Najnowsze

ROSYJSKA DUSZA – „WIŚNIOWY SAD” – TEATR IM. STANISŁAWA IGNACEGO WITKIEWICZA W ZAKOPANEM

ROSYJSKA DUSZA – „WIŚNIOWY SAD” – TEATR IM. STANISŁAWA IGNACEGO WITKIEWICZA W ZAKOPANEM

Zakopane – wymarzone miejsce spędzania zimowego wypoczynku podczas ferii. I choć mijają lata, okoliczności, to owe miasto pozostaje stolicą Polski czasu przerwy zimowej. Przemierzam Krupówki, deptak, gdzie snują się tłumy przyjezdnych spragnionych wytchnienia i odpoczynku. W tym roku jest ich wyjątkowo mniej. A świadczy o tym choćby czas oczekiwania do kolejki na Gubałówkę – to zaledwie jedna minuta. Kupujesz i jedziesz mknąć i podziwiać panoramę miasta. Powodów owego mniejszego napływu turystów jest zapewne wiele – ceny, atrakcyjność innych lokalizacji, ale chyba przemija także fascynacja owym miejscem. A przecież posiada ono piękną historię nie tylko turystyki, ale i dla kultury.

PEWNEGO RAZU W POLSCE – RECENZJA FILMU „KOS”

PEWNEGO RAZU W POLSCE – RECENZJA FILMU „KOS”

Nie raz historia Rzeczypospolitej stanowiła kanwę opowieści filmowej. Są to jednak albo monumentalne dzieła, albo lepsze lub gorsze, które mają wzruszyć nasze serca i wzbudzić bezwzględny odruch patriotyczny. Nie raz szukałem w nich czegoś więcej niż odtworzenia tragicznych wydarzeń przy wykorzystaniu dość przewidywalnych do tego perspektyw. Nareszcie doczekałem się produkcji przedstawiającej z dystansem i szczerze odbrązowioną historię Polski.

TANIEC ZACHOWAŃ SPOŁECZNYCH – „AGE OF CONTENT” – BALLET NATIONAL DE MARSEILLE

TANIEC ZACHOWAŃ SPOŁECZNYCH – „AGE OF CONTENT” – BALLET NATIONAL DE MARSEILLE

Czy balet może być polityczny, a chociażby społeczny? Wydaje się to w pełni uzasadnione, bowiem sztuka tańca analogicznie jak każda inna winna korespondować z tym, co dzieje się wokół nas. Twórcy, tak jak odbiorcy, są częścią społeczeństwa, które odczuwa, przeżywa i przetwarza świat zewnętrzny dla własnych potrzeb i aktywności. Więcej owych poczynań można zauważyć w przestrzeni niezależnych formacji aniżeli zawodowych. Ciekawie w tej płaszczyźnie prezentuje się Francja z bogatą platformą eksperymentu i nowych wyzwań. Z jednej strony aktywnie pozostaje silna reprezentacja klasycznej, perfekcyjnej wartości baletowej, ale także kształtuje się współczesna forma artystyczna. Budowanie Centrów Choreografii to dobry przykład dla widzenia przyszłości, poszukiwań ruchu. Jedno z czołowych miejsc zajmuje Ballet National de Marseille na czele którego od roku 2019 stoi, istniejący od 2013, kolektyw (La) Horde – Marine Brutti, Jonathan Debrouwer i Arthur Harel. Zmienił on całkowicie oblicze grupy, która już od ponad pięciu dekad formuje scenę tańca kraju nad Sekwaną. Obecnie znakiem rozpoznawczym twórców jest korespondowanie właśnie z dniem dzisiejszym. W swoich performansach, przedstawieniach, filmach odwzorowują tańcem świat zastany, wyzwania nas samych, ludzi, wspólnot, społeczeństw. Jednostka jest istotnym elementem, ale to właśnie grupa, masa, kolektyw jest punktem odniesienia. Świetnym przykładem owego myślenia jest ostatnia praca Age of Content (Wiek treści). I przewrotność artystów zastanawia i zachwyca. Młodzi twórcy obserwują swoje pokolenie. Ów „content” to odwołanie do Internetu, tworzenia siebie oraz budowania własnej treści. Inspiracją są rolki tik-tokowe, gdzie pomysłowość ludzka nie zna granic, a tworzenie siebie na nowo wyprzedza wyobraźnię każdego z nas. Przedstawienie (La) Horde jest także rękawicą rzuconą dla przyszłości. Analogicznie jak w polskiej perspektywie Łukasz Twarkowski i Krzysztof Garbaczewski wykorzystują w odmienny sposób nowe technologie dla lepszego przekazu i korespondowania z odczuciami odbiorców. To świetne obserwacje i niebezpieczeństwa, a może raczej wyzwania, które niosą najbliższe lata.

