Najnowsze

PAMIĘTNIK NIMFOMANKI czyli „I tak nikt mi nie uwierzy” – Teatr im. Aleksandra Fredry w Gnieźnie

PAMIĘTNIK NIMFOMANKI czyli „I tak nikt mi nie uwierzy” – Teatr im. Aleksandra Fredry w Gnieźnie

Nareszcie! Wróciliśmy do teatru. Pierwsze sceny otworzyły swoje sale dla publiczności. I pojawiły się premiery. Najciekawsze, że nie w dużych centrach Warszawie czy Krakowie, ale lokalnie w tych interesujących punktach na teatralnej mapie. Do nich, w tym sezonie, należy bez wątpienia scena gnieźnieńska. Tu powstały ważne spektakle ostatnich miesięcy: Historia przemocy, jakże dziś aktualna i potrzebna oraz pełne bólu i goryczy Królowa. Freddie – jestem legendą. Na zwieńczenie sezonu zrealizowano I tak nikt mi nie uwierzy autorstwa Jolanty Janiczak i w reżyserii Wiktora Rubina. Wstrząsająca historia sprzed wieków o Barbarze Zdunk, ostatniej kobiecie spalonej na stosie, jest niezwykle interesującym eposem o kobiecie i kobiecości. Ale również winie i odpowiedzialności. Pożądaniu i rządzy miłości, która kończy się tragicznie – cierpieniem, wykorzystaniem i codziennym znojem gwałtu wobec zaniku człowieczeństwa.

DYKTANDO czyli „Powołanie” – Teatr Telewizji

DYKTANDO czyli „Powołanie” – Teatr Telewizji

Zadziwiające są wybory Teatru Telewizji. W czasie pandemii odbyły się trzy premiery. Każda z nich różna, ale nie spełniająca oczekiwań części teatromanów. Majowa odsłona – to ukłon jubileuszowy na cześć Jana Pawła II, stulecie urodzin Karola Wojtyły. Spektakl rocznicowy i można od razu zadać pytanie po co? Przecież mamy bardzo dobry film dokumentujący jego życie Karol – człowiek, który został papieżem w reżyserii Giacomo Battiato i z bardzo ciekawą rolą Piotra Adamczyka. Czy odkryto nowe fakty, które zmienią percepcję i odbiór jego osoby?

Czas na nową płytę Taco Hemingway? Lato 2K20

Czas na nową płytę Taco Hemingway? Lato 2K20

Kilka godzin temu na Instagramie @studio_nagrywarka pojawił się post, na którym możemy rozpoznać Taco, Czy to oznacza nowy album już w to lato? Filip w swoim #hot16challenge2 nawiązywał do wydawania w lecie – „wydam parę płyt w lipcu” i może wydawać się, że będzie to kolejny album rapera. Wszystko układa się w całość, jeśli weźmiemy pod uwagę daty premier poprzednich krążków – Umowa o dzieło (czerwiec 2015), Wosk (lipiec 2016), Szprycer (lipic 2017), Café Belga (lipiec 2018) i Pocztówka z WWA, lato ’19 (lipiec 2019). Czekacie na nową płytę Fifiego?


Nocny Market 2020! Powrót warszawskiego króla street foodu!

Nocny Market 2020! Powrót warszawskiego króla street foodu!

Kochani w końcu dobre wiadomości w tym roku. Wraca król warszawskiego street foodu – Nocny Market ponownie będziemy mogli odwiedzić na Dworcu Głównym (Towarowa 3). Już od dwóch sezonów bardzo głośno mówiło się, ze to ostatni rok funkcjonowania tego fantastycznego miejskiego targu, jednak on wciąż wraca.

