Najnowsze

TRZY RAZY ZET: ZŁO-ZBRODNIA-ZDRADA – „OPERA ZA TRZY GROSZE” – NARODOWY STARY TEATR IM. HELENY MODRZEJEWSKIEJ W KRAKOWIE

TRZY RAZY ZET: ZŁO-ZBRODNIA-ZDRADA – „OPERA ZA TRZY GROSZE” – NARODOWY STARY TEATR IM. HELENY MODRZEJEWSKIEJ W KRAKOWIE

Berliner Ensemble to historyczny dom teatralny w stolicy Niemiec Bertolta Brechta. Każdorazowo, odwiedzając to miasto na jego deskach, można zobaczyć prace mistrza teatru epickiego, wadzące się z otaczającym światem, jednostką, jej miejscem w społeczeństwie, a także posiadające wymiar politycznej opowieści. Kultowym dramatem, a właściwie śpiewogrą, ze zjawiskową muzyką Kurta Weilla jest Opera za trzy grosze. Kilka lat temu, w tym miejscu, swoją inscenizację przygotował Robert Wilson. Amerykański wizjoner teatru umieścił akcję w przestrzeni ekspresjonizmu. Wydłużone ciała, pomalowane twarze, jednorodna kolorystyka, z abstrakcyjnym tłem, budowały widowisko plastycznie zniewalające, ale w treści mało interesujące.

ZAKOCHANI TAŃCEM – „ŚPIĄCA KRÓLEWNA” – BALET NARODNI DIVADLO W PRADZE

ZAKOCHANI TAŃCEM – „ŚPIĄCA KRÓLEWNA” – BALET NARODNI DIVADLO W PRADZE

Istnieją różne rankingi wskazujące najlepsze zespoły baletowe na świecie. Przygotowują je i publikują dziennikarze, blogerzy, szeroko ujmując znawcy problematyki. Zazwyczaj to bój jak w hokeju na lodzie. Głównie pomiędzy Rosją a Stanami Zjednoczonymi. Niepodzielnie dominuje Maryjski z Petersburga oraz Bolszoj z Moskwy. Na drugiej półkuli New York City Ballet, American Ballet Theatre i San Francisco Ballet. A gdzie w owym kalejdoskopie inne państwa europejskie?

Gdzie zjeść w Poznaniu w 2023 roku? Wino, Tapasy i Kawa

Gdzie zjeść w Poznaniu w 2023 roku? Wino, Tapasy i Kawa

Słynny raper Rychu „Peja” rapował kilka lat temu o poznańskich Jeżycach tak: „Tutaj jest jak w raju tylko trochę podupadłym. Ludzie się kochają i ja również kochać chciałbym. Wszyscy wegetują na kwitkach z opieki, na pijackich rentach, na sprzedaży trefnych rzeczy”. Ten „Jeżycki Świat” wygląda obecnie nieco inaczej. Pewnie nadal nie jest to dla wielu lokalsów wymarzone miejsce do życia, jednak ta dzielnica Poznania jest teraz również oazą modnych, ciekawych i przede wszystkim pysznych miejsc. To głównie na tym rejonie grodu Przemysława będzie skupiony ten tekst. Polecę Wam kilka naprawdę wartych odwiedzenia miejsc, w których odkryjecie autentyczność i niebanalny sznyt. Zapraszam do podróży po gastronomicznym światku Poznania.

Gdzie na kawę w Poznaniu w 2023 roku?

           Mówish Mash Specialty Coffee – Świetną atmosferę miejsca zapewnia przytulne, industrialne wnętrze oraz fenomenalna obsługa. Zaraz po wejściu zostaliśmy przywitani uśmiechem i merytorycznym opisaniem z jakich ziaren możemy napić się dziś kawy. Na Zwierzynieckiej 41 zjecie również fantastyczny sernik w stylu nowojorskim. Delikatny i kremowy, poruszy niejedno serce. Spory wybór alternatywnych metod parzenia i ziaren oraz duża wiedza baristy to połączenie dające naprawdę smaczną kawę. W Mówish Mash zjecie też ciekawe śniadania. Jest świeżo, miło i interesująco!

Gdzie zjeść w Poznaniu w 2023 roku? Wino, Tapasy i Kawa

            ALEkosmos – Jeśli chcecie poczuć miejską atmosferę ciągłego ruchu i napić się smacznej kawy to traficie idealnie. Od samego wejścia wiadomo, że chce się tu zostać na kolejną kawę, wino czy ciasto. Klimatu miejscu nadaje wystrój i ciekawy bar. Na Jackowskiego 43 znajdziecie naprawdę dobrą kawę w różnych wariantach oraz miłe słodkości. Polecamy również koktajle czy szprycery, które równie dobrze pasują do aury tego miejsca. 