Pomysł spektaklu jest przewrotny. Zaczyna się lekko przyciężką sekwencją z samochodem poruszanym przez komputer, bez kierowcy. Obraz przyszłości, tego co przed nami. Zaczynają go opanowywać kobiece postaci, które walczą z techniczną machiną, która zagospodarowuje przestrzeń sceny. Akrobatyka i siłowe ujęcie, quasi ludzkich zachowań, zautomatyzowany obraz ruchu, dominuje i ukazuje rywalizację między jednostkami. Przemoc napędza ów feministyczny świat, a może raczej uniseksualny, pozbawiony płci i właściwości myślenia. Istoty, które wyzute są z uczuć, myślą tylko o własnym bycie. To walka pomiędzy sztucznym obiektem ludzkim a wytworem techniki. Całość rozegrana jest w przestrzeni przypominającej rozległy betonowy, parking z bramkami wyjazdowymi. Nagle w ten świat wpada ciało. To niczym mechaniczna lalka, która nagle ożywa i poczyna własny ruch życia. Przesuwa się po scenie, w zautomatyzowanym ruchu. Jej świecąca twarz uzmysławia ostry makijaż, a zachowania lokują w okolicach lalki Barbie. Pojawia się i partner niczym Ken. Zaczyna się współdziałanie, interakcja. Sztuczność jest niesamowita, pełna trywialnego gestu, który z jednej strony śmieszy, a z drugiej zachwyca i oszałamia. Do owego duetu dołącza zespół będący zmechanizowanym obrazem quasi rzeczywistych postaci. Znów przemoc i agresja seksualna poczyna wypełniać przestrzeń gry. Nie ma dialogu, współgrania. Jest rywalizacja i niepohamowana chęć dominowania. Pokazania siebie. Ów świat zanika. Blednie. Zaczyna się finalna eksplozja tańca do muzyki powtarzalnej Philipa Glassa. To co prezentuje zespół to salwa solidarnościowego, pełnego tańca. To odejście od wcześniejszych strategii ukazywania rywalizacji na rzecz współdziałania. Kwaśne miny zastępuje uśmiech. Radość postępuje po czasie niepewności.

Idea choreografów jest jasna. To ukazanie pewnej historii od końca. Tego, co nas może spotkać w najbliższej przyszłości. Jak media społecznościowe i budowanie pseudo samego siebie zabija człowieczeństwo i indywidualność. Tworzy puste twarze, które niedługo będą kalkami samych siebie. Nie mogącymi być rozpoznanymi, zidentyfikowanymi. Tym, co nas wyróżni między sobą, będzie przemoc i dominacja. Zagłada świata jest coraz bliższa, gdyż to nie tylko pogoń za pieniądzem, ale również zanik więzi społecznych, zaufanie technologii, temu co w sieci zaburzy nasz dzisiejszy czas. A może być on piękny i radosny.

Strategia (La) Horde to rzecz klarowna, prosta, ale przemyślana. Tym, co zachwyca to układ taneczny. Świetne sekwencje sztucznych postaci i feeria finału. Niesie ten spektakl muzyka skomponowana przez twórców muzyki elektronicznej: Pierra Avia i Gabbera Eleganzę. Ale mistrzostwo to kilkunastu tancerzy, którzy budują zespołową, świetną prezentację. Ich zaangażowanie i ruch to nie tylko odtwarzanie, ale przemyślane wykonanie koncepcji politycznej i społecznej, które jest wnikliwą obserwacją nas samych, zachowań, które poczęło nas definiować w ostatnim czasie. Spotkanie z zespołem Marsylii to wydarzenie totalne, które unifikuje przestrzeń, muzykę, światło, a także dźwięk, który towarzyszy widzom od wejścia poprzez odgłosy ujadania psów i nieznośnego kapania wody.