OPOWIEŚCI CZASU ZARAZY czyli „Nowy Dekameron” – Teatr im. Modrzejewskiej – Legnica

OPOWIEŚCI CZASU ZARAZY czyli „Nowy Dekameron” – Teatr im. Modrzejewskiej – Legnica

Czas pandemii odciął nas od teatru. Jego deficyt odczuwają teatromani, ale również i sporadyczni widzowie i odbiorcy Melpomeny. Osobiście nie mogę doczekać się powrotu do teatralnej sali, przestrzeni widowiskowej, ulicy gdzie mają miejsce pokazy plenerowe. Tęsknimy i czekamy. Ale przecież czas odcięcia od sztuki dawał 

Mr.Oh czyli warszawski sen o Azji

Mr.Oh czyli warszawski sen o Azji

Za nami bardzo trudny czas, okres izolacji, strachu i  błazenady kilku nieciekawych gości, ale odmrażamy to chyba najważniejsze. Cała gospodarka wraca powoli do normalności, gastro próbuje i miejmy nadzieje, że wróci do nas w pełni. Trzymajmy kciuki za nasze ulubione knajpki- niech moc będzie z nimi i niech przetrwają.

Rozmyślenia

Ogłoszenie możliwości wyjścia do restauracji, baru etc., wywołał u mnie uśmiech od ucha do ucha, potem przeszły wątpliwości i trochę obaw. Lekka niepewność i wahania nastrojów nie dawały spokoju.. Snując sobie w głowie kolejne scenariusze „czy to już czas?”, „czy na pewno można już wyjść?”, zostałem postawiony przed faktem dokonanym. Moi kochani znajomiw dniu moich urodzin zrobili mi niespodziankę „nawiedzając w domu” i wyciągając na kolację. Kości zostały rzucone!

Mr. Oh

Odwiedziliśmy Mr. Oh, które na gastronomicznej mapie Warszawy pojawiło się w listopadzie 2019 roku. Popandemiczny czas był idealny by odwiedzić wieżyce Mostu Poniatowskiego i spotkać się z Małą Warszawską Azją. Nie będę rozpisywał się na temat tego kto odpowiada za wystrój, nie znajdziesz w tej recenzji informacji kto układał menu oraz jaki wkład w cały projekt ma Quebo. Przecież nie o to w tym wszystkim chodzi. Liczy się to klimat, jedzenie i to, czy warto.

Klimat

Mr Oh to ciekawy koncept, którego genezą był serial „1983” (polski serial na Netlfix z R.Więckiewiczem oraz M.Musiałem) i nakreślony w nim Chinatown, z którego sceny kręcono właśnie w okolicach Mostu Poniatowskiego. W Mr.Oh czujemy się swobodnie, jest dość malowniczo i naprawdę sympatycznie. Industrialne wnętrza mostu świetnie komponują się z azjatyckimi motywami, a na grającą w tle muzykę nikt można reagować jedynie uśmiechem. W takim miejscu musisz się czuć swobodnie, a mieszanka Azji, industrialnych wnętrz i w jakimś stopniu lat 80 dają taki efekt! W Oh byłem dwukrotnie, były to zupełnie różne okoliczności, a obie wizyty okazały się naprawdę przyjemne. Nie ma w tym lokalu zbędnego nadęcia, ale brak też przesadnej olewki na wszystko, co często zdarza się w lokalach, które próbuje być „luźne”.

Jedzenie

Pora na najważniejszy punkt programu. Mr.Oh jak i sam klimat jest mocno azjatycki. Menu to wariacja na temat azjatyckich klasyków. Podczas pierwszej wizyty zamówiliśmy całkiem dużo pozycji i muszę Wam powiedzieć, że praktycznie wszystko nam smakowało. Przechodząc do konkretów:

  • Kurczak Mr. Oh – delikatny i soczysty w środku, na zewnątrz pikantny z nutą imbiru. Świetnie łączy się z ryżem koksowym, który równoważy ostrość sosu z łagodnym kokosem. To naprawdę dobre danie. Myślę, że must have przy pierwszej wizycie, chyba że nie przepadacie za ostrymi smakami, wtedy to zdecydowanie nie dla Was,
  • Azjatycki schabowy – tutaj mam trochę wątpliwości. Schab w mojej opinii był trochę za suchy i jednak bez wyrazu. Musze jednak oddać cesarzowi co cesarskie, duszone warzywa w sosie ostrygowym, które są dodatkiem w tym daniu to prawdziwy hit! Warto zamówić to danie tylko dla nich,
  • Kanapka Samuraja – tę pozycję jadłem przy okazji drugiej wizyty w Oh i było pysznie! Samuraj to nic innego tylko pyszne Bao ze świetną szarpaną wieprzowiną w hoisin. Jeśli kochacie te parowane bułeczki to musicie to zamówić.
  • Wontony z sosem pomarańczowym – jestem wielkim fanem tych chińskich pierożków i w Mr.Oh naprawdę dają radę. Same pierożki może nie są idealne, ale z dodatkiem sosu pomarańczowego można się w nich zakochać. Brawo!