Gdzie zjeść w Poznaniu w 2023 roku? Wino, Tapasy i Kawa

Gdzie na śniadanie w Poznaniu w 2023 roku?

            Święty – Najlepsze miejsce jakie odwiedziliśmy w Poznaniu. Święty robi wrażenie jeszcze przed wejściem – gdzie wita nas piękny neon. Industrialny wystrój z pięknym witrażem, naprawdę ciekawa karta śniadań i pyszna kawa. Czy coś może się nie udać? Na Kraszewskiego zjecie wielkie tosty na żytnim chlebie, burgery śniadaniowe, bajgle, śniadaniowe tace, śniadania na żeliwnych patelniach oraz śniadania w wersji słodkiej. My zdecydowaliśmy się na tost z łososiem Gravlax, wytrwanym serkiem, awokado, jajkiem poche i sosem holenderskim oraz Brioche z jajkiem poche, łososiem, marynowanym burakiem i szpinakiem. Obie pozycje okazały się świeże, pełne i bardzo, ale to bardzo smaczne. Warto dodać, że porcje w Świętym są olbrzymie, można się w nich zatracić. Klimatyczne wnętrze wypełnia fantastyczna obsługa, która dotrzymuje kroku wyśmienitym pozycjom z menu. W Świętym napijecie się również świetnych drinków. Stąd nie chce się wychodzić! 

Gdzie zjeść w Poznaniu w 2023 roku? Wino, Tapasy i Kawa

Gdzie zjeść w Poznaniu w 2023 roku? Wino, Tapasy i Kawa

Gdzie zjeść w Poznaniu w 2023 roku? Wino, Tapasy i Kawa

            Trzecia Kawa – Do tej kawiarni w czasie naszego pobytu próbowaliśmy dostać się trzy razy. Udało się ostatniego dnia – dotarliśmy na przesympatyczne śniadanie ze smaczną kawą. W tym miejscu wszystko gra. Trzecia Kawa to naprawdę świetne miejsce na leniwe śniadanie czy spotkanie ze znajomymi. Menu śniadaniowe składa się z klasycznych pozycji (jajecznica czy tosty francuskie) oraz bułek w kilku ciekawych wersjach. My wybraliśmy bułkę maślaną z szarpaną wieprzowiną oraz bułkę z łososiem. Obie pozycje były pyszne, bardzo sycące i pozytywnie zakończyły naszą przygodę z poznańskim światkiem gastronomicznym.  

Gdzie zjeść w Poznaniu w 2023 roku? Wino, Tapasy i Kawa

Gdzie zjeść w Poznaniu w 2023 roku? Wino, Tapasy i Kawa

Gdzie na kolację w Poznaniu w 2023 roku?

            Yetztu Poznań Ramen Noodles – Pierwszym gastronomicznym adresem, który odwiedziliśmy w Poznaniu było małe, klimatyczne miejsce z ramenem. To fantastyczne danie może być bardzo różne, nie ma jednego prawdziwego smaku i jednego rodzaju tego dania. Ramen to doskonały zastrzyk energii i mocy w nawet najbardziej paskudny dzień. W drodze do Yetztu napotkała nas śnieżyca i kilka dodatkowych niemiłych przygód. Bardzo liczyliśmy, że jedzenie nam to wynagrodzi. Tak też było, rameny przy Krysiewicza to naprawdę niezła wycieczka do dalekiej Japonii. W menu mamy do wyboru klasyczne wywary: shio i shoyu (lżejszy i bardziej klarowny). Poza klasykami możecie zjeść rameny Yetztu special (gęstsze i bardziej zdecydowane w smaku) oraz Tonkotsu, czyli mleczny, aromatyczny i gęsty wywar. Polecamy Wam ramen w wersji „Kamo” – kaczka, jajko, warzywa. Jest pysznie gęsty, wypełniający, a fantastyczna kaczka dopełnia całości. 