Wydarzenie jest niesamowitym spotkaniem z obrazem naszych, ludzkich zachowań. To jak spojrzenie w lustro. Odbicie tego, co chcielibyśmy ukryć, bo przecież niby nikt nie korzysta z Facebooka, Tik-Toka czy Instagrama, a każdy wie co tam się dzieje i chętnie lajkuje, a także się lansuje, aby nie wypaść ze sztucznego świata towarzyskiego, anonimowego kreowania siebie.

Age of Content, koncepcja i choreografia: (La) Horde – Marine Brutti, Jonathan Debrouwer, Arthur Harel, Ballet National de Marseille, pokazy w Charleroi, styczeń 2024.

[Benjamin Paschalski]

Foto: Blandine Soulage – Gaelle Astier Perret – Fabian Hammerl 1h15 Pièce

KRAKOWSKIE PLOTY – „DOM OTWARTY” – TEATR POLSKI IM. ARNOLDA SZYFMANA W WARSZAWIE

KRAKOWSKIE PLOTY – „DOM OTWARTY” – TEATR POLSKI IM. ARNOLDA SZYFMANA W WARSZAWIE

Lubimy uogólnienia i stereotypowe podejście do narodów czy też mniejszych wspólnot regionalnych. Z lubością mówimy skąpy jak Szkot, zaradny jak Poznaniak i tak dalej, i tak dalej. Ale jak określić mieszkańców Krakowa, którzy żyją w swoim mieście, respektując tradycję, spoglądając na rodową przeszłość z lubością i estymą? Przyjezdny traktowany jest jak obcy, który ciężko odnajdzie się w tym gąszczu mieszczańskiej intrygi, pełnej odwołań do przeszłości i zaszłości. Ów świat świetnie sportretował, już kiedyś przywoływany, spektakl teatralny, a także jego ekranizacja w serialowej sadze Z Biegiem lat, z biegiem dni w reżyserii Andrzeja Wajdy.

CZARNE ANIOŁY – „FAUST” – OPERABALET MARIBOR

CZARNE ANIOŁY – „FAUST” – OPERABALET MARIBOR

Dla świata muzyki i tańca Faust Johanna Wolfganga von Goethego pozostanie jako nieustanne źródło inspiracji. Choć nierozerwalnie łączy się z operą Charlesa Gounoda, to jeden fragment tejże kompozycji wszedł również do repertuarów scen baletowych jako element autonomiczny. To Noc Walpurgii, która staje się motywem poszukiwań dla wielu choreografów, a ów sabat czarownic, złych duchów daje pole do szerokiej interpretacji oraz ukazania ciekawej formy układu tańca. Jednak niewiele powstało odrębnych opracowań do owego wiecznego mitu, który stanowi perłę literatury i niedoścignione zbiór myśli nie tylko o istocie człowieka, ale również wadzenia się z tym co pozaziemskie. Jedną z ostatnich prac przygotował Edward Clug, dyrektor baletu w Mariborze.

