNAK BYŁ… TEATR DZIWNEGO SEZONU 2019/20

A JEDNAK BYŁ… TEATR DZIWNEGO SEZONU 2019/20

Mamy lipiec 2020 roku. Zakończył się najdziwniejszy sezon teatralny mojego życia. Zaczynało się wspaniale, jak każdego roku – planami, zapowiedziami i sensacjami. Potem nastał marzec 2020 i wszystko się odwróciło do góry nogami. Pandemia, odizolowanie, zamknięcie. Ale to wszystko nie przeszkodziło, aby teatr nadal pozostał, w innej, ograniczonej formie. I wreszcie, na szczęście przedstawienia i scena powróciła w kontakcie bezpośrednim.

KICZ czyli „Dobrobyt” – Teatr Powszechny Warszawa

KICZ czyli „Dobrobyt” – Teatr Powszechny Warszawa

Czasem trudno zrozumieć co teatr chce nam, widzom, przekazać. Czy tylko jest miejscem rozrywki, aby nas zabawić i oderwać od znoju codzienności? A może przestrzenią głębszej refleksji artystycznej? Często również przybiera rolę komentatora politycznych faktów i zdarzeń. Gdy jest to wartościowe i celne to należy przyklasnąć. Sztuka bowiem podąża za naszą rzeczywistością. Tragedia jest wówczas gdy przedstawienia silą się na korespondowanie ze światem zewnętrznym, pragną być komunikatywne z rytmem społeczeństwa, a stają się pustymi i trywialnymi opowieściami. Nadętymi. Bowiem przybierają one pozę ważnego przedsięwzięcia, bowiem w zapowiedziach ma być mowa o istotnych sprawach współczesności a jak dochodzi już do pokazu i zetknięcia z publicznością to mamy do czynienia z pustką, pustynią intelektualną, nicością. Ten efekt dotyczy ostatniej premiery Teatru Powszechnego w Warszawie. Scena drugi raz zaprosiła do współpracy węgierskiego twórcę Arpada Schillinga. Reżysera znanego teatromanom z festiwali Dialog, Kontakt czy Krakowskie Reminiscencje Teatralne. Niezapomniane pokazy BlackLand czy Woyzecka wzburzały i wstrząsały publicznością. Dosadność, komunikatywność, różnorodność środków wyrazu mogła bulwersować ale i zachwycać. Niekiedy bywało śmiesznie, ale ten uśmiech przeradzał się w grymas bólu i cierpienia, bowiem nie było już się z czego uśmiechać gdy człowieczeństwo wyprzedawano w imię chorych aspiracji i dominacji. W kręgu zainteresowań Schillinga zawsze pozostaje jednostka – wrzucona w schemat świata, okoliczności i zjawisk. Praca jego kolektywu Kretakor Szinhaz wzbudzała wielkie emocje, a nazwa będąca odwołaniem do kredowego koła miała świadczyć, że w każdym uczestniku widowiska pozostanie ślad doświadczenia teatralnego. I chyba te czasy już minęły. Nie ma zespołu, Schilling tworzy własne projekty społeczne z różnym efektem. Niestety w Warszawie poniósł porażkę jako autor ale odniósł zwycięstwo jako prowadzący aktorów, ale to chyba raczej zasługa wspaniałego zespołu sceny z Zamoyskiego.