Gdzie zjeść w Poznaniu w 2023 roku? Wino, Tapasy i Kawa

Gdzie zjeść w Poznaniu w 2023 roku? Wino, Tapasy i Kawa

            El Calmar – Zawsze szukam miejsc autentycznych, prawdziwych, w których choć na chwilę można przenieść się do innego kraju czy regionu. W „Calmarze” się zatracicie – gdyby nie padający za oknem śnieg mógłbym pomyśleć, że jestem na jednej z urokliwych madryckich uliczek. Miejsce wypełnia aura uśmiechu, obsługa chce przychylić Ci nieba, a współtowarzysze tej hiszpańskiej „wyprawy” traktują Cię jak swojego. Gwar, tłum, uśmiech, pyszne jedzenie i szeroki wybór win. To miejsce to po prostu przeżycie i jedno z ciekawszych miejsc na gastronomicznej mapie Poznania. Miejsce ma jeden minus, jest to zapach. Jeśli macie po wizycie w El Calmar dalsze plany, gdzie nie warto pachnieć smażonym owocami morza to warto będzie się przebrać. Ten minus nie przesłania mi plusów tego miejsca, chcę wracać!

Gdzie zjeść w Poznaniu w 2023 roku? Wino, Tapasy i Kawa

          Romans Bistro – Południe Francji, dwójka nieznajomych trzymając kieliszek wina patrzy sobie głęboko w oczy. Oni już widzą, rodzi się romans. Na twarzy kobiety dostrzegasz nadzieję, nadzieję na romantyczną kolację z tym fantastycznym „obcym”. Te pozornie niezwiązane z tematem zdania idealnie kontrastują z Romansem. To bistro to wiara w pyszne jedzenie, które stanowi zagadkę.  Za nową poznańską restauracją stoi Jan Czartoryski, który ma za sobą pracę w nagrodzonej gwiazdką Michelin restauracji Clou w Kopenhadze. Pod logiem projektowanym przez Michała Lobę zjemy pysznie, świeżo i ciekawie. W karcie, która często ulega zmianom znajdziemy klasyki, takie jak Vol au vent czy zupa cebulowa. Odkrywanie południa Francji przy Zwierzynieckiej 12 to miłe przeżycie w bardzo klimatycznej atmosferze i ogromnym cieple, które daje zespół Romans Bistro. My jedliśmy świetny polik wołowy oraz Vol au vent. Przeżywajcie razem z nimi, warto!

Gdzie zjeść w Poznaniu w 2023 roku? Wino, Tapasy i Kawa

Gdzie zjeść w Poznaniu w 2023 roku? Wino, Tapasy i Kawa

Gdzie na wino w Poznaniu w 2023 roku?

            Winnowiercy – Miłość do jedzenia i wina czuć tu od samego wejścia. Pełna sala ludzi, którzy radośnie biesiadują przy kieliszku wina i ciekawych uciechach stołu. Czekamy kilka minut na stolik i zaczynamy przygodę. Na Mickiewicza 34 czeka selekcja około 200 etykiet naturalnych win od małych europejskich producentów. Spróbowaliśmy kilku z nich, co skłoniło do zabrania ze sobą kolejnych trzech butelek wina do Warszawy. Za menu „Winnowierców” odpowiada Krzysztof Łapawa tworząc zmienne, lokalne dania oparte na polskich składnikach z małymi akcentami kuchni świata. Jakości w tym miejscu możecie być pewni. Jako tatarożerca polecam Wam z całego serca tatar z boczniaków z fantastycznym chlebem na zakwasie. Do tego kieliszek fantastycznie dobranego wina i wieczór jest idealny. 

            Sezon/Tasting Room – Jeśli planujcie zaopatrzyć się w butelkę pysznego wina na wieczór to Plac Adama Asnyka 1 brzmi idealnie. To sklep z winem dla poszukiwaczy doznań. Znajdziecie tam wina z całego świata, w różnych stylach i cenach. Dużą część oferty stanowią wina od małych producentów, w tym wina polskie. Tuż obok znajdziecie urocze miejsce o nazwie Sezon, gdzie przyjmą Was z miłością, ciepłem i zaoferują wina właśnie z Tasting Room. Dodatkowo krótka i ciekawa karta zapowiada bardzo miłe doznania jedzeniowe.

Gdzie zjeść w Poznaniu w 2023 roku? Wino, Tapasy i Kawa

Gdzie nie dotarliśmy a zapowiada się pysznie i nieszablonowo?

 

Na liście miejsc do zwiedzenia zostało nam sporo pozycji, niestety czas nie jest z gumy i nie udało nam się wpaść do wielu fantastycznie zapowiadających się lokacji. Najbardziej żałuję braku odwiedzin w Modrej Kuchni, gdzie serwują kuchnię Wielkopolską z nowoczesnym twistem. Dodatkowo bardzo dużo dobrego słyszeliśmy o Sanszajn, które wydaje się ciekawym „miejskim” adresem. Poniżej prezentujemy Wam pełną listę miejsc, których nie udało nam się odwiedzić.

