Autor: admin

PERŁA O NIEREGULARNYM KSZTAŁCIE -Rinaldo – Polska Opera Królewska

PERŁA O NIEREGULARNYM KSZTAŁCIE -Rinaldo – Polska Opera Królewska

Nowa premiera Polskiej Opery Królewskiej jest wielkim sukcesem Haendla. Bowiem przy minimalnych możliwościach, które oferuje scena w Teatrze Stanisławowskim wydobyto z Rinaldo wielką opowieść o namiętności i walce o uczucie. Brawurowo wykonana muzyka zrekompensowała wyposażenia historycznych budynków oper barokowych – maszynerii, które markowały grzmoty, błyskawice i spiętrzone morze.

KOBIETA SAMOTNA – Anna Karenina – Eesti Rahvusballett, Tallin, Estonia

KOBIETA SAMOTNA – Anna Karenina – Eesti Rahvusballett, Tallin, Estonia

Choreografka buduje opowieść jako obraz z życia Anny Kareniny – od poznania na dworcu w Moskwie do tragicznej śmierci pod rozpędzonym pociągiem. Całość wypełnia atmosfera pór roku – od śnieżnej zimy, wiosennych wyścigów konnych do letniego czasu w Wenecji. Co ważne Kesler rozbudowuje wątki poboczne dając szansę na zaistnienie całego zespołu baletowego. Dużo w spektaklu jest scen zespołowych, na szczęście mało pantomimy, a zapowiadało się pierwszą sekwencją niezwykle niebezpiecznie, że spektakl będzie przeładowany zbędną gestykulacją i mimiką. Realizatorce udało się nie tylko przygotować atrakcyjne i frapujące neoklasycznym ruchem widowisko, ale również ukazała wnętrze bohaterów poprzez ukryte spojrzenia i samotność postaci.

UPADEK NORMY DESMOND – Bulwar zachodzącego słońca, Andrew Lloyd Weber – Opera Nova w Bydgoszczy

UPADEK NORMY DESMOND – Bulwar zachodzącego słońca, Andrew Lloyd Weber – Opera Nova w Bydgoszczy

Hollywood – miejsce kultowe i magiczne. Oaza dziesiątej muzy, gdzie marzenia stają się z dnia nadzień spełnieniem, a kolejnego wszystko popada w ruinę. Wielokrotnie samo miejsce, ale i szerokie środowisko filmowe, stawało się bohaterem spektakli, dramatów i filmów. Takowym przykładem jest Bulwar zachodzącego słońca, obraz z roku 1950 w reżyserii Billy Wildera z Glorią Swanson w roli głównej. Ta opowieść o wielkiej gwieździe kina niemego, która marzy o powrocie na wielki ekran stała się kanwą musicalu z muzyką mistrza stylu i jego niekwestionowanego króla Andrew Lloyda Webera. Premiera oryginału odbyła się blisko trzydzieści lat temu na londyńskim West Endzie. Sam utwór przeszedł triumfalnie i nadal jest obecny w repertuarze wielu scen muzycznych. Jest wspaniałym hitem współczesności i wielką nadzieją dla widzów. Bowiem w głównej roli Normy Desmond, postaci demonicznej, dwuznacznej, desperackiej, nieodgadnionej obsadza się zjawiskowe aktorki. W wersji brodwayowskiej tę rolę wykonywała Glenn Close. To ikoniczne wystawienie, które staje się swoistą miarą dla kolejnych wcieleń w tej partii. Doświadczenie polskie to realizacja w Chorzowie w reżyserii Michała Znanieckiego z Marią Meyer. Jej rola, analogicznie jak kilka lat wcześniej zjawiskowa Evita, była dojrzałą kreacją aktorską i wokalną. Przemyślaną opowieścią o kobiecie, która żyje marzeniami, własnym wnętrzem i tragedią miłości. Z podobnymi nadziejami podróżowałem do Bydgoszczy, gdzie na wielkiej scenie Opery Nova przygotowano nową wersję muzycznej opowieści. Realizację powierzono Jackowi Mikołajczykowi, dyrektorowi warszawskiego Teatru Syrena. Do współpracy doangażowano drugiego reżysera Tomasza Steciuka. Z takim zapleczem i Krzysztofem Herdzinem jako dyrygentem można było zakładać, że będzie gwarantowany sukces. Dodatkowo, za powodzeniem premiery przemawiał czas przygotowań. Pierwotnie premiera miała odbyć się z końcem sezonu 2019/20 w ramach inauguracji Bydgoskiego Festiwalu Operowego. Łącznie to blisko dwadzieścia miesięcy prób i koncepcyjnej pracy. Jaki efekt? Niestety nijaki. Blado wypada owe przedsięwzięcie, które winno być sprawnym hitem na kolejne lata.