W menu znajdziemy jeszcze zupy np. Pho, makaron udon czy skrzydełka. Podczas mojej kolejnej wizyty na pewno sprawdzę Pho, w którym jestem zakochany i arancini, które w swoim gastro vlogu bardzo polecał Maciej Je. Mam nadzieję, że będzie równie pysznie jak podczas dwóch pierwszych wizyt.

Drinki

Do wyboru mamy kartę koktajli i szczerze mówiąc trzeba się mocno nagłowić by wybrać coś idealnie dla siebie. Podczas dwóch wizyt próbowałem trzech drinków i żaden nie zrobił na mnie wrażenia, jednak będę szukał dalej. Na pewno ciekawą propozycją jest „Another twist on negroni” czyli twist klasycznego negroni, w którym wermut zastępuje choya, jest inaczej i zdecydowanie bardziej słodko.

Mr.Oh czyli warszawski sen o Azji

Obsługa

W tym miejscu trzeba napisać laurkę, wiersz lub po prostu powiedzieć CUDO. Podczas pierwszej wizyty były miło, szybko, bez zbędnych problemów i z pomocną dłonią. W trakcie drugiej wizyty byłem już po prostu zachwycony- tak rozmawia się z klientami! Luz, werwa, ciekawość. Jeśli tak jest zawsze to WOW!

Podsumowanie

Mr.Oh to miejsce z pomysłem, ciekawe, niejednoznaczne, z fajnym luzem wewnątrz. Smaczne jedzenie, ciekawy wystrój i świetna obsługa tworzą miejsce, których wciąż mało na warszawskiej mapie gastronomicznej. Wielkim plusem lokalu są również godziny otwarcia. Chyba każdy „warszawiak”, który chciał zjeść coś fajnego po 22 miał problem, a Mr.Oh otwarty jest do 1! Będę wracał! Jeśli jeszcze nie odwiedziliście Kruczkowskiego to nie czekajcie!

LIST O UPADKU NARODU czyli „Bezkrólewie” – Teatr Telewizji

LIST O UPADKU NARODU czyli „Bezkrólewie” – Teatr Telewizji

Ostatnia premiera Teatru Telewizji miała być czymś wyjątkowym. Zapowiedzi prasowe prześcigały się w informacjach o szlagierze poniedziałkowej wieczornej nowej odsłony. Jedni pisali o „pułkowniku III Rzeczpospolitej” nawiązując do filmów, które w czasach PRL zalegały półki archiwalne i nie były kierowane do eksploatacji ze względów politycznych. Inni donosili, że to wybitny tekst, ale właśnie, jego polityczny wymiar nie dopuścił go na krajowe sceny dramatyczne. I dopiero zacne deski telewizyjne przyjęły ów tekst do ukazania szerokiemu odbiorcy. Mowa o Bezkrólewiu Wojciecha Tomczyka.

NABICI W BUTELKĘ czyli „Jesus Christ Superstar” – Opera i Filharmonia Podlaska w Białymstoku

NABICI W BUTELKĘ czyli „Jesus Christ Superstar” – Opera i Filharmonia Podlaska w Białymstoku

Andrew Lloyd Webber to dla miłośników musicalu niekwestionowany mistrz stylu. Jego kompozycje natychmiast wpadają w ucho, stają się szlagierami, a libretta zazwyczaj tworzone w spółce z Timem Rice, to sprawne konstrukcje sceniczne. Śledzę wnikliwie kolejne premiery na polskich scenach. Tym z większą radością wybrałem się do Białegostoku aby w Operze Podlaskiej zobaczyć Jesus Christ Superstar. Utwór zwięzły i klarowny. W warstwie muzycznej zbliżony do rock opery, ze świetnymi songami, rytmem i spontanicznością. I niestety w stolicy Podlasia dostajemy artystyczny bubel.