    • Sanszajn

    • Modra Kuchnia

    • Miasto

    • Stragan

    • Fromażeria

    • Kahawa

    • Lastryko Cafe

    • My

    • Minimal

    • Dżungla Cafe

    • Vandal

    • Winkiel Winiarnia

    • Bluszcz

    • Yssycz

    • Happa to Mame

NIEDZISIEJSI – „TANGO” – TEATR POLSKI IM. ARNOLDA SZYFMANA W WARSZAWIE

NIEDZISIEJSI – „TANGO” – TEATR POLSKI IM. ARNOLDA SZYFMANA W WARSZAWIE

Klasyka polska, na naszych scenach, to istotny element repertuaru. Z biegiem lat wachlarz autorów zaliczonych do owego grona nieustannie się poszerza. Niegdysiejszy wzór dramatu współczesnego – Sławomir Mrożek – już zmienił kategorię i należy do panteonu zasłużonych dramatopisarzy. Istotnym jest, że jego utwory, które korespondowały z rzeczywistością drugiej połowy dwudziestego wieku, nadal pozostają żywe i atrakcyjne. Można je, tak jak całą klasykę, wystawiać na różne sposoby. Zarówno w formie pełnej tradycyjnego sztafażu i układzie, a także przepisane i uwspółcześnione wedle wizji inscenizatora. Ale zawsze nadrzędnym winno być, aby dzieła stanowiły istotną refleksję intelektualną dla widza, a także ukazywały zarówno świat przeszły, a najlepiej odpowiadały na pytania naszej rzeczywistości.

OWADY I WOLNOŚĆ – „EXODUS/BIEGUNI HARNASIE” – POLSKI BALET NARODOWY, TEATR WIELKI-OPERA NARODOWA W WARSZAWIE

OWADY I WOLNOŚĆ – „EXODUS/BIEGUNI HARNASIE” – POLSKI BALET NARODOWY, TEATR WIELKI-OPERA NARODOWA W WARSZAWIE

Każdorazowe spotkanie z polską sztuką choreograficzną należy uznać za święto. Współcześnie, w tej materii, na tle innych państw, jesteśmy pustynią. Na palcach jednej ręki możemy policzyć aktywnych twórców sztuki tanecznej – Krzysztof Pastor, Robert Bondara, Jacek Przybyłowicz. Wśród owej grupy znajdują się również dwa kobiece, ciekawe, nazwiska. Izadora Weiss to twórczyni, nieistniejącego już, Bałtyckiego Teatru Tańca, będącego częścią Opery Bałtyckiej, gdy instytucję prowadził Marek Weiss-Grzesiński. Jej kreska twórcza jest rozpoznawalna, markowa, oryginalna. Łączy w swoich pracach narrację z pełnym pasji, własnym językiem wypowiedzi tanecznej. Drugą postacią jest Anna Hop, tancerka Polskiego Baletu Narodowego, która dała poznać się jako ciekawa interpretatorka w wieczorach choreograficznych Kreacje, w krótkich, pełnych humoru sekwencjach.