Narracja Bulwaru… jest prosta. Cała historia jest retrospekcją Joe Gillisa, młodego scenarzysty popadającego w tarapaty finansowe i przypadkiem parkującego samochód w miejscu gdzie nie powinien tego zrobić. To dom dawnej gwiazdy kina Normy Desmond. Po początkowej niechęci para się zaprzyjaźnia. Młodzieniec staje się utrzymankiem aktorki. Jej marzeniem jest powrót na ekrany bowiem w jej przekonaniu publiczność tego właśnie oczekuje. Jednak chora miłość, zazdrość i uwiązanie staje się nieznośne. Scena gwałtownego rozstania ma tragiczny finał. I ta historia, z licznymi wątkami pobocznymi, mogła posłużyć za wstrząsający dreszczowiec, pełen miłości i uczuć. Ale tak nie jest. Sceny się ślimaczą, mamy akcję od jednego numeru do drugiego, pauzy na przesuwanie dekoracji są nieznośne. Reżyser pomylił style. Sprawnie napisane musicale to nie rewie, gdzie jedni wchodzą z lewej, drudzy z prawej a w przerywnikach mamy taneczny fragment. Współczesny spektakl muzyczny musi być żywy, spontaniczny, natchniony. A tego w bydgoskiej realizacji absolutnie nie ma. Scen tanecznych jest jak na lekarstwo. A jeżeli już są to trywializm układu jest przerażający. Faktycznie jedna sekwencja ruchowa zapada w pamięć – scena z krawcami, którzy przygotowują garderobę Joego. Całe fragmenty w studiu filmowym czy też klubie, gdzie trwa impreza sylwestrowa są sztampowe i pozbawione wigoru. Dodatkowo muzyka grana przez orkiestrę Opery Nova posiada zacięcie symfoniczne, a nie rozrywkowe. Brakuje sekcji rytmicznej, która nadałaby tempa kompozycji Webera. Owszem Krzysztof Herdzin przygotował zespół bardzo poprawnie, ale jakby nie koniecznie do musicalu. Najlepiej wypada dekoracja, choć wielka jak Huta Katowice, to jednak jest adekwatnym tłem dla akcji widowiska.

Osobną kwestią pozostaje zespół wykonawców. Niekwestionowaną gwiazdą jest Karol Drozd w partii Joe Gillisa. Młody aktor obdarzony świetnym głosem starał się zbudować postać skontrastowaną i wewnętrznie sprzeczną. Z jednej strony widzimy jego niezdecydowanie co do relacji z Normą Desmond, a także radość z życia w kontaktach z Betty Schaefer. W tej partii Agnieszka Tylutki, równie świetna wokalnie. To właśnie młodzi są największym odkryciem przedstawienia. Daleko w tle pozostaje rola Normy Desmond. Musical stworzony dla wielkiej gwiazdy w Bydgoszczy nie wykorzystał szansy. Zaproszono do wykonania roli aktorkę Teatru Syrena w Warszawie – Jolantę Litwin-Sarzyńską. I niestety mamy do czynienia z obsadową pomyłką. Wokalnie jest bardzo źle, bowiem krzyk nigdy nie zastąpi śpiewu. Co gorsze, największe przeboje: With One Look oraz As If We  Never Said Goodbye przechodzą tak, że nie zauważyłem, że w ogóle miały miejsce. Aktorsko jest jeszcze gorzej. Można odnieść wrażenie, że reżyser pozostawił aktorkę samą sobie. A wymagało opracowanie partii dużego działania dramaturgicznego. Nie wiemy i się nie dowiemy kim jest Norma Desmond? Czy to postać tragiczna? Nimfomanka? Podstarzała zagubiona kobieta? A może słodka idiotka? Jedyną wskazówką chyba było częste zmienianie kostiumów i aby było dziwacznie. Niemoc reżyserska objawiła się w finale. Gdy Norma strzela do Joe to zamiast wstrząsu na widowni wybucha salwa śmiechu. Scena dramatyczna stała się komedią. I to jest najlepsza ocena inscenizacji bydgoskiego Bulwaru…