FURIE – „13 TONGUES” – CLOUD GATE DANCE THEATRE OF TAIWAN W TAJPEJ

FURIE – „13 TONGUES” – CLOUD GATE DANCE THEATRE OF TAIWAN W TAJPEJ

Tajwan, miejsce nieoczywiste i wieloznaczne. Jeżeli śledzimy doniesienia programów informacyjnych to zapewne nie jeden raz, w ostatnim czasie można było usłyszeć, o zagrożeniu wyspy ze strony Chin. Bowiem Państwo Środka traktuje ową przestrzeń jako zbuntowaną prowincję, a nie niezależny podmiot. Jednak dla wspólnoty światowej, mimo braku oficjalnych kontaktów dyplomatycznych, to istotny partner technologiczny i ekonomiczny. Choć prosperity finansowe gdzieś się ulotniło, to nadal jest to ważny gracz na arenie międzynarodowej. Specyfika miejsca jest niesamowita. Przyjezdny turysta szukający tradycji chińskiej w żadnym miejscu jej nie uświadczy. Dla przykładu pokazy opery pekińskiej w ogóle nie istnieją. Zatem warto zadać pytanie co definiuje tożsamość tajwańskiej wspólnoty? Z jednej strony to kuchnia, która jest różnorodna i nie odbiega od azjatyckiego wzorca, ale forma spędzania czasu w restauracjach, aby rozkoszować się przy stole uciechami kulinarnymi i dialogiem, stała się znakiem rozpoznawczym kultury społeczeństwa. Drugim elementem jest poszukiwanie nowych form wyrazu, odmiennej, współczesnej sztuki, która może stać się czynnikiem konsolidującym. Jeżeli zapytasz przeciętnego Tajwańczyka o tę nazwę – o której za chwilę – każdy wie o czym mówisz. Bowiem albo widział on spektakl tej formacji, albo posyła do niej dzieci na lekcje tańca. Mowa o Cloud Gate Dance Theatre of Taiwan. Formacja posiada również propagatorkę ich twórczości w naszym kraju. To autorka kilku prac poświęconych tańcowi na Tajwanie i właśnie tej formacji – Izabella Łabędzka. Badaczka zauważa, z czym w pełni się zgadzam, że zespół jest wyrazicielem chińskiej i tajwańskiej tożsamości kulturowej. I choć odwołuje się ona do spektakli założyciela i pierwszego szefa miejsca Lin Hwai-mina, to również owe tezy można przypisać do dzisiejszej aktywności kompanii. Co ciekawe Hwai-min z wykształcenia nie był tancerzem ani choreografem, lecz pisarzem znającym z kart książek formy baletu i jego współczesne przetworzenia. W końcu lat sześćdziesiątych dwudziestego wieku odbył staż w Stanach Zjednoczonych, gdzie poznał technikę już ówczesnych klasyków nowoczesności: Marthy Graham i Merce Cunninghama. Owe doświadczenie skutkowało założeniem w Tajpej niezależnej formacji artystycznej. Miało to miejsce w roku 1973. Czterdzieści siedem lat później, niczym w tanecznej sztafecie pokoleń, ster rządów objął związany już wcześniej z miejscem jako tancerz i choreograf – Cheng Tsung-lung. To jedno z najbardziej elektryzujących nazwisk światowego tańca, a jego specyfika opowiadania historii łączy się ze światem tradycji Tajwanu nie stroniąc od wiary i codzienności ulicy. W swoich układach wykorzystuje tai chi, sztuki walki, elementy zaczerpnięte z opery pekińskiej oraz specyficzne metody pracy nad ciałem.

Zespół niezwykle często podróżuje, a spektakle spotykają się z żywą reakcją publiczności. Jedną z ikonicznych prac choreografa, powstałą w roku 2016 jest 13 Tongues (13 Języków). Tytuł nawiązuje do opowiadacza historii, który modulując głosem był w stanie imitować różne postaci opowieści. I właśnie praca Tsung-lunga jest takim nieoczywistym spotkaniem, gdzie owa magiczna liczba trzynaście jest niezwykle istotna. Kompozycja rozpisana jest dla trzynastu tancerzy i zamknięta w trzynastu, różnorodnych historiach odwołujących się do tradycji Tajwanu. Rozpoczyna się od prostego, skupionego pochodu mnichów z dzwonkiem imitującym najstarszą część stolicy wyspy – Bangka. W owym kameralnym korowodzie zamknięta jest myśl taoizmu, a następnie rozrasta się owa struktura do żywiołowego tańca. Artyści przybierają kolorowe kostiumy, które falują jako następstwo czasów mrocznych na rzecz młodzieńczej ekstazy. Przejście od czerni do tęczowej, wyrazistej kolorystyki jest również formą wypowiedzi politycznej. Bowiem Tajwan to nie oaza demokratycznego reżimu, ale tradycja autorytarnej dominacji jednej grupy politycznej, która dziś przybiera formy pluralizmu politycznego. Owe korowody zmiany można czytać na różne sposoby. To bez wątpienia odwołanie się to tradycji i tego, co pozostaje w legendzie wspólnoty. Młodzi, pełni radości, nadziei są jak latawce puszczane na wiatr, które w specyficznym ruchu unoszą się jak bezwolne elementy na niebie. Dla przeciwwagi pojawia się i ryba – karp, która współgra z tradycją kultury. Ów świat przedstawiony jest w wielobarwnej projekcji Ethana Wanga, wspartej wizyjnością Ho Chia-hsinga ukazującej stare manuskrypty taoistyczne oraz kolorowe, wielobarwne frontony świątyń, która świetnie komponuje się z ideą choreografa. Sam taniec to dążenie do wolności, ekspresja, która narasta aż do finalnej kulminacji. Sięgając do tradycji opowiadań o dawnym świecie Tsung-lung przedstawia Tajwan jako magiczne miejsce. W tym celu stosuje różne techniki, aby wzbudzić w odbiorcach zachwyt i zastanowienie. Jego kreska tańca łączy specyficzne azjatyckie sztuki walki z jednoczesną formą zbliżoną do zespołowych układów, które możemy zobaczyć w przekazach telewizyjnych z Korei Północnej. Ta mistrzowska układanka posiada jeszcze jeden element – to głos. Tancerze wykrzykują, ponaglają, aby rytm budował opowieść. To świetnie pomyślana konstrukcja radosnej eksplozji, którą poprzedza mroczna strona pewnej dzielnicy Tajpej.