EKOLOGICZNY PACYFIZM – „JUNGLE BOOK. REIMAGINED” – AKRAM KHAN COMPANY W LONDYNIE

EKOLOGICZNY PACYFIZM – „JUNGLE BOOK. REIMAGINED” – AKRAM KHAN COMPANY W LONDYNIE

Jednym z najważniejszych pisarzy, dla pokolenia przełomu i zmiany lat osiemdziesiątych, był bez wątpienia George Orwell. Jego Rok 1984, zarówno w wersji drukowanej, jak i interpretacji filmowej, stanowił wizję skrajnego reżimu niedemokratycznego, w którym jednostka została całkowicie podporządkowana nowemu państwu i społeczeństwu. Równie mocnym utworem był Folwark zwierzęcy, też w dwóch formach – książkowej i filmu animowanego. Zwierzęta pewnego gospodarstwa wiejskiego przeciwstawiają się gospodarzowi. Rewolucja przynosi zmianę, zaczyna się upragniona wolność, ale pojawia się grupa dominująca, podporządkowująca innych. Świnie stały się nową arystokracją, zmieniając farmę w niewolniczy obóz pracy. Wieprzowa burżuazja wykorzystywała, dla własnego alkoholowego zysku, drób, krowy i innych mieszkańców rolniczego siedliska. Do czasu: buntu i oporu. Utwory Orwella posiadały siłę politycznego rażenia i przede wszystkim wskazywały patologię władzy. Owe skojarzenia, szczególnie do Folwarku zwierzęcego, powróciły podczas najnowszego spektaklu, geniusza tańca, Akrama Khana. W nowej interpretacji Księgi dżungli na podstawie powieści Rudyarda Kiplinga, oddaje on głos zwierzętom i to dosłownie. Stara się ową historią zaalarmować świat, podjąć próbę obrony globu i unaocznić konieczność komunikacji z naturą. Katastrofa klimatyczna i ocieplenie globalne przyświecały idei przygotowania widowiska. Podobnie Khan stara się w wieloformatowy sposób zbudować uwrażliwiającą historię. I ponosi porażkę. Dotkliwą i bolesną. Bowiem jego opowieść nie posiada mocy, tanie chwyty irytują, a to co mu wychodzi najlepiej – taniec, jest zmarginalizowany i przytłoczony innymi bodźcami i nachalną próbą ukazania ekologicznej baśni. Za dużo. Od nadmiaru boli głowa. A czasem prostota i pokora zwyciężają i są ciekawsze niż wielki koszyk piknikowy, który okazuje się niestrawny i przestarzały.

Opowiedzenie treści nastręcza logicznych problemów. Dramaturżka (Sharon Clark) tak skonstruowała historię, że ciężko połapać się w wątkach. To, co najważniejsze to świat jest w wielkiej katastrofie, nieustanne deszcze zatapiają kolejne miejsca, wieżyce budowli pozostają jak kikuty, a ludzie na tratwach, niczym arki Noego, poszukują wybawienia i ucieczki od zagłady. Dziewczyna wypada z łodzi i trafia do głębin odmętu wody, ale zostaje wyratowana i z pomocą ptaka trafia do krainy zwierząt, które początkowo ją odrzucają, a następnie przyjmują jako współtowarzyszkę doli. Zwierzęta różnej maści znalazły się w świecie postludzkim, miejscu, do którego są nieprzystosowane i niedopasowane. Rywalizują ze sobą, zagrożeniem są małpy, na których ludzie wykonywali eksperymenty. Ssaki nabrały cech człowieczych i dążą do dominacji nad całą menażerią. Dokładnie analogicznie jak w orwellowskim Folwarku zwierzęcym. Mowgli, uratowana dziewczynka, staje się niezbędna dla rozpalenia ognia, gdyż on może stać się ukoronowaniem dominacji. Szczęśliwym trafem udaje się zapanować nad chaosem wewnętrznym wśród zwierząt. Jednak zagrożeniem jest myśliwy, którego strzały ze strzelby sieją ogólny postrach. I owego przeciwnika również udaje się spacyfikować. Ale pojednanie ludzi i zwierząt nie jest możliwe. Mowgli, stojąca przed wyborem pozostania czy odejścia, wybiera ścieżkę samotności. Opuszcza krainę zwierząt, bowiem człowiek mimo najlepszych chęci będzie zawsze zagrożeniem dla świata natury. I już ta narracja jest niesłychanie trudna w odbiorze dla widza. Bowiem pojawiają się pytania. Skąd myśliwy, nagle w tym miejscu, jak świat zalała woda i uległ faktycznej zagładzie? Skąd małpy wiedzą o ogniu i jego roli? Analogie do Prometeusza są oczywiste i naciągane. I jeszcze kilka pytań można postawić, bowiem budowanie widowiska pod naukową tezę niestety nie jest dobrym rozwiązaniem. Już we wcześniejszej pracy, Creature w English National Ballet, Akram Khan dążył do zbudowania wieloaspektowej opowieści o nadczłowieczeństwie i niebezpieczeństwie eksperymentów. Ale dopiero w Księdze dżungli mamy spiętrzenie problemów i wątków współczesnego świata.