Na koniec oczywiście publiczność wstaje, bije brawo, gdyż obejrzeliśmy inny rodzaj sztuki w dostojnej Operze Nova. Tylko refleksja pozostaje czy rzeczywiście to wszystko było warte owacji na stojąco? Wydaje się, że to ocena na wyrost. Dużo pozostaje do zrobienia w warstwie wystawiania musicalu w naszym kraju. Nadal jesteśmy na początku owej drogi, tej, którą paręnaście lat temu miał budować warszawski Teatr Roma. Gdzieś nam się bardzo pogubiła scena muzyczna w naszym kraju.

Bulwar zachodzącego słońca, Andrew Lloyd Weber, reżyseria: Jacek Mikołajczyk, Opera Nova w Bydgoszczy, premiera: wrzesień 2021.

                                                                                                  [Benjamin Paschalski]

KRZYSIU, ZAŚPIEWAJ JESZCZE RAZ!

KRZYSIU, ZAŚPIEWAJ JESZCZE RAZ!

Są takie głosy wokalne, które rozpoznamy zawsze, tak samo jak nucimy pewne piosenki, pozostające z nami od lat młodzieńczych. Takimi wokalistami była Violetta Villas, Anna Jantar i na pewno Krzysztof Krawczyk. Specyficzny, niepowtarzalny, łagodny dźwięk będący jak kołysanka, albo błogi aksamit, jest nie do podrobienia i nie do naśladowania.

DZIESIĘĆ SPEKTAKLI BALETOWYCH SEZONU 2021/22 NA KTÓRE CZEKAMY

DZIESIĘĆ SPEKTAKLI BALETOWYCH SEZONU 2021/22 NA KTÓRE CZEKAMY

Balet i sztuka tańca to fascynujące pola do twórczej ekspresji. Różnorodność języka wypowiedzi bez słów, emocje, siła, ruch to nieokiełznane moce, które odciskają piętno na szerokiej rzeszy fanów tejże formy kultury. Na naszym blogu będziemy kontynuować podróż przez świat, ale nadal ograniczoną pandemicznymi obostrzeniami jedynie do Europy, w celu poszukiwania frapujących, nowatorskich i odkrywczych światów tanecznych na scenach instytucjonalnych. Oto dziesięć wieczorów, które naszym zdaniem warto zobaczyć podczas sezonu 2021/22 w bliższych i dalszych zakątkach naszego kontynentu. Jedno jest pewne – o nich u nas przeczytacie!

DWADZIEŚCIA PREMIER NA KTÓRE CZEKAMY SEZONU 2021/22

DWADZIEŚCIA PREMIER NA KTÓRE CZEKAMY SEZONU 2021/22

Rozpoczynamy kolejny sezon teatralny. Oby był pełen wydarzeń i ciekawych premier. Najważniejsze abyśmy spotkali się w salach teatralnych, a nie tylko przed monitorami komputerów czy też ekranami telewizorów. Oto subiektywny wybór dwudziestu premier, na które czekamy sezonu 2021/22 i mamy nadzieję, że przeczytacie o nich na naszym blogu „Kulturalny Cham”.

1/ Bulwar zachodzącego słońca, reżyseria: Jacek Mikołajczyk, Opera Nova w Bydgoszczy, premiera: wrzesień 2021

Po dwóch sezonach oczekiwania na deski bydgoskiej sceny muzycznej wkracza dumnie Norma Desmond. Świetny musical Andrew Lloyda Webbera będący opowieścią o możliwym powrocie na ekrany wielkiej gwiazdy niemego kina. Ale koniec bolesny i zaskakujący.

2/ Stara kobieta wysiaduje, reżyseria: Grzegorz Bral, Teatr Polski we Wrocławiu, premiera: październik 2021

Kulminacyjna premiera roku Różewiczowskiego. Opowieść o kryzysie współczesnej cywilizacji, przestroga przed upadkiem świata. Pod koniec lat siedemdziesiątych XX wieku w rolę tytułową wcielił się Wojciech Siemion. W inscenizacji Grzegorza Brala, szefa Teatru Pieśń Kozła, zobaczymy Bogdana Kocę.