Dodatkowym atutem jest podkład muzyczny przygotowany przez Lim Gionga jedno z najbardziej rozpoznawalnych nazwisk tajwańskiej sceny elektronicznej. To miks rytualnych dźwięków taoistycznych, ludowych pieśni i tradycyjnych rytmów Beiguan. W tym świecie pełnym tajwańskiej, współczesnej kultury, czerpiącej z tradycji przeszłości świetnie odnajdują się tancerze, którzy ekspresją i świetnymi umiejętnościami przekazują obraz tego zadziwiającego kraju. Są jak furie, które wyciszone, przytłumione w początkach przedstawienia, eksplodują z mocą wulkanu, niczym unosząc się nad sceną, ukazując w całej mocy fantazję choreograficzną Cheng Tsung-lunga.

Świat Azji jest pełen niesamowitych zjawisk. Nie tylko zabytków, przeszłości, ale również kultury współczesnej. Tajwan czerpie z niej najwięcej kształtując w ten sposób własną tożsamość, świadomość, kulturową teraźniejszość. Taniec odgrywa jedną z najważniejszych ról w tym procesie. Cloud Gate to fenomen dla społeczeństwa, ale i dla odbiorców, którzy łakną z owego dobrodziejstwa zatracając się w tajemniczej przeszłości – obrazie zadziwiającego i oczarowującego tańca współczesnego.

13 Tongues, choreografia Cheng Tsung-lung, Cloud Gate Dance Theatre of Taiwan w Tajpej, pokazy w ramach Festival de Danse w Cannes, grudzień 2023.

[Benjamin Paschalski]


Foto: Materiały prasowe

OCZAMI DZIEWCZYNY – „DZIADY” – SCENA POLSKA TESINSKE DIVADLO W CZESKIM CIESZYNIE

OCZAMI DZIEWCZYNY – „DZIADY” – SCENA POLSKA TESINSKE DIVADLO W CZESKIM CIESZYNIE

Uwielbiam odkrywać nowe miejsca teatralne. I choć takowych debiutantów na mojej liście jest niewielu, to jeszcze do finiszu pozostało kilkaset kilometrów do pokonania. Jednym z takich ośrodków, który niezwykle intryguje i zastanawia, jest Scena Polska Tesinske Divadlo w Czeskim Cieszynie. I choć placówka znajduje się w Republice Czeskiej, to występuje w polskim języku, wszak to jedyny, zawodowy, profesjonalny zespół teatralny poza granicami naszego kraju. Jego historia sięga 1945 roku, gdy powstał Cieszyński Teatr Regionalny, ale pod obecną nazwą funkcjonuje od roku 1951. Ponad siedemdziesiąt lat aktywności to pasmo różnorodnych, zdarzeń, etapów, dyrekcji, ale jedno pozostaje niezmienne – występowanie dla widzów. Publiczność stanowi głównie Polonia, a także przyjezdni zza Olzy.

TRZY X FORSYTHE – „ A FORSYTHE EVENING” – NEDERLANDS DANS THEATER

TRZY X FORSYTHE – „ A FORSYTHE EVENING” – NEDERLANDS DANS THEATER

Gdy jest mi smutno, gdy jest mi źle, nastrój podły i ciemne chmury nad głową, to szukam ukojenia w ulubionych utworach i nagraniach. To nie tylko muzyka, ale również rejestracje tanecznych fragmentów. Z jednej strony uwielbiam wracać do kawałków w wykonaniu Alvin Ailey American Dance Theater, których optymizm i nadzieja buduje lepszy stan. Ale chyba najwięcej dobrego humoru zawdzięczam krótkiej sekwencji, do odszukania na YouTube, w wykonaniu English National Ballet. To Playlist (Track 2) w choreografii Williama Forsythe’a. Świetna bitowa muzyka wprowadza w luźny nastrój, ale wizualnie to nic innego jak perfekcyjna rywalizacja tancerzy.