Inscenizacja też nie ułatwia odbioru. Bowiem Akram Khan, będąc niekwestionowanym mistrzem tańca współczesnego, którego choreograficzną siłę poznajemy również podczas spektaklu, tworzy niestety wielowątkowe widowisko totalne. Najbliżej mu do filmu animowanego na żywo. Oprócz dziesiątki perfekcyjnych tancerzy mamy kreskówkę w projekcji, dialogi autorstwa Tarqi Jordana, warstwę muzyczną i dźwiękową. I ten melanż i koloryt technik aż kręci w głowie. To widowisko formy i pewnej konwencji, samo w sobie atrakcyjne, tylko niestety ta wieloaspektowość zabija jasność przekazu. Najgorsze są dialogi zwierząt. Miałem wrażenie, że oglądam na żywo Króla Lwa, a nawet Shreka. Bowiem rozmowy dokładnie odpowiadają konwersacjom z animacji. Są wyolbrzymione, niby śmieszne i utwierdzają w dziwnym przekonaniu, że zwierzęta mówią. Owszem Khan stosuje ciekawy zabieg, że nie przebiera tancerzy, kostium jest zunifikowany, a tylko ruchem artyści przedstawiają zwierzęcą postać. Mimo to trudno się domyślić, że jeden to niedźwiedź, drugi pantera, trzeci wilk, a czwarty wąż. A gdy nie wiadomo jak pokazać w odpowiedni sposób postać z pomocą przychodzi kreskówka. I sprawa rozwiązana. Szkoda. Bowiem pomysł powrotu do Księgi dżungli był ciekawy, a wielkie umiejętności Akrama Khana dawały nadzieję na żywiołowe widowisko taneczne. Cóż pozostało? Wielowątkowość, nudne dialogi, ale na szczęście i zjawiskowy ruch. Gdy choreograf oddaje scenę tancerzom jest niesamowicie, oszałamiająco i zniewalająco. Sekwencje grupowe są dopracowane w każdym szczególe i niuansie. A mogło być tak przez cały wieczór.

Już wkrótce widzowie w Polsce będą mogli zobaczyć ten spektakl podczas krakowskiego festiwalu Materia Prima. Dla tych, którzy poszukują odkryć na scenie, gdzie stykają się sztuki w jednym widowisku, będzie to doświadczenie wyjątkowe. Ci, którzy są zainteresowani sztuką tańca, mogą czuć się zawiedzeni. Również problematyka, choć ważna społecznie, nie trafia do odbiorcy, a niektóre rozwiązania inscenizacyjne irytują. W twórczości Akrama Khana miał być to spektakl wielkiego sukcesu, pozostanie tropem i wyzwaniem, a dla fanów jego twórczości wołaniem o kolejną genialną Giselle.

Jungle Book. Reimagined, choreografia i reżyseria Akram Khan, Akram Khan Company w Londynie, pokaz w Barcelonie, styczeń 2023.

 [Benjamin Paschalski]

 

Foto: Akram Khan Company

A STATEK PŁYNIE – „Z RĘKĄ NA GARDLE. PIOSENKI Z REPERTUARU EWY DEMARCZYK” – TEATR WSPÓŁCZESNY W WARSZAWIE

A STATEK PŁYNIE – „Z RĘKĄ NA GARDLE. PIOSENKI Z REPERTUARU EWY DEMARCZYK” – TEATR WSPÓŁCZESNY W WARSZAWIE

Każda dziedzina życia artystycznego posiada swoje ikoniczne postaci. Bohaterów i bohaterki, którzy wycofali się dawno z życia publicznego lub odeszli do krainy ciemności, ale są w naszych sercach, umysłach, wspomnieniach. Co najważniejsze pozostała z nami ich twórczość. Niebagatelna, wyłamująca się konwenansom i powierzchowności. W świecie poezji śpiewanej, piosenki, a dziś powiedzielibyśmy piosenki aktorskiej, takową wielką damą pozostanie Ewa Demarczyk. Ikoniczna postać Piwnicy pod Baranami, „Czarny Anioł” muzyki wywiedziony ze słów pieśni autorstwa Wiesława Dymnego, charyzmatyczna i niepowtarzalna. Jej głęboki głos, choć znany tylko z nagrań, bowiem koncerty pamiętają nieliczni, pobrzmiewa w uszach frazą emocji, wzruszenia i nostalgii.

MOC OKRUCIEŃSTWA – „MOC PRZEZNACZENIA” – TEATR WIELKI-OPERA NARODOWA W WARSZAWIE

MOC OKRUCIEŃSTWA – „MOC PRZEZNACZENIA” – TEATR WIELKI-OPERA NARODOWA W WARSZAWIE

Antonin Artaud, francuski aktor, dramaturg i reformator teatru, wpłynął zasadniczo na formę artystycznego wyrazu widowisk scenicznych. Jego koncepcja teatru okrucieństwa zawarta w manifeście z roku 1932 stanowiła, że oddziaływanie na widza możliwe jest nie poprzez realizm, ale silnymi bodźcami i drastycznymi scenami. Owe emocje, do