3/ Cudzoziemka, reżyseria: Katarzyna Minkowska, Teatr Polski w Poznaniu, premiera: październik 2021

Przedstawienie na podstawie powieści Marii Kuncewiczowej. Złamany porządek chronologiczny, psychologizm, wspomnienia i rozterki kobiety rozprawiającej się z własnym życiem.

4/ Danton, reżyseria: Radosław Stępień, Teatr im. Juliusza Słowackiego w Krakowie, premiera: październik 2021

Wielkie dzieje i bohaterowie rewolucji francuskiej w wyciszonej, kameralnej realizacji jednego z najciekawszych reżyserów młodego pokolenia.

5/ Resztki, reżyseria: Ewelina Marciniak, Teatr Wybrzeże w Gdańsku, premiera: październik 2021

Powrót Eweliny Marciniak do gdańskiej sceny po sukcesach w niemieckich teatrach. Spektakl o pamięci, wygnaniu i tęsknocie za światem, którego już nie ma.

6/ Nie-Boska Komedia, reżyseria: Piotr Tomaszuk, Teatr „Wierszalin” w Supraślu, premiera: październik 2021

Twórca supraskiej sceny po Adamie Mickiewiczu bierze na warsztat dzieło Zygmunta Krasińskiego. Romantyczny dramat w obrzędzie zjawiskowego miejsca.

7/ Lalka, reżyseria: Radosław Rychcik, Teatr im. Aleksandra Fredry w Gnieźnie, premiera: październik 2021

Nieśmiertelne losy Stanisława Wokulskiego i Izabeli Łęckiej w Warszawie wieku dziewiętnastego. Tym razem w inscenizacji miłośnika popkultury. Gdzie tym razem osadzi dzieje nieszczęśliwej miłości i jej konsekwencji?

8/ Dziady, reżyseria: Maja Kleczewska, Teatr im. Juliusza Słowackiego w Krakowie, premiera: listopad 2021

Dramat narodowy w nowym odczytaniu ikonicznej reżyserki naszej sceny. Czym zaskoczy po niedawnym wystawieniu całości bez skrótów przez Michała Zadarę? Ma być o nas dziś i teraz – Polsce XXI wieku.

9/ Wiśniowy sad, reżyseria: Krystyna Janda, Teatr Polski im. Arnolda Szyfmana w Warszawie, premiera: listopad 2021

Jedna z najlepszych sztuk Antona Czechowa. Nostalgia, obraz epoki i wielkie role. W obsadzie: Grażyna Barszczewska, Dorota Landowska, Anna Cieślak i Joanna Trzepiecińska.

10/ Jentl, reżyseria: Robert Talarczyk, Teatr Żydowski im. Estery Rachel i Idy Kamińskich w Warszawie, premiera: listopad 2021

Za kanwę spektaklu posłużył scenariusz filmowy Jacka Rosenthala i Barbary Streisand. Rzecz o poszukiwaniu siebie, walki o swoje prawa, w świecie gdzie kobieta nie ma możliwości do edukacji i realizacji siebie. Dalekie i bliskie.

11/ Missery, reżyseria: Krzysztof Babicki, Teatr Miejski im. Witolda Gombrowicza w Gdyni, premiera: grudzień 2021

Spektakl na podstawie powieści Stephena Kinga, a zapewne tytuł znany dzięki dreszczowcowi filmowemu. Wzięty pisarz wpada przypadkowo w szpony psychopatycznej fanki.

12/ Bareja wieczorową porą, reżyseria: Łukasz Czuj, Teatr im. Wilama Horzycy w Toruniu, premiera: grudzień 2021

Spektakl otwierający nową dyrekcję sceny w reżyserii szefa artystycznego. Kto był w Toruniu zapewne zna Bar „Miś” będący uhonorowaniem kultowego filmu mistrza polskiej komedii. Dla wszystkich fanów uśmiechu Stanisława Barei i tęsknoty za PRL.

13/ West Side Story, reżyseria: Jakub Szydłowski, Opera i Filharmonia Podlaska im. Stanisława Moniuszki w Białymstoku, premiera: styczeń 2022

Broadwayowska wersja nieśmiertelnej historii o Romeo i Julii. Do tego genialna muzyka Leonarda Bernsteina. Będzie gorąco i uczuciowo.