Największym niewypałem jest tekst. Owszem jest w nim trochę dowcipu, prosta historia o parze, która otrzymuje luksusowy pobyt w nadmorskim hotelu, gdzie dochodzi do zadziwiających i zaskakujących zdarzeń. Jakub podporządkowuje się ludzkiej grze, jego partnerka Wera chce być niezależna i nie poddaje się schematyzmowi oraz systemowi miejsca. Pragnie uciec, bowiem jest przekonana, że nie pasuje do tego świata pozorów i sztucznych min – malowanego, pozorowanego dobrobytu. Jednak pozostanie sobą skutkuje unicestwieniem i wymaga ofiar. I jest to nawet logika słuszna – zestawienie dwóch światów społecznych: ludzi z klasy średniej i pseudo elity, ale w opowieści węgierskiej (scenariusz jest autorstwa Schillinga, Juli Jakab i Evy Zabezsinszkij) mamy do czynienia z niewypałem dramaturgicznym. Poziom abstrakcji sięga zenitu gdy para ma sprzątać własny pokój, następnie gdy szef obsługi bije na oczach gości służącą, a już sceny gdzie Jakub staje się podmiotem seksualnych praktyk pissingu i koprofilii, a także ofiara krwi to nieznośne, wydumane i całkowicie nierealistyczne sekwencje dramatu. Wzbudzają one śmiech politowania i naprawdę nie są one w stanie wzruszyć odbiorcy. Wywołują zażenowanie. A w myślach przewija się – naprawdę? Po co to ma być? Schilling stosuje te same schematy upadlania i podporządkowywania człowieka jak w swoich wcześniejszych spektaklach. Tylko wówczas miało to swoją wymowę i sens. Dziś stają się pustymi efektami, które wypadają niezwykle blado i nijako. W ogóle nie jestem zauroczony historią Wery i Jakuba. Nie trafia i nie przemawia ona do odbiorcy. Nie można dociec co takiego wpłynęło na bohatera, że zmienia się z czułego i oddanego partnera w oprawcę poddanego woli bogatych klientów hotelu. Można odnieść wrażenie, że jest marionetką w ich rękach. A przecież to żywy człowiek a nie lalka teatralna.

Mocną stroną pozostaje aktorstwo. Podziwiam poświęcenie Wiktora Logi-Skarczewskiego (Jakub), który stara się budować ciekawą postać zdominowanego przez matkę, ale niezależnego mężczyzny. Świetnie wypada Anna Ilczuk i Arkadiusz Brykalski w roli bogatych podróżnych, a także Ewa Skibińska jako demoniczna właścicielka hotelu. Jednak epizody Klary Bielawki jako sprzątaczki i Michała Jarmickiego będącego obsługującym bogate towarzystwo, to utarte schematy z wcześniejszych ról tej pary. Bielawka jest mistrzynią drugiego planu, tylko ile razy można grać tym samym spojrzeniem i jedzeniem batona w zastępstwie żucia gumy? To już jest nudne. W tym zespole na uboczu pozostaje Natalia Łagiewczyk (Wera) – obca wobec swojej roli i pozostałych aktorów. Nie wierzę jej kim jest, mimo, że to niedopasowanie koresponduje z jej postacią, to jednak to swoiste ciało obce.

Wieczór w Teatrze Powszechnym w Warszawie to irracjonalna, wydumana historia w dobrym wykonaniu. Wchodzisz na własne ryzyko!

Dobrobyt, scenariusz: Juli Jakab, Arpad Schilling, Eva Zabezsinszkij, reżyseria: Arpad Schilling, Teatr Powszechny w Warszawie, premiera: lipiec 2020

Taco z nowym singlem! Polskie Tango!

Taco z nowym singlem! Polskie Tango!

Taco Hemingway przyzwyczaił nas do lipcowych nowości, w 2020 nie będzie inaczej. Kilka godzin temu ukazał się nowy singiel rapera „Polskie Tango”. Filip w Cafe Bela nawijał „Mama pyta, kiedy zacznę pisać o czymś?” odpowiadając „kiedy mi się coś przytrafi”. Nastał ten dzień, kiedy coś się Filipowi przytrafiło. Taco w nowym singlu porusza społeczne problemy, pierwszy raz tak dosadnie komentują rzeczywistość „Mój kraj wyszedł z klatki, teraz się mota. Moim krajem może rządzić byle miernota.”

NIKUŚ Z HRUBIESZOWA czyli Kariera Nikodema Dyzmy – Teatr im. W. Horzycy w Toruniu

NIKUŚ Z HRUBIESZOWA czyli Kariera Nikodema Dyzmy – Teatr im. W. Horzycy w Toruniu

Polityka tu i polityka tam. Niespodziewanie rzeczywistość społeczna złączyła się z fikcją teatralną. Bowiem niemal równolegle, z biegnącą kampanią wyborczą na urząd Prezydenta naszego kraju i faktycznie z dniem elekcji, odbyła się premiera Kariery Nikodema Dyzmy w toruńskim teatrze Horzycy. Niby nic nie znaczący gest,