14/ Wujaszek Wania, reżyseria: Piotr Cieplak, Teatr im. Heleny Modrzejewskiej w Legnicy, premiera: luty 2022

Ponownie nieśmiertelny Czechow. Tym razem w dolnośląskiej perle teatralnej w inscenizacji reżysera nostalgii i tęsknoty.

15/ Termit Hotel, reżyseria: Philippe Quesne, TR Warszawa, premiera: luty 2022

Francuski reżyser teatralny i artysta wizualny przygotuje spektakl o relacjach człowieka i natury. Tym razem bohaterem będą termity. Kilka lat temu w Nowym Teatrze, w gościnnym zjawiskowym występie, scenę owładnęły krety. Oby było równie ciekawie.

16/ Ale z naszymi umarłymi, reżyseria: Marcin Liber, Teatr im. Stefana Żeromskiego w Kielcach, premiera: marzec 2022

Przedstawienie na podstawie powieści Jacka Dehnela. Pewna krakowska kamienica zamieszkiwana jest przez przekrój naszego społeczeństwa, w tym parę gejów. Jeden z nich, dziennikarz, trafia na cmentarz, gdzie groby rozbijane są od środka. I zaczyna się polskie piekło…

17/ Imagine 2, reżyseria Krystian Lupa, Teatr Powszechny im. Zygmunta Hübnera w Warszawie, premiera: marzec 2022

Było Factory 2 jako laboratorium Andy Warhola, tym razem szaman polskiej sceny skupia się na fenomenie Johna Lennona i jego epoce.

18/ Tom, reżyseria: Wojciech Rodak, TR Warszawa, premiera: kwiecień 2022

Wykorzystujący sztukę kanadyjskiego dramatopisarza Michela Marca Boucharda obraz prowincji ujawniający świat przemocy i niechęci wobec osób LGBT. A wszystko za sprawą uprzedzeń i stereotypowego myślenia

19/ Daisy, reżyseria: Konrad Imiela, Teatr im. Jerzego Szaniawskiego w Wałbrzychu, premiera: czerwiec 2022

Maria Teresa Oliwia Hochberg von Pless – pani na zamku Książ i Pszczynie jako bohaterka musicalu w inscenizacji dyrektora artystycznego Teatru Muzycznego Capitol we Wrocławiu.

20/ Love, love, love, reżyseria: Alina Moś-Kerger, Teatr Miejski im. Witolda Gombrowicza w Gdyni, premiera: czerwiec 2022

Na letniej scenie, gdyńskiego teatru, w Orłowie będzie królować muzyka i świat hipisów, ale i nie zabraknie polskich akcentów między innymi piosenek Kory.

Zapraszamy do teatrów w całej Polsce! Spotkajmy się na widowni. Niech teatr żyje dzięki nam, wiernym widzom! Zapraszamy również do śledzenia naszego bloga, bowiem tu znajdziecie recenzje ze wspomnianych spektakli i dużo, dużo więcej!

                                                                                 [Benjamin Paschalski]

A JEDNAK BYŁ (2)-TEATR NIESTABILNEGO SEZONU 2020/21

A JEDNAK BYŁ (2)-TEATR NIESTABILNEGO SEZONU 2020/21

To blisko setka spektakli niestabilnego sezonu. Może to niezbyt bogaty wynik, ale dający prawo do podsumowań. Oto subiektywny spis ocen i komentarzy. Nie o wszystkich spektaklach przeczytaliście na naszym blogu bowiem nie relacjonowaliśmy życia teatralnego w maju i czerwcu. Niech to krótkie podsumowanie będzie rekompensatą braku kilkunastu recenzji.

BEZ GRZMOTÓW I BŁYSKAWIC, czyli „2020: Burza”- TR Warszawa

BEZ GRZMOTÓW I BŁYSKAWIC, czyli „2020: Burza”- TR Warszawa

Ze spektaklu bije chłód i asceza. Postaci przemierzają scenę i tak szybko jak na niej są, tak prędko znikają. Anonimowi pozostają Stefano i Trinkulo, ani bawią, ani smucą. Relacja miłosna Ferdynanda i Mirandy gdzieś wyparowała. A najciekawszy wydaje się Sebastian (Mateusz Więcławek) jako czarny charakter i zakała rodziny. Jak na dramat Shakespeare to niezbyt wiele, bowiem w trzygodzinnym przedstawieniu otrzymujemy opowieść o tym, że jesteśmy różni.